fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ustrój i kompetencje

Koronawirus: niewiadomych w wyborach prezydenckich wciąż dużo

Adobe Stock
Nieaktualny adres, doręczenie karty wyborczej na kwarantannie i za granicą, problemy ze skrzynkami wyborczymi i tym, kto ma ich pilnować, ale też z tajnością głosowania. Z tym wszystkim trzeba się będzie zmierzyć.

Wybory korespondencyjne dla wszystkich to ogromne zadanie organizacyjne, czasu zaś bardzo mało, a niewiadomych wciąż przybywa. Pewnie część z nich, gdyby doszło do wyborów, usuną rozporządzenia wykonawcze do zmienionego prawa wyborczego i wskazania Państwowej Komisji Wyborczej. Ma pewne doświadczenia, gdyż takie głosowanie było już w Polsce stosowane, tyle że w niewielkiej skali. Dość powiedzieć, że w ostatnich wyborach do parlamentu z tej formy głosowania skorzystało tylko 2 tys. osób, a w zbliżających się wyborach trzeba wysłać 30 mln tzw. pakietów wyborczych pod 14 mln adresów.

Pierwsza wątpliwość dotyczy tego, czy Poczta Polska i komisje wyborcze, których będzie dziesięć razy mniej, a w nich mniej członków (wiele może mieć tylko trzech), zdołają przygotować taką masę dokumentów w krótkim czasie. Druga to gdzie odbierać pakiety.

– Będą one dostarczane na adres ze spisu wyborców, a zatem wyborca, który np. po rozwodzie mieszka gdzie indziej i tam chce głosować, powinien zarejestrować się w spisie wyborców w nowym miejscu, nie czekając na nową ustawę – radzi Magdalena Pietrzak, szef Krajowego Biura Wyborczego.

Zmiana jest taka, że dopisanie do spisu wyborców w tych wyborach następuje na wniosek wyborcy wniesiony do urzędu gminy najpóźniej w dniu wejścia w życie ustawy. A ponieważ data ta nie jest znana, lepiej to uczynić już teraz. W przeciwnym razie trzeba jechać pod stary adres i prosić np. byłą żonę lub obecnego lokatora o wydanie koperty. Gdyby to utrudniał, naraziłby się na przestępstwo przeciwko wyborom. W klasycznych wyborach problemu nie było, bo kartę do głosowania otrzymywaliśmy w lokalu wyborczym.

Kilka niewiadomych wiąże się też ze skrzynkami nadawczymi Poczty, do których wrzucane mają być koperty zwrotne. Ustawa stanowi, że wyborca po wypełnieniu karty do głosowania wkłada ją do koperty i zaklejoną wkłada do koperty zwrotnej wraz z oświadczeniem o osobistym głosowaniu. Następnie umieszcza ją sam lub za pośrednictwem innej osoby (a więc babcia może wyręczyć się wnuczkiem), w godzinach głosowania (6.00–20.00), w przygotowanej do tego celu nadawczej skrzynce pocztowej na terenie gminy. Pytanie, czy będą to obecne skrzynki nadawcze Poczty, których jest mniej niż kiedyś, czy też nowe, ewentualnie jedne i drugie i jak będą oznaczone.

To ma dopiero określić rozporządzenie ministra aktywów państwowych, nadzorującego Pocztę. Tak samo określi on sposób doręczania pakietów wyborczych do wyborców na kwarantannie.

Doprecyzowania wymaga też zwrotne odbieranie pakietów, przewożenie ich do komisji i bezpieczeństwo skrzynek, by ktoś ich nie ukradł choćby dla wygłupu.

Kolejne pytanie: co z głosem wrzuconym do skrzynki po 20.00? Sędzia Wojciech Hermeliński, do niedawna szef PKW, przypomina, że przy zwykłym głosowaniu liczyło się wejście do lokalu choćby na minutę przed jego zamknięciem, a był też precedens przy wyborach samorządowych, że honorowano obecność wyborców, którzy stali w kolejce do lokalu wyborczego. Sędzia ma natomiast wątpliwości, czy niezbędne jest podawanie w zwrotnej kopercie numeru PESEL i czy to nie zagraża tajności głosowania.

Co się tyczy wyborcy przebywającego za granicą, ma on zgłosić zamiar głosowania korespondencyjnego właściwemu konsulowi do 14. dnia przed dniem wyborów, a więc może być zmuszony do zgłoszenia się niejako na zapas, licząc, że będzie to honorowane. Może tego dokonać nawet elektronicznie, wskazując m.in. swój adres, ale kopertę zwrotną z głosem przysyła do konsulatu na własny koszt.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA