VAT

Skarbówka zlikwiduje handel pustymi fakturami fakturami

123RF
Fiskus znalazł sposób na oszukujących na fikcyjnych usługach. Kupi lewe faktury i namierzy naciągaczy.

„Dam koszty", „tanio sprzedam faktury" – takich ogłoszeń, zachęcających do podatkowych oszustw, jest w internecie na pęczki. Skarbówka chce z tym skończyć. – Namierzymy wszystkich, którzy korzystają z pustych faktur – powiedział „Rzeczpospolitej" Wojciech Śliż, dyrektor Departamentu Podatku od Towarów i Usług w Ministerstwie Finansów.

– Nielegalny handel pustymi fakturami trwa od lat. Wykazywane są na nich fikcyjne usługi, zwłaszcza doradcze, reklamowe, informatyczne – mówi Piotr Świniarski, adwokat w kancelarii Mikulski & Partnerzy. – Nabywca płaci za taką fakturę określony procent jej wartości. Potem wrzuca ją w koszty działalności, obniżając podatek dochodowy. Odlicza także VAT.

Nowe przepisy

Jak skarbówka zlikwiduje przestępczy biznes?

– Chcemy wprowadzić przepisy umożliwiające urzędnikom zakup pustych faktur. Znając dane sprzedawcy, przede wszystkim NIP, trafimy do nabywców – tłumaczy Wojciech Śliż.

Nie będzie to trudne, bo od 1 stycznia 2018 r. już wszystkie firmy będą musiały przesyłać ewidencję VAT w formie Jednolitego Pliku Kontrolnego.

– Skarbówka będzie miała dostęp do wszystkich faktur. Wyłapanie wystawianych przez oszustów to dziecinnie łatwa sprawa – mówi Piotr Świniarski.

Co się stanie po poznaniu danych nabywców pustych faktur? Czeka ich kontrola.

– Ci, którzy korzystają z fikcyjnych faktur, muszą wiedzieć, że zapraszają kontrolerów – mówi Wojciech Śliż.

Coraz skuteczniejsi

Plany Ministerstwa Finansów chwali Arkadiusz Łagowski, członek Prezydium Rady Podatkowej Konfederacji Lewiatan, doradca podatkowy w Grant Thornton. – Taka akcja powinna uszczelnić system. Byleby tylko przy okazji wyłapywania pustych faktur nie kwestionować z góry też tych, które dokumentują faktycznie wykonane usługi – mówi.

Z przesłanych nam z Krajowej Administracji Skarbowej danych wynika, że w pierwszym półroczu 2017 r. fiskus wykrył prawie 100 tys. fikcyjnych faktur.

OPINIA

Agnieszka Durlik, ekspert Krajowej Izby Gospodarczej

Proceder rozliczania pustych faktur kwitnie od lat. Budżet państwa traci na tym ogromne kwoty, ponieważ „nabywcy" obniżają swoje podatki, natomiast „sprzedawcy" ich nie płacą (nie wykazując przychodów albo rozliczając straty). Nadużycia trzeba w końcu ograniczyć i dobrze, że Ministerstwo Finansów ma na to pomysł. Nie widzę tu zagrożeń dla uczciwych przedsiębiorców. Trudno bowiem uwierzyć, że ktoś kupił pustą fakturę (za usługi, które nie zostały wykonane) nieświadomie i rozliczył ją w swojej firmie, nie wiedząc, że to oszustwo. Ukrócenie tego procederu wyrówna warunki konkurencji. Przedsiębiorcy uczciwie płacący podatki nie będą bowiem współzawodniczyć z tymi podmiotami, które wykorzystują puste faktury w swoim rozliczeniu.

Możemy obwieścić koniec fikcyjnych kosztów

Wojciech Śliż dyrektor Departamentu Podatku od Towarów i Usług w Ministerstwie Finansów

Handel pustymi fakturami, czyli wystawianymi tylko po to, aby odliczyć VAT i naliczyć koszty w PIT/CIT, kwitnie od lat. Wystarczy wpisać w internecie hasło „sprzedam koszty" i pojawia się mnóstwo propozycji. Czy da się w końcu ukrócić ten proceder?

Jestem przekonany, że się da. Od 2018 r. chcemy wprowadzić przepisy, które powinny zlikwidować ten przestępczy biznes. Poprzez zmianę ordynacji podatkowej damy urzędnikom możliwość zakupu takich faktur. Dzięki temu poznamy dane wystawców. Po wpisaniu ich do Jednolitego Pliku Kontrolnego dowiemy się, kto z takich faktur korzysta. Rozmowa

Teraz nie można tak robić?

Obecnie służby skarbowe mają ograniczone możliwości. Wprawdzie ustawa o KAS pozwala na dokonanie takiego zakupu, ale jest bardzo dużo obostrzeń, przykładowo potrzebne jest pozwolenie prokuratora generalnego. Bardzo trudno jest też dotrzeć do wystawcy faktur. Najczęściej działa on tylko w internecie, adres mailowy jest zakładany w jakimś egzotycznym kraju, gdzie niełatwo zdobyć informacje. Puste faktury wyłapywane są więc przede wszystkim w trakcie kontroli u nabywcy. Ale w ten sposób likwidowane są pojedyncze przypadki oszustwa, a nie cały przestępczy biznes.

Czy po 1 stycznia 2018 r. w JPK będzie można znaleźć wszystkie puste faktury?

Tak. Przypominam, że ewidencję VAT w formacie JPK na razie składają tylko duże firmy. Od 1 stycznia 2018 r. obowiązek ten obejmie wszystkich przedsiębiorców. W bazie danych Ministerstwa Finansów znajdą się więc wszystkie wystawione w Polsce faktury. Jeśli będziemy mieli listę podmiotów, które handlują pustymi fakturami, znalezienie nabywców jest bardzo łatwe. Wystarczy wpisać do tej bazy NIP wystawcy i system pokaże nam, gdzie są sprzedane przez niego faktury. Rozmowa

Co grozi firmom korzystającym z takiej „optymalizacji"?

Trudno to nazwać optymalizacją, rozliczanie pustych faktur to zwykłe oszustwo. Firmy, które z tego korzystają, będą musiały oddać zaległy podatek wraz z odsetkami, muszą się też liczyć z 100-proc. sankcją VAT, karą z kodeksu karnego skarbowego, a w szczególnych przypadkach sankcjami z kodeksu karnego.

Czy będzie dla nich jakaś abolicja?

Przede wszystkim liczę na to, że po upublicznieniu informacji o naszych planach przedsiębiorcy nie będą już z takich faktur korzystali. A ci, którzy to zrobili, zreflektują się i złożą korekty rozliczeń. Będą musieli wtedy oddać zaległy podatek wraz z odsetkami, ale unikną innych konsekwencji – 100 proc. sankcji VAT albo kary z kodeksu karnego skarbowego (jeśli złożą tzw. czynny żal).

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL