fbTrack

Społeczeństwo

Odwołane spotkanie masonów w Senegalu

Senegal. Transport mikrobusowy jest tu opanowany przez wpływowe bractwo muridów
Jerzy Haszczyński
Wolnomularze propagują aborcję i związki homoseksualne – orzekły wpływowe organizacje muzułmańskie. W Dakarze nie odbędzie się zaplanowany na początek lutego zjazd masonów z frankofońskiej Afryki.

Do stolicy Senegalu miało przyjechać 600 braci i sióstr z lóż masońskich – pisze portal wychodzącego we Francji magazynu „Jeune Afrique". Spotkanie zwołała organizacja afrykańskich i malgaskich wolnomularzy Rehfram.

Wiadomo już jednak, że spotkanie się nie odbędzie. Dyrektor luksusowego hotelu King Fahd Palace powiedział z żalem, że musiał odwołać rezerwację gości zjazdu. - Grożono zakłóceniami porządku publicznego – wyjaśnił.

W obronie "naszych wartości"

To skutek oświadczenia wydanego we wtorek przez przedstawicieli organizacji muzułmańskich. Jest w nim mowa o tym, że pod pretekstem wolności słowa masoni chcieli szerzyć okultystyczne praktyki. Chcieli też, zdaniem sygnatariuszy, propagować aborcję i „nienaturalne związki, takie jak małżeństwa gejowskie", na wzór Francji.

W Senegalu szybko zawrzało. 95 procent mieszkańców tego kraju w Afryce Zachodniej stanowią muzułmanie. Bardzo wpływowe są tam bractwa islamskie, w tym muridzi, najsilniejsze lobby w kraju. Pod hasłem „Nie dla wolnomularstwa" i w „obronie naszych wartości" podpisali się przedstawiciele 60 organizacji.

Aborcja jest w Senegalu prawnie zabroniona. Jak szacują organizacje obrony praw człowieka, co piąta siedząca w więzieniu kobieta trafiła tam za usunięcie ciąży. Istnieje jednak luka w ustawodawstwie - kodeks etyki lekarskiej zezwala na aborcję, jeżeli trzej medycy stwierdzą, że ciąża zagraża zdrowiu kobiety.

Za stosunki homoseksualne grozi w Senegalu kara więzienia do pięciu lat. Według sondażu amerykańskiego ośrodka Pew z 2013 roku 97 procent Senegalczyków uważa praktykowanie homoseksualizmu za społecznie niedopuszczalne.

Arachidowe bractwo

O sile bractwa muridów, pisałem w reportażu opublikowanym w „Rzeczpospolitej" w 2014 roku.

- W muridach jest i kontemplacja, uduchowienie, charakterystyczne dla sufich, i zmysł praktyczny. Łączą to zgrabnie. Zaczynali w czasach kolonialnych jako rolnicy specjalizujący się w uprawie orzeszków ziemnych, Francuzi zwali ich arachidowym bractwem. Potem opanowali wytłaczanie oleju z orzeszków, a w końcu zajęli się też biznesem na większą skalę, panują w senegalskim przemyśle rolno-spożywczym, transporcie, usługach – opowiadał mi senegalski socjolog dr Djiby Diakhate, który sam jest muridem.

Centrum religijne muridów znajduje się w mieście Touba, świętym dla wyznawców, nad którym góruje Wielki Meczet. W Toubie nie można palić, pić alkoholu ani przenocować w hotelu. Ale ci, którzy tam mieszkają, nie płacą podatków. Miasto, jeszcze na początku lat 60., gdy Senegal uzyskał niepodległość, miało ledwie kilka tysięcy mieszkańców. Teraz jest ich 100 razy, a może i 200 razy więcej - leżąca w głębi kraju Touba stała się drugim co do wielkości miastem po stołecznym Dakarze, do którego jest stąd około 180 kilometrów.

Wielka loża

Nie wiadomo, czy Rehfram nie przeniesie spotkania do innego miasta w Senegalu lub do innego kraju – pisze „Jeune Afrique", przypominając, że pierwsi masoni na terenie tego kraju pojawili się wraz z francuskimi kolonizatorami w 1781. Powstał wówczas oddział Wielkiej Loży Francji w stolicy kolonii Saint-Louis.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL