fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Mowa nienawiści w Sejmie: Radny ciul, premier dzban

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Sejmowa „mowa nienawiści" po śmierci Pawła Adamowicza. Dotkliwszego karania za obrażanie nie będzie?

Marszałek Sejmu zablokował wprowadzenie dodatkowej sankcji wobec posłów za używanie inwektyw i obelg – przeprosiny miałyby być wygłaszane z mównicy sejmowej. Ponad rok temu wniosek o takie zmiany przegłosowali posłowie z Sejmowej Komisji Etyki. Jednak marszałek Sejmu tematu nie podjął, na wniosek nie odpowiedziała także Komisja Regulaminowa i Spraw Poselskich.

Postulat, by dotkliwie karać za parlamentarną „mowę nienawiści" powrócił po tragicznej śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Dyskusję o zaostrzeniu sankcji wywołała sprawa posłanki Henryki Krzywonos-Strycharskiej, która 5 lipca ubiegłego roku z trybuny sejmowej odpowiedziała na pełne kontrowersji wystąpienie posła PiS Zbigniewa Dolaty, który oceniał pracę ustępującego z funkcji rzecznika praw dziecka Marka Michalaka: „Panie Dolata! Miałam do pana szacunek jako do posła. Jest pan zerem. Przepraszam, ale taka jest prawda". Dostała za to oklaski.

Przez telefon

Sprawa trafiła do Sejmowej Komisji Etyki i do dziś nie ma rozstrzygnięcia. Krzywonos-Strycharska złożyła wyjaśnienia i zobowiązała się przeprosić posła Dolatę – zrobiła to telefonicznie. Ale poseł Dolata nie uznał tych przeprosin – domaga się publicznych przeprosin z trybuny sejmowej. – Takich sankcji nie ma jednak w regulaminie Sejmu, bo nasze wnioski z października 2017 r. pozostały bez odpowiedzi. A szkoda, bo publiczne przeprosiny byłby faktycznie w końcu karą mocną i dotkliwą – podkreśla posłanka Izabela Mrzygłocka (PO–KO).

Publiczne przeprosiny za znieważenie lub obrazę obowiązują w wielu parlamentach na świecie.

– Obecny katalog kar nie spełnia swych zadań. Kary finansowe zapłacić łatwo (może je na posłów nakładać marszałek lub prezydium Sejmu – rekordzistą jest poseł Sławomir Nitras z PO), ale publicznie się pokajać – myślę, że właśnie to hamowałoby sejmową „mowę nienawiści". Jestem posłanką od kilku kadencji i tak fatalnego języka w Sejmie nie było nigdy – dodaje Mrzygłocka. Domaga się od Komisji Regulaminowej, marszałka Sejmu i Prezydium Sejmu pisemnej odpowiedzi w sprawie wprowadzenia przeprosin publicznych w Sejmie.

Zaistnieć publicznie

Prof. Włodzimierz Bernacki (PiS), szef obu komisji, jest przeciwny dodatkowym sankcjom wobec posłów. – Zmuszanie kogokolwiek do przeprosin mija się z celem. To bez sensu – tłumaczy poseł Bernacki. Jego zdaniem część posłów świadomie stosuje ostry język, a nawet obraża „by publicznie zaistnieć". – A media, zwłaszcza elektroniczne, specjalnie zapraszają takich posłów, by był „łomot". Nikogo niczym nie zmusimy do zachowań etycznych czy przestrzegania zasad kultury – dodaje poseł Bernacki.

Komisja etyki ma coraz więcej wniosków o ukaranie posłów za język, ale na większości karanych za wypowiedzi, upomnienie czy nawet nagana wrażenia nie robią. Sprawę przed komisją ma m.in. posłanka Monika Rosa (N) za nazwanie radnego sejmiku województwa śląskiego Wojciecha Kałuży „ciulem" (po śląsku to wulgarne określenie męskiego organu płciowego – jak wynika z ekspertyzy Biura Analiz Sejmowych). Co ciekawe, wniosek o ukaranie złożyła posłanka Krystyna Pawłowicz (PiS) słynąca z barwnego i kontrowersyjnego języka. Posłance Pawłowicz nie spodobał się także wpis poseł Joanny Scheuring-Wielgus na Twitterze o premierze Morawieckim, którego nazwała „dzbanem". To młodzieżowe określenie „osoby niezbyt inteligentnej, niewygadanej, a do tego bardzo niemiłej"; także „cham, a przy tym głupek" – podaje Wydawnictwo Naukowe PWN, w którego plebiscycie słowo „dzban" wygrało konkurs na Młodzieżowe Słowo Roku 2018.

Urażony Kałuża

Posłanka Monika Rosa przyznaje dziś, że nazwanie radnego Kałużę z Żor, który zasłynął na całą Polskę tym że dla stanowiska wicemarszałka zdradził własną partię, z której startował – „ciulem" (było to podczas publicznej demonstracji na rynku w Żorach) było „niestosownym przekleństwem", które może wytłumaczyć „okolicznościami i atmosferą". – Jeśli pan Kałuża czuje się urażony – wystosuję pismo z przeprosinami. Jednak wniosek posłanki Pawłowicz uważam za kuriozalny. Pani Pawłowicz nie powinna odnosić się do kwestii etycznych i dobrego wychowania – wskazuje posłanka Rosa.

Przyznaje jednak, że po wydarzeniach w Gdańsku dziś z pewnością zachowałaby się inaczej. Zaledwie karę upomnienia dostał poseł Dominik Tarczyński, który „idiotą" nazwał posła Jacka Protasiewicza z N.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA