fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Kreml ogłasza zimną wojnę

Jedna z debat w Monachium. Od lewej: Petro Poroszenko, Sauli Niinistö, Dalia Grybauskaite, Andrzej Duda, Martin Schulz i moderator dyskusji
AFP
Putin gra słabymi kartami, bo tania ropa i sankcje podcięły rosyjską gospodarkę. Mimo to ogrywa Zachód.

Jędrzej Bielecki z Monachium

Na dorocznej Konferencji Bezpieczeństwa w bawarskiej stolicy rosyjski prezydent był ostatni raz w 2007 r. Rzucił wyzwanie amerykańskiej dominacji, zapowiedział powrót do świata wielobiegunowego. Został zlekceważony. Dziewięć lat później Rosja z hukiem wraca na pozycję mocarstwa.

– Świat wchodzi w okres nowej zimnej wojny – ogłosił w weekend w Monachium premier Dmitrij Miedwiediew. Z perspektywy Zachodu ma to fatalne konotacje. Dla Moskwy niekoniecznie: odwołuje się do czasów, gdy ZSRR współrządził światem razem z USA.

– Rosja chce powrotu do zimnej wojny, by podważyć porządek międzynarodowy, jaki ukształtował się po upadku komunizmu. Musimy się temu przeciwstawić – ostrzegał w Monachium prezydent Andrzej Duda.

Na razie taki opór nie wydaje się jednak możliwy. Właśnie w Monachium Amerykanie zgodzili się na zawieszenie broni w Syrii, które de facto daje Moskwie wolną rękę w bombardowaniu wrogów Baszara Asada.

Zachód chce współpracy z Putinem, bo to jedyny sposób na powstrzymanie fali uchodźców i groźby terroryzmu. – Walka z radykalizmem islamskim nie powiedzie się bez udziału wszystkich, także Rosji – przyznał francuski premier Manuel Valls.

Stefan Meister, czołowy niemiecki ekspert w sprawach Rosji, mówi, że Putin może tak długo podburzać falę uchodźców z Syrii, aż doprowadzi do upadku Angeli Merkel i zastąpienia jej przez przychylniejszego Moskwie kanclerza.

– Możemy pomóc utrzymać Schengen – taką ofertę Miedwiediew złożył w Monachium. Zachód miałby się odwdzięczyć, zmuszając Kijów do przyjęcia specjalnego statusu dla Donbasu, a przede wszystkim wstrzymując dalszą pomoc dla ukraińskiego rządu. MFW już ostrzegł, że może zawiesić to wsparcie z powodu zaniechania reform.

Ale Putin na tym nie poprzestanie. Musi dalej uderzać w interesy Zachodu, aby utrzymać mobilizację ludności dla swojego reżimu mimo załamania poziomu życia. Na celowniku Kremla może być teraz Mołdawia. A kraje NATO?

– Od zajęcia Krymu zachodni przywódcy robią wszystko, aby pokazać, że nie odpuszczą ani piędzi ziemi NATO. Putin doskonale o tym wie – mówi nam gen. Philip Breedlove, głównodowodzący sił sojuszu w Europie. Jednak sojusz nie chce wyjść poza dotychczasowy mechanizm ćwiczeń wojskowych na terenie krajów wschodniej flanki.

– Zachód musi się wreszcie przebudzić – mówi „Rzeczpospolitej" Micheil Saakaszwili, który jako prezydent Gruzji przegrał osiem lat temu wojnę z Putinem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA