fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Dotarli w nocy do schroniska. Nie zostali wpuszczeni

Pixabay
Dwaj mężczyźni nie zostali wpuszczeni w nocy do schroniska PTTK Morskie Oko. Noc spędzili pod wiatą.

Dwaj turyści w sobotę około 20:30 dotarli do schroniska nad Morskim Okiem. Przy wejściu do budynku usłyszeli, że "schronisko jest całe wykupione i nie mogą wejść".

Mężczyźni spytali, czy mogą zatem otrzymać ciepłą wodę, by napełnić swoje termosy. Też spotkała ich odmowa. Nie zezwolono im również na napełnienie termosów zimną wodą z kranu.

Turyści swoich sił spróbowali w starym schronisku. "Na wejściu przed lokalem stała młodzież może w wieku licealnym słaniająca się na nogach, pewnie ze zmęczenia ledwo zaciągać się papierosem zdołała wydeklamować iż wody tu nie ma..." - relacjonują.

Ostatecznie noc mężczyźni spędzili pod wiatą na Włosienicy (Pawilon Turystyczny Na Włosienicy). "Zapukaliśmy w pełni zdesperowani i poprosiliśmy o wodę, cytuję: " jasne chłopaki nie ma najmniejszego problemu, czy chcecie coś zjeść?". Zapytaliśmy się również czy w środku jest opcja abyśmy na glebie się przespali. Pracownik ze zrozumiałych względów w obawie o swoją pracę nie mógł nam udzielić noclegu w środku lokalu. Jednak widząc nasze zmęczenie nie chciał puścić nas na dół, spytał się czy mamy sprzęt do biwakowania i udostępnił nam wnęk która składała się z trzech ścian i dachu (nie wiał tam wiatr ani nie padał śnieg na głowę) rozłożyliśmy sprzęt, ubraliśmy wszystko na siebie i oczekiwaliśmy ranka. Pracownik zaproponował nam koce. W takich pięknych okolicznościach przyrody spędziliśmy noc" - relacjonują.

"To jest chyba przesada aby ze schroniska robić sale bankietową" - kończą mężczyźni.

Głos w tej sprawie zabrało kierownictwo schroniska PTTK nad Morskim Okiem. W komunikacie wyjaśniają, że nie są w stanie ustalić, kto udzielił turystom takiej odpowiedzi. 

"Z naszego punktu widzenia jest to sytuacja, która nie powinna mieć miejsca, ale niestety ani Panowie opisujący zdarzenie nie umieli nam telefonicznie odpowiedzieć z kim rozmawiali ani my nie byliśmy wstanie ustalić tego za pomocą monitoringu ( zbyt słaba jakość obrazu). Faktem jest, że schronisko było otwarte i można było wejść do środka(drzwi od wejścia głównego były otwarte) zaczerpnąć wszelkich informacji w recepcji czy otrzymać wrzątek lub posiłek w kuchni. Niestety nie jesteśmy wstanie ponosić odpowiedzialności za „kogoś” ( nie wiemy czy był to uczestnik imprezy, czy może turysta -bo akurat tej nocy nocowało 7 osób, które szukały schronienia i go otrzymały)" - czytamy.

Kierownictwo zapowiedziało również, że na drzwiach schroniska pojawi się informacja o możliwości kontaktu z personelem oraz instrukcja, jak dostać się do budynku w godzinach nocnych.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA