fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Tajemnice rysunków niderlandzkich mistrzów

„Joanna d’Arc”, Peter Paul Rubens (przypisywany), ok. 1622 r.
Muzeum Narodowe w Warszawie
Muzeum Narodowe w Warszawie pokazuje prace niderlandzkich dawnych mistrzów i przybliża proces powstawania dzieł sztuki.

„W warsztacie niderlandzkiego mistrza" to wyjątkowa okazja do obejrzenia rzadko eksponowanych prac artystów z niderlandzkiego i flamandzkiego kręgu sztuki, tworzących od XVI do XVIII wieku. Muzeum Narodowe udostępniło 74 prace, z których połowa nigdy wcześniej nie była prezentowana zwiedzającym. Ze względu na swą wrażliwość i kruchość na co dzień przechowywane są w Gabinecie Rycin i Rysunków.

Na szczególną uwagę zasługuje powstały około 1622 r. rysunek przypisywany Peterowi Paulowi Rubensowi. Artysta przedstawił Joannę d'Arc przed bitwą o Orlean w 1429 r. Bohaterka pogrążona jest w modlitwie, a na zakute w zbroję plecy opadają długie włosy.

XVII-wieczny malarz Bartholomeus Molenaer stworzył z kolei niecodzienny obraz wiejskiej szkoły. Uczniowie pogrążeni w lekturze, podczas gdy nauczyciel ostrzy pióro, z twarzy i postury przypominają dorosłe karły. Intrygujący jest też rysunek Michiela Versteegha „Uczeni w pracowni", na którym postacie oświetla jedynie płomień świecy.

– Te rysunki są w wielu przypadkach dziełami mniej znanych artystów, natomiast w swoich czasach byli to często artyści najważniejsi – mówi „Rzeczpospolitej" Piotr Borusowski, kurator wystawy.

Wielu z nich było związanych z Antwerpią. Pieter Coecke van Aelst, Maerten de Vos, Lodewijk Toeput, Theodoor van Thulden, uczeń i współpracownik Rubensa – to tylko kilka z nazwisk.

– Antwerpia była w II połowie XVI wieku jedną ze stolic malarstwa w Europie. Ten ważny port kontynentu gromadził handlarzy z wielu krajów. Mieszkańcy byli bardzo bogaci, co chcieli jakoś pokazać. A sztuka to najbardziej elitarny sposób na eksponowanie bogactwa. Zapotrzebowanie na dzieła sztuki przyciągało do miasta wybitnych artystów z całych Niderlandów. W Antwerpii mogli liczyć na bardzo intratne zlecenia – wyjaśnia kurator wystawy.

Pokazane szkice zawierają pierwotne koncepcje i projekty późniejszych obrazów, tapiserii, witraży, rycin. – Dzięki tym rysunkom my, naukowcy i historycy sztuki, możemy prześledzić proces tworzenia – mówi Piotr Borusowski. – Pokazujemy je dlatego, że są tak blisko ich twórców. Patrząc na rysunek, czasem można zobaczyć nawet odciski palców, które zostawił artysta.

Widoczne są też plamy czy zabrudzenia, inskrypcje z informacjami od twórców, ich podpisami lub datami powstania dzieł, a także dodatkowe kreski mogące posłużyć za wskazówki co do wyglądu postaci, kolorów, a nawet rodzaju przyszłego dzieła. W procesie twórczym detale te znikały bezpowrotnie.

– Twarze, układy rąk zmieniały się w trakcie pracy, bo na przykład okazywało się, że ręka lepiej wygląda, gdy jest bardziej podniesiona albo bardziej opuszczona – wyjaśnia kurator.

Porównując szkic ze zrealizowanym obrazem, historycy sztuki mogą spróbować odpowiedzieć na pytanie o powód tych rozbieżności. – Czy była to kolejna inwencja artysty czy może ten, kto zamawiał obraz i zobaczył projekt, stwierdził, że jakiś element wymaga poprawy – mówi kurator.

Proces nanoszenia zmian prześledzić można dzięki temu, że tak zwane podrysowania, czyli rysunki przygotowawcze wykonane przez artystów bezpośrednio na desce lub płótnie, zostały zestawione z gotowymi obrazami. Trzy znane dzieła – „Ołtarz świętego Rajnolda" Joosa van Cleve'a, „Tryptyk Opłakiwania" Jeana Bellegambe'a i „Caritas" autorstwa nieznanego malarza niderlandzkiego sfotografowano w podczerwieni, a efekty badań dostarczają cennych informacji o kolejnych etapach pracy artystów.

Wystawę można oglądać do 20 sierpnia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA