fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

Reformator czy grabarz

Gerard Pique zapewnia, że Puchar Davisa to najważniejsza sprawa w jego biznesowym życiu
AFP
Puchar Davisa zaczyna nowe życie lub składany jest do grobu. Przekonamy się wkrótce, na razie w Madrycie mamy pierwszy finał według nowej formuły.

W sześciu grupach zagra 18 zespołów. Zwycięzcy i dwie najlepsze drużyny z drugich miejsc awansują do ćwierćfinałów. Mecz to dwa single i debel do dwóch wygranych setów rozgrywane w ciągu jednego dnia.

Jak z tego widać, to rewolucja w porównaniu z tym, co było i co sprawiło, że te najstarsze drużynowe rozgrywki w sporcie miały swoją legendę i swój prestiż. Koniec z finałami, w których jedna z drużyn grała przed własną publicznością mogącą reagować żywiołowo, koniec z pięciosetowymi maratonami, koniec z emocjami przez trzy dni.

Bez Pucharu Davisa w tej formule historia tenisa byłaby inna, przed laty rozgrywki te były równie ważne jak zawodowe turnieje, ale z drugiej strony trudno nie zauważyć, że wraz z tym, jak przybywało milionów do podjęcia z kortu, ubywało patriotów altruistów. Gwiazdorzy nie zawsze chcieli grać lub wystarczał im jeden triumf, jak Rogerowi Federerowi. John McEnroe, który gotowy był zawsze walczyć dla ojczyzny, miał coraz mniej naśladowców, choć wciąż się zdarzali, np. Andy Murray.

Właściciel Pucharu Davisa, czyli Międzynarodowa Federacja Tenisowa (ITF), nie wiedział, co zrobić, by powstrzymać tę erozję, dlatego przyjął propozycję piłkarza Barcelony Gerarda Pique i jego firmy Kosmos, którzy obiecali worek pieniędzy (zainwestowanie 3 miliardów dolarów w ciągu 25 lat) i poustawiali meble po swojemu, pomimo sprzeciwu większości tenisowego środowiska.

I jakby tej rewolucji było mało, ATP Tour powołał własne drużynowe rozgrywki (Puchar ATP), które tuż przed turniejem wielkoszlemowym odbędą się w styczniu w Australii (dzięki wysokiej pozycji w rankingu Huberta Hurkacza zagra w nich Polska).

Dla wszystkich jest jasne, że dwa drużynowe turnieje w tak krótkim odstępie czasu to absurd. Jeden nie przeżyje i wiele wskazuje, że będzie to Puchar Davisa, bo finał z udziałem 18 drużyn, z których tylko jedna jest gospodarzem, nie zogniskuje emocji kibiców. Pierwsze mecze w Madrycie – bez udziału Hiszpanii – toczyły się przy prawie pustych trybunach. Z czołowej światowej dziesiątki zagrają w stolicy Hiszpanii Rafael Nadal, Novak Djoković, Matteo Berrettini, Roberto Bautista Agut i Gael Monfils.

Dawny wieloletni tytularny sponsor Pucharu Davisa – bank BNP Paribas – zrezygnował, jego miejsce zajął podstawowy akcjonariusz grupy Kosmos, japońska firma Rakuten.

Czas pokaże, czy Gerard Pique będzie reformatorem czy grabarzem Pucharu Davisa. Jedno jest pewne: on w razie porażki zostanie ze swoją FC Barceloną, w której ma ogromne wpływy nie tylko na boisku, a nam, zakochanym w oldskulowej imprezie, zostaną tylko wspomnienia.

> Finał Pucharu Davisa w Madrycie

Grupa A: Francja (1), Japonia, Serbia.

Grupa B: Chorwacja (2), Hiszpania, Rosja.

Grupa C: Argentyna (3), Niemcy, Chile.

Grupa D: Belgia (4), Australia, Kolumbia.

Grupa E: Wielka Brytania (5), Kazachstan, Holandia.

Grupa F: USA (6), Kanada, Włochy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA