fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

„Wymuszenia” na drogach

26 maja w Kałuszynie na ul. Warszawskiej kierowca podczas skrętu w lewo śmiertelnie potrącił jadącego z naprzeciwka 31-letniego motocyklistę
Policja
Do co piątego wypadku w tym roku doszło przez nieustąpienie pierwszeństwa. Życie straciło 76 osób.

Nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu to kolejna – po nadmiernej prędkości – plaga na polskich drogach. Co gorsza, np. na skrzyżowaniach czy na trasach jednojezdniowych, które są dominujące, właśnie najczęściej z tego powodu dochodzi do wypadków. Efekty bywają tragiczne.

– W ciągu czterech miesięcy tego roku na skutek nieustąpienia pierwszeństwa przejazdu zginęło 76 osób, czyli o osiem więcej niż w tym samym okresie roku ubiegłego. To oznacza 12-procentowy wzrost – mówi „Rzeczpospolitej" Radosław Kobryś z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.

Choć w liczbach bezwzględnych wzrost wydaje się niewielki, to przecież za każdą śmiertelną ofiarą kryje się ludzkie życie.

„Wybierz ofiarę”

Zjawisko stało się na tyle poważne, że od maja media publiczne z wielką częstotliwością emitują spot mający uświadomić skutki wymuszenia pierwszeństwa. Jest publikowany w ramach kampanii Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego pod hasłem „Żyj i pozwól żyć innym. Udzielaj pierwszeństwa przejazdu". Treść porusza wyobraźnię.

„Nie udzieliłeś pierwszeństwa, nawet nie wiesz, kto jedzie w drugim aucie. Wybierz swoją ofiarę" – słyszymy głos lektora. A ofiarą może być małżeństwo jadące na urodziny wnuka, matka wracająca z córką z przedszkola lub świeżo upieczony tata jadący do szpitala zobaczyć synka.

Podane przykłady są z życia wzięte. Policyjne kroniki pokazują setki takich dramatów – ofiarami są osoby przypadkowe, które przez to, że ktoś wymusił pierwszeństwo, tracą zdrowie lub życie.

Pod koniec maja w Kałuszynie pod Mińskiem Mazowieckim kierowca hondy podczas skrętu w lewo nie ustąpił pierwszeństwa jadącemu prawidłowo motocykliście – zaledwie 31-letni kierowca jednośladu zginął na miejscu.

W Jarosławiu (woj. podkarpackie) prowadzący smarta również dopuścił się „wymuszenia" – w efekcie 28-letni motocyklista, by uniknąć zderzenia, odbił na chodnik, upadł i z tak dużą siłą uderzył w znak drogowy, że stracił nogę. Także w Bydgoszczy wymuszenie pierwszeństwa na skrzyżowaniu przez kierowcę auta osobowego doprowadziło do dramatu – zginął pasażer.

To zaledwie kilka zdarzeń z ostatniego czasu, za którymi stał ten sam tragiczny w skutkach błąd kierowców. Co roku życie traci z tego powodu ok. 300 osób.

– Nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu to obok nadmiernej prędkości główna przyczyna wypadków – przyznaje Radosław Kobryś.

W tym roku na 8367 wypadków – od stycznia do kwietnia – aż 1815, czyli więcej niż co piąty, było spowodowanych nieustąpieniem pierwszeństwa. – Dla porównania, wypadków z powodu niedostosowania prędkości było w tym czasie 1830, czyli tylko o 15 więcej – wskazuje insp. Kobryś.

Choć tam, gdzie przyczyną jest prędkość, zabitych jest ok. trzykrotnie więcej, to często oba te „nadużycia" kierowców się przeplatają. Co więcej, z raportu KGP za ubiegły rok wynika, że są miejsca, gdzie wymuszenie pierwszeństwa wysuwa się na pierwszy plan. Np. na skrzyżowaniach, gdzie w ubiegłym roku to wykroczenie było główną przyczyną wypadków (przez nie doszło do 4,7 tys. zdarzeń) prędkość doprowadziła tylko do ok. 600 zdarzeń.

Wymuszenie pierwszeństwa to także główny powód kraks na drogach jednojezdniowych, dwukierunkowych, czyli takich, których mamy najwięcej.

Co gorsza, policyjne dane wskazują, że także na prostych odcinkach dróg przybywa wypadków z powodu nieustąpienia pierwszeństwa – tu było ich w ubiegłym roku o 135 więcej (łącznie 2,1 tys.) niż rok wcześniej. Podczas gdy na prostych odcinkach dróg liczba kraks z powodu prędkości spadła o ok. 300 (do 3,2 tys.).

W jakich sytuacjach kierowcy popełniają ten błąd? – Najczęściej do nieustąpienia pierwszeństwa dochodzi na skrzyżowanych, podczas zmiany pasa ruchu i kierunku jazdy – wskazuje insp. Kobryś. – Inne tragiczne w skutkach są sytuacje, kiedy jeden samochód skręca w lewo, a drugi go wtedy wyprzedza – zaznacza.

Nieuwaga, brawura

Powody? – Roztargnienie, brak czujności, za którą stoi przeświadczenie, że jestem „doskonały" – zaznacza Kobryś.

Drogówka wciąż łapie kierowców, którzy prowadzą z telefonem komórkowym przy uchu. – Ostatnio w Lublinie pasażer nagrał kierowcę autobusu, który przez blisko cztery minuty prowadził i oglądał w komórce filmik – mówi nam jeden z funkcjonariuszy.

– Nieuwaga, brawura, niska kultura jazdy i brak świadomości wśród kierujących na temat zasad bezpiecznego poruszania się – to powody nagannych zachowań kierowców, którzy nie ustępują pierwszeństwa przejazdu – ocenia z kolei Mikołaj Krupiński, rzecznik Instytutu Transportu Samochodowego.

Jak przyznaje, to wykroczenie – obok lekceważenia pieszych na przejściu – jest od lat jedną z głównych przyczyn wypadków.

Jak zauważa, wielu kierowców, zwłaszcza w ruchu miejskim, prowadząc, nagminnie korzysta z telefonu. – To znacząco obniża zdolność uwagi, a pisanie esemesów sprawia, że tracą kontrolę nad tym, co się dzieje przed samochodem. Wydłuża się czas reakcji w zakresie hamowania, utrzymywania bezpiecznej odległości – zauważa Krupiński.

Tymczasem – jak zaznacza – do części wypadków dochodzi na skrzyżowaniach dróg, w miejscach newralgicznych i potencjalnie niebezpiecznych, które wymagają dużego skupienia i szczególnej ostrożności, a tej często brakuje.

Jak ograniczyć tę plagę? – Budować bezpieczną infrastrukturę drogową, która będzie „wybaczała" błędy kierowcom, skutecznie egzekwować przestrzeganie przepisów i edukować – nie tylko kursantów, ale także kierowców z długim stażem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA