fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Dyrektorzy muzeów nie chcą lockdownu

Artemisia Gentileschi, Judyta zabijająca Holofernesa
Artemisia Gentileschi, Judyta zabijająca Holofernesa, ok. 1612
materiały prasowe
Muzea i galerie w Europie po pierwszej fali pandemii natychmiast otworzyły nowe wystawy. Wiele z nich wciąż zaprasza zwiedzających.

Luwr w Paryżu jest nieczynny od końca października i będzie zamknięty do 1 grudnia. Podobnie Centre Pompidou, czy Musée d'Orsay. Z początkiem listopada w ślady Luwru poszły muzea i galerie w innych europejskich stolicach. National Gallery i Tate w Londynie pozostaną zamknięte przynajmniej do 2 grudnia. Kunsthistorisches Museum w Wiedniu do 30 listopada. Muzea Watykańskie do 3 grudnia. Tak samo w Rzymie nie obejrzycie Koloseum, Forum Romanum, Muzeów Kapitolińskich, Galerii Borghese… Identycznie jest we Florencji, Wenecji, czy Mediolanie, mimo głosów oburzenia, że kultura włoska w ten sposób została zmiażdżona przez Covid-19.

Niemieckie muzea także zawieszono do 30 listopada, na co około 40 ich dyrektorów zaprotestowało, podpisując list otwarty, w którym wołają, że to zła decyzja.

Niewątpliwie powtórny lockdown jest ciosem dla wszystkich europejskich muzeów i galerii walczących po pierwszej fali pandemii o odzyskanie widzów i powrót do równowagi. W obecnej sytuacji wszyscy oczywiście zachęcają do wizyt online.

W Europie jeszcze chyba tylko muzea w Madrycie bronią się przed powtórnym zamknięciem, choć już w Barcelonie wszystkie są nieczynne. Tymczasem Prado w Madrycie nadal zaprasza. Poleca szczególnie przedłużoną prezentację „Reunited” z 249 arcydziełami z własnej kolekcji, m.in. Tycjana, Veronese'a, Tintoretta, Velazqueza, Zurbarana, Murilla. Pokaz otwarty został po pierwszym lockdownie, trwającym w Hiszpanii do czerwca; jest dostępny do 29 listopada. Pod koniec października wzbogaciła go jeszcze ponownie otwarta galeria Hieronima Boscha, w której największa atrakcją jest „Ogród rozkoszy ziemskich”.

Arcydzieło z około 1500 roku należy do najbardziej tajemniczych dzieł mistrza. Wiele postaci i scen trudno rozszyfrować. Środkowy panel pełen nagich kobiet i mężczyzn, i dziwnych stworów, zdaje się sławić zmysłowe rozkosze, choć na pewno według Boscha to efemeryczne uciechy i złudzenie ziemskiego raju. Boczne panele tryptyku ostrzegają, że nasz los zdeterminowany jest przez grzech Adama i Ewy i wielu prowadzi wprost do piekła. A jednak, kto dziś nie ma pokusy zamknąć się jak jedna z par kochanków w przejrzystej kuli, odcinając od zgiełku świata, złych prognoz i strachu.

Prorok pandemii?

Generalnie jednak trzeba czekać na ponowne otwarcie muzeów, by zobaczyć , co w nich zdołano mimo pandemii przygotować. Tate Britain w Londynie zdążyło tydzień przed zamknięciem otworzyć absolutny hit – wystawę JMW Turnera, słynnego brytyjskiego artysty przełomu XVIII i XIX wieku, którego dotąd świat podziwiał jako wizjonera i wielkiego prekursora impresjonizmu i abstrakcji. Jego obrazy porywają niesamowitą grą koloru i światła, przypominając migotliwe miraże lub starcie żywiołów.

Twórcy wystawy „Turner’s modern world”, planowanj do 7 marca, poddali weryfikacji ten wizerunek i pokazują Turnera jako kronikarza swoich czasów, a zarazem proroka brytyjskiej współczesności.

Można i tak. Turner żył w epoce industralizacji (jako pierwszy namalował pociąg pędzący w deszczu i parze), w czasie gwałtownych społecznych rewolucji i wojen napoleońskich. Jeżeli kierowa

się tytułami jego prac, da się udowodnić, ze żywo reagował na wszystkie te wydarzenia. Ale oglądając jego obrazy, nawet te, które nie zacierają konturów realnego świata, tracimy pewnoś

, że zależało mu na manifestacji poglądów społecznych lub polityczny. Nawet „Płonący parlament”, odnoszący się do autentycznego pożaru w 1834 roku, sprawia wrażenie, że artysta bardziej był pochłonięty malarską ekspresją niż dramatem. Co złośliwsi krytycy piszą, że Turner wykreowany został tu na proroka postpandemii i postbrexitu - na czas niepewności i niezadowolenia.

#MeToo już w baroku

Londyńskim wydarzeniem stała się wystawa w National Gallery malarstwa Artemisii Gentileschi, uważanej za jedną z najważniejszych artystek włoskiego baroku. Nawet w XVII wiecznej Europie, gdy artystki nie były powszechnie akceptowane, jej malarstwo doceniali Medyceusze we Florencji, Filip IV w Madrycie i Karol I w Londynie. Wiek XX odkrył ją na nowo.

Była utalentowaną artystką, córką malarza Orazia Gentileschi, przyjaciela i naśladowcy Caravaggia. Obecna wystawa prezentuje wszystkie okresy jej twórczości. Poświęca także uwagę dramatycznym przeżyciom malarki w młodości w Rzymie, które według krytyków sztuki wpisują ją w ruch #MeToo.

17-letnia Artemisia została zgwałcona przez malarza Agostino Tassiego, znajomego jej ojca. Orazio w imieniu córki pozwał go do sądu, ale podczas procesu to nie sprawcę, ale ją torturowano, aby upewnić się, ze mówi prawdę. Ostatecznie Tassi został uznany winnym, jednak nie odbył kary. Można powiedzieć, że Artemisia sama wzięła na nim odwet, malując dwie wersje „Judyty zabijającej Holofernesa”, w którym biblijna bohaterka, obcinająca z zimną krwią głowę wroga, ma rysy artystki.

Od Beethovena do Richtera

W Wiedniu Kunsthistorisches Museum 250. urodziny Beethovena uczciło wystawą, łączącą sztukę z muzyką. W tle „Beethoven Mooves” słychać utwory kompozytora, a chwilami zapada głęboka cisza, przypominająca o dramatycznych zmaganiach geniusza, który mimo postępującej głuchoty nie przestaje komponować. Dzieła wizualne - od Friedricha, Goi, Rodina do Kiefera, Baldessariego i Tino Sehgala zachęcają do refleksji nad jego życiem. Wydają się prowadzić z sobą dialog, jak figuralna rzeźba Rodina i fortepian Rebeki Horn, zwieszającysię z sufitu.

Ważną nowością jest też otwarta w październiku wystawa krajobrazów Gerharda Richtera w Kunstforum Wien. O 88-letnim jednym z najwybitniejszych niemieckich malarzy było ostatnio głośno przy okazji premiery filmu „Obrazy bez autora”, zainspirowanego jego biografią. We własnym malarstwie Richterowi też zdarzało się krytycznie oceniać nazistowską przeszłość Niemiec.

Innym szeroko dyskutowanym wątkiem politycznym w jego sztuce był cykl obrazów „18 October 1977”, przywołujących sprawę terrorystycznej Grupy Baader-Meinhof. A jednocześnie Richter jest twórcą bijących cenowe rekordy abstrakcyjnych obrazów, jak i abstrakcyjnych witraży w katedrze kolońskiej. Obecna wystawa w Wiedniu pokazuje go jeszcze z innej strony. To pierwsza wielka retrospektywa krajobrazów Richtera (trwająca do 14 lutego): realistycznych, abstrakcyjnych, opartych na fotografii oraz imitujących ją krajobrazów fikcyjnych.

Wiele europejskich muzeów apeluje dziś o dobrowolne finansowe wsparcie, Van Gogh Museum w Amsterdamie, utrzymujące się głównie z biletów pisało więc na swojej stronie.: „Nadzieja na lepsze czasy nie może być tylko uczuciem, ale zrobieniem już teraz czegoś”. Holenderskie Rijksmuseum i Van Gogh Museum, zamknięte 5 listopada otworzyły się jednak po dwóch tygodniach.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA