fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Tajemnicza sprzedaż klaczy ze stadniny w Janowie Podlaskim

stadnina koni
shutterstock
Państwowa stadnina tanio i w nietypowych okolicznościach pozbyła się pretendentki do tytułu czempionki świata.

Stadnina Janów Podlaski to legendarna hodowla koni arabskich, która wskutek decyzji personalnych podjętych od czasu przejęcia władzy przez PiS stanęła na skraju bankructwa. Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika, że w ubiegłym tygodniu odwiedziło ją CBA. Z jakiego powodu? Sprawa jest tajemnicza. Wydział komunikacji społecznej CBA informuje, że śledztwo prowadzi Prokuratura Regionalna w Lublinie, która jako jedyna może udzielić informacji dotyczących czynności. Ta ostatnia przekonuje, że wspomnianych czynności nie zlecała.

Nieoficjalnie wiadomo, że sprawdzane były umowy zawarte w latach 2018–2020, gdy stadniną kierował Grzegorz Czochański. Z naszych informacji wynika, że jedna z nich budzi największe kontrowersje: sprzedaż klaczy Alsy pod koniec 2019 roku.

O Alsie zrobiło się głośno we wrześniu, gdy podczas czempionatu w Pradze została czempionką Europy klaczy starszych. Według relacji w „Świecie Koni” siedmioletnia Alsa zrobiła „piorunujące wrażenie”. „Klacz wyglądała obłędnie, w szczytowej formie, szlachetna i niebywale żeńska, pozostawiła rywalki w tyle, a konkurencję miała silną” – napisała gazeta.

Jej zdaniem Alsa jest obecnie „jedną z najpoważniejszych kandydatek do tytułu czempionki świata”. Podobnie uważa Marek Szewczyk, były naczelny „Konia Polskiego” i autor bloga HipoLogika.pl. – To obecnie jedna z najciekawszych klaczy przygotowywanych do czempionatów najwyższej rangi – mówi.

Dodaje, że po ewentualnym zdobyciu tytułu podczas czempionatu zaplanowanego na koniec roku w Paryżu cena Alsy poszybowałaby powyżej miliona euro.

Za ile polska stadnina pozbyła się tego konia? Z ustaleń „Rzeczpospolitej” wynika, że cena realnie wyniosła około 300 tys. euro. O tym, że klacz została sprzedana „za kwotę co najmniej trzykrotnie niższą od swojej potencjalnej wartości”, napisał też „Świat Koni”.

Teoretycznie cena była dużo wyższa. „Klacz Alsa, według umowy kupna-sprzedaży, została sprzedana (...) za kwotę 520 tys. euro. Decyzję o sprzedaży klaczy podjął zarząd spółki SK Janów Podlaski. Wyceny klaczy dokonała komisja powołana przez zarząd spółki. Uzyskana cena przekroczyła wartość wyceny” – informuje nadzorujący stadninę Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa.

Problem w tym, że proces sprzedaży był wyjątkowo złożony. Z naszych informacji wynika, że klacz najpierw była dzierżawiona przez stadninę w Adżmanie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, a następnie przez szwajcarską Stadninę Koni Hanaya. Ta ostatnia w końcu kupiła Alsę. Jak ustaliliśmy, umowa sprzedaży zawierała też koszty dzierżaw, co sztucznie wywindowało cenę.

Na nasze pytania o konstrukcję umowy KOWR nie odpowiedział, tłumacząc, że takie dane mogą stanowić tajemnicę handlową spółki. „Wobec powyższego, jedynym podmiotem dysponującym wnioskowanymi danymi jest spółka” – dodał KOWR. Stadnina Koni Janów Podlaski na nasze pytania jednak nie odpowiedziała.

Marek Szewczyk podkreśla, że sprzedaż klaczy jest podejrzana też z innego powodu. Chodzi o to, że tuż przed zawarciem transakcji odbyła się aukcja koni arabskich Winter Star Sale na warszawskim Torze Wyścigów Konnych Służewiec. – Skoro stadnina w Janowie Podlaskim miała zamiar wycofać się z umowy dzierżawy i sprzedać klacz, powinna skorzystać z aukcji – mówi.

Dlaczego stadnina zdecydowała się na taką sprzedaż? Posłanka KO Dorota Niedziela, która przyglądała się tej transakcji, podejrzewa, że kluczem do jej zrozumienia jest data zawarcia: 30 grudnia 2019 roku. – Celem było rozpaczliwe ratowanie finansów spółki i poprawa bilansu za mijający rok. Szkoda, że odbyło się to ze stratą dla rodzimej hodowli, a Alsa o tytuł czempionki świata nie powalczy w polskich barwach, lecz szwajcarskich – mówi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA