fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Spór o aborcję

Gowin: Nie zmuszajmy kobiet do heroizmu

Jarosław Gowin
Jarosław Gowin
Fotorzepa, Piotr Guzik
Nie jest tajemnicą, że zawsze byłem zwolennikiem kompromisu aborcyjnego, który został uchylony przez TK – mówi Jarosław Gowin, wicepremier, minister rozwoju i pracy.

W poniedziałek w „Rzeczpospolitej" redaktorzy Bogusław Chrabota i Michał Szułdrzyński napisali, że Zjednoczona Prawica powinna przedstawić konkretne przepisy dotyczące postępowania w przypadkach letalnych wad płodu i że po wyroku TK w sprawie aborcji ten pożar należy natychmiast ugasić. Zgadza się pan z tym?

Znam treść tego apelu i podpisuję się pod nim. Dokładnie taki sam sens miało wczorajsze oświadczenie mojej partii Porozumienie. Z drugiej strony uważamy, że należy chronić życie dzieci dotkniętych zespołem Downa. Uważamy, że nie można dopuścić do sytuacji, że kobiety będą traktowane z okrucieństwem albo zmuszane prawnie do heroizmu, a tak byłoby, gdyby matka była zmuszana do tego, aby urodzić dziecko, które w trakcie porodu albo zaraz po nim na pewno umrze.

Zapadła już decyzja, że Zjednoczona Prawica przedstawi takie przepisy?

Nie, takiej decyzji nie ma. Zbierają się statutowe ciała wszystkich partii i one będą podejmować decyzje, jak odnieść się do orzeczenia TK. Mogę powiedzieć w imieniu Porozumienia, że rozpoczęliśmy konsultacje z prawnikami i lekarzami oraz środowiskami kobiecymi. W najbliższych dniach przedstawimy konkretne propozycje przepisów, które z jednej strony respektować będą orzeczenie TK, a z drugiej strony przedstawią taką wykładnię, która pozwoli uniknąć sytuacji zmuszania kobiet do heroizmu.

Nie chcecie ostrego kursu.

W naszym oświadczeniu nie należy doszukiwać się żadnych podtekstów politycznych. Chyba wszyscy jesteśmy zaniepokojeni tym, co dzieje się na ulicach polskich miast i wszyscy zdajemy sobie sprawę, że sytuacja może wymknąć się spod kontroli. To jest test odpowiedzialności dla wszystkich: polityków, zarówno obozu rządzącego, jak i opozycji, dziennikarzy, organizacji pozarządowych, Kościoła. Uważamy, że należy szukać rozwiązań, które będą miały szanse zyskać akceptację w trwałej większości społeczeństwa. Tylko tego typu rozwiązania mogą skutecznie na stać na straży ochrony życia.

Czy w takim razie dobrze się stało, że decyzja TK zapadła w środku drugiej fali pandemii?

My jako politycy nie mamy wpływu ani na treść, ani na termin podejmowania decyzji przez TK. Gdyby to zależało ode mnie, to moja odpowiedź brzmiałby: nie, to nie jest dobry termin. Mamy globalny kryzys epidemiczny, mamy globalny kryzys gospodarczy i na tych sprawach powinniśmy się koncentrować. Tymczasem orzeczenie TK nakłada na dwie płaszczyzny kryzysu dodatkową trzecią płaszczyznę. Od nas – polityków – zależy teraz, jak w odpowiedzialny sposób zachowamy się wobec tej sytuacji.

Czy możliwe jest teraz przyjęcie nowej ustawy po orzeczeniu TK?

Orzeczenie TK musi być rzeczywiście zinterpretowane bardzo uważnie i przez różnorodne grono prawników. Porozumienie zasięgnęło opinii bardzo wybitnych konstytucjonalistów i w naszym przekonaniu orzeczenie Trybunału nie tylko pozostawia przestrzeń dla interpretacji ustawodawcy, ale wręcz wymusza taką konieczność. Dlatego będziemy proponowali naszym partnerom ze Zjednoczonej Prawicy, a potem, jeżeli będzie konsensus w obozie rządowym, to również z opozycji, podjęcie prac nad nowelizacją ustawy o ochronie życia.

Czy w ramach tych rozmów pojawiła się kwestia zespołu Downa, który jest stopniowalny, czy wiedzą państwo, jak te przepisy sformułować?

Nawet jeżeli choroba jest stopniowalna, to życie i godność człowieka są niestopniowalne. W naszym przekonaniu orzeczenie TK wyklucza możliwość aborcji we wszelkich przypadkach, które pozwalają dziecku po urodzeniu na utrzymanie życia. Nie chciałbym w tej chwili wchodzić w szczegóły, to jest kwestia dla lekarzy, genetyków, embriologów, bioetyków, prawników, organizacji kobiecych. Potrzebujemy szerokiego i szybkiego dialogu, bo nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, w której – w obliczu tych protestów społecznych, które coraz częściej przyjmują formę barbarzyńską – my politycy schowalibyśmy głowę w piasek.

Spotkanie Zjednoczonej Prawicy, później wspólna propozycja i prace nad nią w Sejmie – czy to może się stać już w tym tygodniu?

Nie sądzę, żeby udało się wypracować wspólne stanowisko nawet w obrębie obozu rządowego w ciągu najbliższych dni. To jest także utrudnione pandemią. Wczoraj skonsultowałem moje stanowisko z prezydium Porozumienia, ale oczywiście były to konsultacje zdalne. Natomiast z całą pewnością kierownictwo koalicji musi podjąć wspólną decyzję, a na pewno podjąć dialog, w jaki sposób odnieść się do nowej sytuacji.

Czy jest możliwe, by powstał postulat o zwiększeniu kary dla osób, które przeprowadziły nielegalną aborcję?

Mam już kilka propozycji, w jaki sposób odnieść się do orzeczenia TK. Jedna z tych propozycji przewiduje niekaralność aborcji w sytuacji, w której dziecko jest niezdolne do samodzielnego życia.

Obawia się pan efektu wahadła: że ta decyzja doprowadzi za kilka lat do dużo mocniejszej liberalizacji przepisów aborcyjnych?

Nie jest żadną tajemnicą, że zawsze byłem zwolennikiem tego kompromisu aborcyjnego, który został przez TK uchylony. Dlaczego uważałem, że ten kompromis jest wielką wartością? Po pierwsze dlatego, że żyjemy w pluralistycznym i demokratycznym społeczeństwie, więc prawo musi odzwierciedlać pluralizm stanowisk. Drugi powód to właśnie obawa przed mechanizmem wahadła. W sytuacji, w której nam, zwolennikom podejścia pro-life, nie udało się przekonać wyraźnej większości Polaków do stanowiska, że przepisy antyaborcyjne powinny być zaostrzone, to tego typu działania na dłuższą metę na pewno nie będą skuteczne.

Kiedy możemy się spodziewać propozycji od rządu dla branż, które są teraz objęte obostrzeniami?

Te propozycje – mam nadzieję – zostaną przyjęte już na najbliższym posiedzeniu Sejmu, które zaczyna się we wtorek. A zatem we wtorek rano wszystko będzie jasne. Zresztą jesteśmy w stałym kontakcie z przedstawicielami tych branż, oczywiście nie jesteśmy w stanie konsultować rozwiązań prawnych i skali pomocy finansowej ze wszystkimi zainteresowanymi, ale przynajmniej z reprezentatywnymi organizacjami biznesowymi.

Polacy powinni szykować się na kolejny lockdown?

Od początku rząd stał na stanowisku, że całkowity lockdown jest niemożliwy, chociaż możliwe są punktowe ograniczenia, jak te, które spotkały np. branżę gastronomiczną. Oczywiście ostateczne decyzje będą podejmowane przez cały rząd, ale mogę powiedzieć, jakie stanowisko w debatach rządowych będę zajmował ja. Otóż jestem przeciwny jakimkolwiek dalszym obostrzeniom, jeżeli chodzi o działalność gospodarczą.

—współpraca Karol Ikonowicz

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA