fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Jak utworzyć niemiecki islam? Jest nowy program

Wielki Meczet w Kolonii
Tylko garstka imamów to islamscy teolodzy.
AFP
W przyszłym roku rozpocznie się kształcenie imamów na koszt państwa. To nowy program mający zapobiec radykalizacji wyznawców islamu.

Kształceniem imamów zajmie się specjalny wydział uniwersytetu w Osnabrück. Państwo sfinansuje tego rodzaju przedsięwzięcie po raz pierwszy. Początkowy koszt to 400 tys. euro. Uruchomienie projektu wymagało swoistej interpretacji prawa zakazującego finansowanie kształcenia i duchownych na koszt państwa.

W ocenie władz sytuacja wymaga niestandardowych działań. – Młodzi muzułmanie ulegają coraz częściej wpływom radykalnego islamu, zwłaszcza od 2015 r. – tłumaczy niemieckim mediom prof. Bülent Uçar, szef Kolegium Islamskiego na uniwersytecie w Osnabrück. Data ta wyznacza początek wielkiej fali emigracji do Niemiec, w wyniku czego liczba muzułmanów w kraju zwiększyła się o jedną piątą, do prawie 5 mln wyznawców obecnie. Zdaniem prof. Uçara jedną z przyczyn radykalizacji młodych muzułmanów jest niemożność dotarcia do nich przez przewodników duchowych, jakimi są imamowie, nierozumiejący współczesnego świata.

Tak było zresztą i wcześniej, o czym świadczy ponad tysiąc niemieckich islamistów, którzy walczyli w Syrii w szeregach samozwańczego Państwa Islamskiego i seria zamachów terrorystycznych w Niemczech w ostatnich latach. Zamachy we Francji oraz niedawno w Austrii skłoniły te państwa do propozycji uzależnienia imigracji do strefy Schengen od gotowości przybyszów do opanowania języka nowego kraju.

Same Niemcy stawiają na kształcenie nowych imamów, w kraju i po niemiecku. To praca na pokolenia, biorąc pod uwagę, że w RFN działa 2,5 tys . meczetów i tyle samo gmin wyznaniowych.

– Chodzi nam o doprowadzenie do tego, aby islam w Niemczech działał w zgodzie z konstytucją oraz szanował styl życia w naszym kraju – wyjaśnił szef niemieckiego MSW Horst Seehofer. Edukowanie imamów ma też uniezależnić Niemcy od „ wpływów z zagranicy". Owa zagranica to Turcja, z której pochodzi ponad tysiąc, a więc niemal połowa działających w Niemczech imamów. Duchowni ci są kierowani do pracy w Niemczech przez turecki Diynaet, czyli państwowy dyrektoriat ds. religijnych. Jest wśród nich wielu nieznających języka niemieckiego. W dodatku po puczu wojskowym w Turcji wielu imamów było w ścisłym kontakcie z tureckimi służbami bezpieczeństwa poszukującymi za granicą przeciwników prezydenta Erdogana.

Sam pomysł kształcenia imamów na niemieckich uniwersytetach nie jest nowy. Przed dekadą uruchomiono wydziały teologii islamskiej na kilku wyższych uczelniach, licząc na to, że ich absolwenci trafią w roli duszpasterzy do gmin muzułmańskich. Idea była taka, że ich absolwenci, łączący wiedzę religijną oraz niemieckiej kultury narodowej, znajdą się w kręgu zainteresowania muzułmańskich gmin wyznaniowych. Miałoby otworzyć im to drogę do objęcia przywództwa duchowego wspólnot islamskich. Okazało się jednak, że studia te zostały zdominowane przez kobiety, a wielu mężczyzn z odpowiednimi dyplomami nie miało planów duszpasterskich. Imamami została zaledwie garstka islamskich teologów.

– Jestem krytycznie nastawiony do idei kształcenia imamów przez niemieckie instytucje państwowe. Stoi za tym idea stworzenia islamu na życzenie władz, co jest w sprzeczności z zasadami naszej religii. Nie można patrzeć na islam przez pryzmat ekstremistycznych organizacji islamskich – przekonuje „Rzeczpospolitą" Ali Kizylkaya, wiceprzewodniczący Millî Görüs, drugiej pod względem liczby członków wspólnoty skupiającej muzułmanów pochodzenia tureckiego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA