fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Mniej reklam i liczba kalorii na butelce ma zniechęcić do piwa

Fotorzepa, Piotr Guzik
Resort zdrowia chce rewolucji w ustawie o wychowaniu w trzeźwości. Cel? Zmniejszenie spożycia piwa, głównie wśród młodzieży.

Zepchnięcie telewizyjnych reklam piwa na późne godziny wieczorne, wprowadzenie obowiązku umieszczania na butelkach informacji o składzie i wartości kalorycznej alkoholu, a także umożliwienie gminom zakazywania w drodze uchwał sprzedaży nocnej w sklepach monopolowych – to najważniejsze założenia nowelizacji przygotowanej przez Ministerstwo Zdrowia. Ma ona pomóc w walce z alkoholizmem w Polsce.

Jak piją Polacy? Według danych za 2015 r. przeciętny Polak spożył 9,41 l czystego alkoholu. Choć są kraje, w których pije się więcej, np. Litwa, Czechy i Rumunia, zdaniem Światowej Organizacji Zdrowia Polska jest w pierwszej piątce państw europejskich o szacowanym największym wzroście spożycia.

Na te dane powołuje się Ministerstwo Zdrowia w uzasadnieniu projektu, do którego dotarła „Rzeczpospolita”. „Corocznie z przyczyn bezpośrednio i pośrednio związanych z używaniem alkoholu umiera w Rzeczypospolitej Polskiej około 10 tys. osób” – pisze resort. Jako skutki picia wymienia m.in. choroby psychiczne, zaburzenia żołądkowo-jelitowe, nowotwory, choroby serca i dysfunkcje układu rozrodczego.

Czy nowelizacja pomoże w walce z pijaństwem? Terapeutka uzależnień dr Ewa Woydyłło-Osiatyńska twierdzi, że tak.

Zauważa, że Polska jest europejskim liderem, jeśli chodzi o gęstość miejsc sprzedaży alkoholu. – Można odnieść wrażenie, że jest u nas najwięcej aptek i właśnie sklepów monopolowych. Nie ułatwia to terapii. Od pacjentów słyszę, że po ukończeniu leczenia najtrudniejsze jest wyjście na miasto. Na każdym rogu jest reklama piwa, a w sklepach spożywczych alkohol stoi przy kasach – wyjaśnia.

Dlatego popiera pomysł zamykania nocnych sklepów monopolowymi, podobnie jak ograniczenia reklamy piwa. Jej zdaniem ten ostatni element nowelizacji oraz określanie kaloryczności trunków pomoże w zniechęceniu młodzieży do alkoholu. – Choć ogólne spożycie z roku na rok się waha, w tym najmłodszym przedziale zazwyczaj rośnie. W dzisiejszych czasach 15-latki czują się już dorosłe – mówi.

Krytyków projektu też jednak nie brakuje. Klub Kukiz’15 przed rokiem zapowiadał nowelizację, dzięki której picie piwa w miejscach publicznych, takich jak bulwary i parki, mogłoby być możliwe tam, gdzie zgodzą się na to samorządowcy. Dlatego rzecznikowi klubu Jakubowi Kuleszy nie podoba się pomysł uszczelnienia przepisów, które już obecnie praktycznie zakazują picia „pod chmurką”.

– Ministerstwo chce też obowiązkowego podawania składu napoju alkoholowego. Nie zauważa, że szybko rozwijają się browary rzemieślnicze, które na butelkach podają nawet rodzaj drożdży. Utrudnienia w reklamie też nie są fortunne. Mogą utrudnić dostęp do informacji – dodaje. Propozycję Ministerstwa Zdrowia trudno uznać jednak za restrykcyjną. Piwo wciąż będzie można reklamować na billboardach, a do całkowitego zakazu reklamy od lat namawia resort zdrowia Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA). Proponowała też znaczne podwyższenie cen alkoholu.

Nowelizacja dotknie również agencji. Resort chce zmienić zasady naboru jej dyrektora. To o tyle zaskakujące, że szefem PARPA jest od lat Krzysztof Brzózka, jeden z ostatnich urzędników, którzy trafili do administracji dzięki poparciu cenionego w PiS prof. Zbigniewa Religi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA