Społeczeństwo

Rodzice Alfiego Evansa odwołali się od decyzji sądu

Ojciec Alfiego Evansa, Thomas Evans
AFP
Rodzice ciężko chorego, niespełna dwuletniego Alfiego Evansa, złożyli odwołanie od decyzji sądu w Manchesterze, który nie zgodził się na to, by dziecko zostało zabrane przez rodziców do Włoch, na dalsze leczenie. Sąd apelacyjny zbierze się w tej sprawie w środę popołudniu.

W poniedziałek sąd orzekł, że stan chłopca jest na tyle zły, że szpital dziecięcy w Liverpoolu, w którym leczony jest chłopiec, powinien przerwać dalsze leczenie. Rodzice chłopca, Tom Evans i Kate James, nie chcą jednak, by ich syn był nadal leczony w szpitalu w Rzymie.

Czytaj więcej:

Rodzice Alfiego Evansa przegrali w sądzie

Jednak we wtorek sąd w Manchesterze orzekł, że rodzice nie mogą wyjechać z dzieckiem za granicę, ale mogą zabrać go do domu.

Sędzia stwierdził, że jest to "ostatni rozdział w sprawie tego niezwykłego małego chłopca". Zdaniem sędziego najlepsze dla dziecka będzie "sprawdzenie" przez rodziców możliwości przeniesienia go z oddziału intensywnej terapii do hospicjum lub do domu.

Sąd nie dał się przekonać 21-letniemu ojcu chłopca, że jego syn ma się "znacznie lepiej" ponieważ - mimo odłączenia go od aparatury podtrzymującej życie oddycha samodzielnie przez 20 godzin. Jednak zdaniem sędziego nie ma szans na to, aby szpital w Rzymie zaoferował chłopcu coś więcej niż tylko opiekę paliatywną.

Chłopiec przebywa w szpitalu od grudnia 2016 roku, z powodu rzadkiej, niezdiagnozowanej choroby neurologicznej.

Sędzia stwierdził, że rodzie powinni wykorzystać czas jaki pozostał chłopcu do spędzenia z nim czasu - a nie na walkę przed sądem. Dodał, że stan chłopca się nie poprawił ponieważ "mózg nie może się zregenerować", a mózg chłopca "został całkowicie uszkodzony, podobnie jak jego zdolność widzenia, słyszenia, smakowania".

Zdaniem sędziego szpital w Liverpoolu zapewnił opiekę nad dzieckiem "na światowym poziomie".

Rodzice chcą jednak zabrać syna do Szpitala Dzieciątka Jezus w Rzymie, powiązanego z Watykanem, gdzie lekarze mieliby powalczyć jeszcze o życie chłopca.

Źródło: BBC

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL