Część osób wchodzących w skład karawany spędziło noc z niedzieli na poniedziałek na drodze w pobliżu Vado Hondo. Jednak w poniedziałek żołnierze - uzbrojeni w pałki i plastikowe tarcze usunęli imigrantów z drogi.
Następnie imigranci - pod nadzorem żołnierzy - zostali umieszczeni w autobusach, które zabiorą ich na przejście graniczne między Gwatemalą a Hondurasem.
Zdaniem władz Gwatemali łącznie w skład karawany imigrantów zmierzającej do USA wchodzi ok. 8 tysięcy osób. Karawana wyruszyła w ubiegłym tygodniu z Hondurasu.
Andres Gomez, Gwatemalczyk, który również próbował dostać się do USA, zarzuca gwatemalskim żołnierzom, że ci bili wchodzące w skład karawany kobiety. - To nie jest wojna. To karawana z kobietami i dziećmi - mówił cytowany przez Reutersa.
Ruben Tellez, rzecznik gwatemalskiej armii bronił użycia siły przez wojsko opisując je jako "minimalne i proporcjonalne".
W poniedziałek gwatemalska agencja imigracyjna poinformowała, że ok. 1 800 imigrantów z Hondurasu odesłano od czwartku do ojczyzny. W tym samym czasie do Salwadoru odesłano ok. 100 obywateli tego kraju.
Niemal 20 proc. osób idących w karawanie towarzyszą osoby nieletnie - podają władze Gwatemali.
Straż graniczna Hondurasu, odpowiadając na zarzuty władz Gwatemali, że nie zatrzymała karawany odpowiada, że ok. 800 funkcjonariuszy próbowało powstrzymać imigrantów na granicy, ale ci - jak przekonuje Julian Hernandez, komendant straży granicznej Hondurasu - zdołali przedostać się, a niektórzy mieli używać dzieci jako "żywych tarcz".
- Nie staliśmy z założonymi rękami - zapewnił Hernandez.