Reklama

Michał Szułdrzyński: Fatalna robota Ordo Iuris

Dyskusja o hejcie i agresji w debacie publicznej, będąca następstwem tragicznej śmierci Pawła Adamowicza, to istne szambo, które wybiło w internecie, pokazały pewną intelektualną słabość prawicy. Pisałem już parę miesięcy temu w „Plusie Minusie", że po ponad trzech latach rządów tradycjonalistycznej partii w Polsce, osiągnięcia intelektualne konserwatystów czy myśli prawicowej są marne.
Ordo Iuris buduje sobie taki wizerunek, że Opus Dei przy nich wygląda nie tylko na amatorów, ale w d

Ordo Iuris buduje sobie taki wizerunek, że Opus Dei przy nich wygląda nie tylko na amatorów, ale w dodatku na grupę dandysów, zgniłych i zblazowanych liberałów.

Foto: Fotorzepa/ Piotr Guzik

Liberałowie, lewica co chwilę publikują jakieś ciekawe książki, debaty, tymczasem po drugiej stronie głównie słychać radosne siorbanie – akustyczny efekt procesu konsumpcji konfitur, jakie niesie ze sobą władza, zamiast głębokiej intelektualnej debaty.

Gdy po śmierci Adamowicza wszyscy dostrzegli potrzebę jakiegoś ucywilizowania naszej debaty, środowiska prawicowe zaczęły bić na alarm. „Zajęcia z walki z mową nienawiści to w istocie szerzenie homopropagandy" – ostrzegali niezawodni dyżurni konserwatyści spod znaku Ordo Iuris, zachęcając rodziców, by nie pozwalali dzieciom słuchać takich wywodów. Intencje może były szczytne, ale wizerunkowy efekt katastrofalny – znów okazało się, że katole to ci, którzy o nienawiści mówią tylko w przypadku prześladowania chrześcijan, ale gdy dochodzi do wstrząsającego mordu z nienawiści, nie są w stanie wyjść poza swoje idiosynkrazje.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama