fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Teatr

Dawny Odys nigdy już nie powróci

Jim Fletcher i Suzzy Roche, a na ekranie Dorota Krakowska, córka Tadeusza Kantora
Steve Gunther/The Wouster Group
Amerykańscy artyści odtworzyli – nie znając języka polskiego – dawny spektakl Tadeusza Kantora. Zasadne pozostaje pytanie o sens przedsięwzięcia.

W napisanym w 1980 roku manifeście „Kuchenne krzesła zamiast fałszywego antyku" Tadeusz Kantor opisał swoją okupacyjną inscenizację „Powrotu Odysa" Stanisława Wyspiańskiego. W 1988 roku przywołał fragmenty tego spektaklu w „Nigdy już tu nie powrócę". Teraz artyści z The Wooster Group przejęli pałeczkę w sztafecie teatralnej pamięci, pracując nad projektem „A Pink Chair (In Place of a Fake Antique)" – „Różowe krzesło (zamiast fałszywego antyku)".

Nowojorska grupa pod wodzą Elizabeth LeCompte od dekad eksperymentuje z teatralnym archiwum – a to poprzez powtarzanie utrwalonych na taśmie filmowej gestów i słów (bez znajomości polszczyzny!) przy rekonstrukcji „Akropolis" Jerzego Grotowskiego, a to poprzez kopiowanie scena po scenie legendarnej kreacji Richarda Burtona w „Hamlecie". Nie jest to jednak postmodernistyczna zabawa, lecz refleksja nad źródłami kultury, własnym miejscem w teatralnej tradycji, wreszcie nad działaniem pamięci oraz możliwością wskrzeszenia umarłej przeszłości. Dokładnie te kwestie od początku drogi artystycznej nurtowały Tadeusza Kantora.

Nic dziwnego, że w setną rocznicę jego urodzin Instytut Adama Mickiewicza zaprosił Elizabeth LeCompte do przygotowania spektaklu inspirowanego krakowskim artystą. Pokazano go w paryskim Centrum Pompidou podczas listopadowego Festival d'Automne a Paris.

„A Pink Chair" to opowieść o dążeniu do niemożliwego – wskrzeszenia na scenie sensów i emocji obecnych w spektaklach teatru Cricot 2: w innym czasie, miejscu, bez oryginalnych aktorów i, co najważniejsze, bez Tadeusza Kantora. Zadanie zastąpienia go na scenie przypadło w udziale polskiemu artyście wideo Zbigniewowi Bzymkowi, od lat współpracującemu z The Wooster Group.

Podobny do reżysera Zbigniew Bzymek staje się Charonem przewożącym widzów w świat teatralnej pamięci. Nerwowo paląc papierosy i poprawiając kapelusz dyryguje działaniami aktorów, opowiada o procesie pracy nad przedstawieniem, o wspólnej podróży przez archiwa.

Kantor uobecnia się w spektaklu także w inny sposób: poprzez wyświetlane na umieszczonym na scenie ekranie rozmowy z Dorotą Krakowską, córką artysty i dramaturg przedstawienia. Dla niej praca nad inscenizacją miała charakter seansu spirytystycznego, spotkania z nieżyjącym od trzech dekad ojcem.

Sercem spektaklu jest jednak proces mierzenia się przez amerykańskich aktorów z legendą teatru Cricot 2. Dobrani pod względem podobieństwa do pierwowzorów, odpowiednio ucharakteryzowani i ukostiumowani, członkowie The Wooster Group naśladują wyświetlane na ekranie fragmenty prób i rejestracji „Nigdy już tu nie powrócę". Starannie kopiują sposób poruszania się, gesty, mimikę, melodię mowy i śpiewu (choć posługują się angielskim).

Im bardziej zbliżają się do tego, co uwiecznione na wyblakłych taśmach, tym głębiej uświadamiają widzom przepaść między przedstawieniem a powtórzeniem, fałsz rodzący się z bezkrytycznego podążania za dawnym mistrzem, beznadzieję usiłowań wskrzeszenia przeszłości, ryzyko wywołania zażenowania zamiast wzruszenia.

To spektakl o porażce, o niemożności, o ograniczeniach teatru, więc wymyka się prostej ocenie. Nowojorscy artyści deklarują: nie postawiliśmy na scenie ani krzesła antycznego, ani kuchennego, tylko różowy, plastikowy stołek. Odys nie powróci. Nie mówcie, że nie ostrzegaliśmy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA