Rząd przyjął wyczekiwaną ustawę o normach jakości dla węgla.
- Tylko, że ta ustawa daje pewne ramy do kontroli rynku węgla, ale nie ustanawia właściwych norm jakości, co do tego jaki węgiel będzie można sprzedawać. To jest kluczowe i zostanie uregulowane na podstawie tej ustawy przez rozporządzenie ministra energii - tłumaczył Józefiak.
Przypomniał, że była propozycja, żeby o tym jaki będzie węgiel na rynku, nie decydował sam minister energii. - On występuje w podwójnej roli, bo reguluje rynek i nadzoruje państwowe spółki górnicze. To powoduje konflikt interesów. Lepiej, żeby robił to minister energii w porozumieniu z ministrem środowiska. Niestety ta poprawka nie przeszła – mówił gość.
Podkreślił, że obecnie mamy na stole projekt rozporządzenia, który nic nie zmieni na rynku węgla w Polsce. - Wygląda jakby był napisany w gabinetach prezesów spółek górniczych. To rozporządzenie nie przyniesie zmiany, której wszyscy oczekujemy – ocenił.
- Można powiedzieć, że jest nawet sprzeczne z ustawą. Ono dopuszcza sprzedaż odpadów węglowych. Będą mogły być mieszane z miałem i dopuszczone do sprzedaży – dodał.
Józefiak zaznaczył, że rozporządzenie powinno być nowelizowane co jakiś czas. - Jeśli chcemy sobie poradzić ze smogiem w ciągu kilku lat ono musi się zaostrzyć normy. Na razie niczego nie zmieni – stwierdził.
„Czyste powietrze"
W rządowym programie na walkę ze smogiem, głównie termomodernizację mają pójść miliardy złotych.
- Program w założeniach jest bardzo dobry. Ministerstwo Środowiska mówi o 100, premier o 130 mld zł - mówił Józefiak.
- Kłopot jest taki, że program został ogłoszony, kiedy nie jest gotowy. W efekcie mamy zamrożenie inwestycji w sektorze termomodernizacji – dodał.
Nadal nie wiemy, kiedy, kto i na jakich zasadach będzie mógł pobierać to wsparcie finansowe.
Gość ocenił, że program idzie w kierunku nakazowo rozdzielczym, gdzie każdy dom będzie kontrolowany przez urzędnika. - To się nie sprawdzi. Koszty obsługi programu będą horrendalne. Na zachodzie ufają obywatelowi. Składa się oświadczenie i na jego podstawie dostaje dotację. Później są wybiórcze kontrole, z ewentualnymi dotkliwymi karami. My od początku nie ufamy obywatelowi – tłumaczył.
"Czyste powietrze" po chińsku
Od kilku lat Chiny są największym inwestorem na rynku odnawialnych źródeł energii.
- Chiny mają bardzo ambitne cele w ochronie powietrza. Kilka dni temu ogłosili, że ich trzyletni program „Czyste powietrze" ma na celu obniżenie poziomu pyłów PM2,5 o 18 proc. do 2020 r. - podał Józefiak.
- W Polsce o takich konkretach nie rozmawiamy. Mówimy o mrzonkach i założeniach – dodał.