Unia Europejska

Nowa Unia. Bałkany zamiast Wielkiej Brytanii

AFP
Rozszerzenie Wspólnoty nie jest już tematem tabu w Brukseli. Przeciwnie. W 2025 r. mogą dołączyć Serbia i Czarnogóra.

Anna Słojewska z Brukseli

Komisja Europejska opublikowała strategię na rzecz zachodnich Bałkanów. Po raz pierwszy od wielu lat Bruksela głośno mówi o dalszym rozszerzeniu. Po fali wielkiego rozszerzenia UE – najpierw o Polskę i dziewięć innych krajów w 2004 r., potem o Bułgarię i Rumunię, a wreszcie o Chorwację – oraz w dobie kryzysu finansowego i migracyjnego wiele państw UE nie chciało o tym słyszeć.

Znamiennym było, że gdy Jean-Claude Juncker w 2014 r. obejmował stanowisko przewodniczącego Komisji Europejskiej, pojęcie rozszerzenia UE było tak niepopularne, że Luksemburczyk zmienił nazwę teki swojego komisarza. Johannes Hahn został komisarzem nie ds. rozszerzenia, ale ds. negocjacji rozszerzeniowych.

Teraz atmosfera się zmienia i Komisja mówi otwarcie, że Serbia i Czarnogóra, które już prowadzą negocjacje akcesyjne, mogą dołączyć do 2025 r.

Komisja może także rozpocząć negocjacje akcesyjne z Albanią i Macedonią oraz uznać za kandydata do negocjacji Bośnię i Hercegowinę.

Nowa strategia nie wspomina natomiast o Kosowie, którego nie uznaje pięć państw UE.

– Pod warunkiem silnej woli politycznej, rzeczywistych i trwałych reform oraz ostatecznego rozwiązania sporów z sąsiadami kraje Bałkanów zachodnich mogą poczynić postępy na swojej drodze ku integracji europejskiej – powiedział Juncker.

Skąd ta zmiana nastawienia w UE? Poprawia się sytuacja gospodarcza i stabilne są rządy sił proeuropejskich w kluczowych stolicach UE. Zapowiedź rozszerzenia jest symboliczna w sytuacji, gdy 29 marca 2019 r., w dniu brexitu, nastąpi skurczenie się UE z 28 do 27 państw. Wreszcie Unia zdała sobie sprawę, jak ważny strategicznie jest region Bałkanów zachodnich. Chodzi zarówno o jego znaczenie dla szlaków migracyjnych – w pamięci polityków są ciągle obrazki tłumów imigrantów, którzy przez Bałkany zachodnie wędrowali na północ Europy. Jak i o toczącą się tam wojnę wpływów między UE, Rosją, Chinami i Turcją.

– Inwestowanie w stabilność i dobrobyt na Bałkanach zachodnich oznacza inwestowanie w bezpieczeństwo i przyszłość naszej Unii – stwierdził Juncker.

Bruksela stawia jednak warunki związane nie tylko ze wskaźnikami gospodarczo-społecznymi, ale także z rządami prawa, walką z korupcją, reformą administracji i generalnie ze wzmocnieniem instytucji demokratycznych. Ponadto Bruksela wzywa państwa regionu do rozwiązania wzajemnych sporów. Na przykład Serbia nie będzie mogła dołączyć do UE, jeśli nie podpisze porozumienia z Kosowem.

– Możemy albo eksportować tam stabilność, albo importować niestabilność – powiedział Johannes Hahn, komisarz ds. polityki sąsiedztwa i negocjacji rozszerzeniowych. UE odebrała lekcję do dziś nierozwiązanego sporu granicznego między Słowenią i Chorwacją. Chorwacja nie chce się podporządkować wyrokowi Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego, mimo że zobowiązała się do tego, wchodząc do UE.

– Teraz tego błędu nie popełnimy. Najpierw spory muszą być rozwiązane – mówi nieoficjalnie wysoki rangą unijny dyplomata. I dodaje, że dopóki Chorwacja nie porozumie się ze Słowenią, to żadnego rozszerzenia na Bałkany zachodnie nie będzie.

Polska jest w gronie 12 państw UE, które podchodzą z większym entuzjazmem do rozszerzenia o Bałkany zachodnie. Grupa ta zaproponowała organizowanie regularnych dorocznych szczytów z regionem, a także dopuszczanie przedstawicieli państw Bałkanów zachodnich na spotkania rad ministrów UE.

Ponadto zachęca przedstawicieli unijnych instytucji do częstszego bywania w regionie (przewodniczący KE wybiera się tam pod koniec lutego) oraz do zniesienia roamingu. Zdaniem autorów propozycji to środki, które nic nie kosztują, a będą ważnym politycznym sygnałem zaangażowania Unii. ©?

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL