fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Potrzeba wirtualnej akceptacji rodzi problemy

123RF
- Niektórzy co 5 minut udostępniają zdjęcia potrawy, którą akurat jedzą. Często są to ludzie, których samoocena jest nie tyle niska, ile mało stabilna, niepewna - mówi Jakub Kuś, psycholog nowych technologii z Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu

"Rzeczpospolita": Przeglądanie mediów społecznościowych w święta Bożego Narodzenia może zdecydowanie pogorszyć nam samopoczucie – ostrzegają naukowcy z Uniwersytetu Kopenhaskiego. Szczególnie niebezpieczne jest bierne przewijanie zdjęć z „perfekcyjnego” życia naszych znajomych...

Jakub Kuś: Zacznijmy od tego, że jeśli ktoś dużo buszuje po sieci w święta, to może oznaczać, że czuje się w święta samotny, bo na przykład nie ma dobrego kontaktu z rodziną. Taka osoba może być szczególnie wrażliwa na wyreżyserowane, wystudiowane sesje zdjęciowe, na których ludzie wyglądają na bardzo szczęśliwych. A takich sesji w święta Bożego Narodzenia jest ponadprzeciętnie dużo.

Nie wszyscy jednak wrzucają w Wigilię fotki znad świątecznego stołu. Komu zależy na takiej autoprezentacji?

Rzeczywiście, niektórzy co 5 minut udostępniają zdjęcia potrawy, którą akurat jedzą. Często są to ludzie, których samoocena jest nie tyle niska, ile mało stabilna, niepewna. Badawczo można to nazwać rozedrganą cyfrowo samooceną. Takie osoby cały czas potrzebują potwierdzenia tego, jak same siebie oceniają. Dlatego zwracają się do innych ludzi po pochwały, po specyficzny wirtualny poklask.

Czyli po tzw. lajki. Co taki lajk oznacza?

Jesteś w porządku, dobrze spędzasz święta, masz piękny dom, wspaniałą rodzinę itd. Niektórzy ludzie mają wielką potrzebę takiej wirtualnej akceptacji. Jeśli ktoś kompletnie nie potrzebuje takiego potwierdzenia w oczach innych, to po prostu podobnych zdjęć nie wrzuca.

Tylko że w dzisiejszych czasach taka wirtualna wizytówka bardzo pomaga w życiu. Nie tylko zawodowym, ale i społecznym. Kto o to nie dba, ten traci...

Niestety, trochę prawdy w tym jest. Tylko pytanie, czym tak naprawdę jest ta strata. Wrzucanie „perfekcyjnych” zdjęć to nadmuchiwanie bańki wizerunkowej. A bańki mają to do siebie, że potrafią w niespodziewanych momentach pęknąć. Jeśli nasz kreowany w sieci wizerunek zacznie się mocno rozmijać z tym, jacy jesteśmy naprawdę, jaki mamy charakter, osobowość, to w konfrontacji pozainternetowej może nam to zrodzić wiele problemów.

Skąd wzięła się ta potrzeba kreowania swojego wizerunku?

To tendencja, która na Facebooka i podobne portale przenika
z portali zawodowych, jak np. LinkedIn. Wielu ludzi zaczyna traktować swój profil jako osobistą wizytówkę. Ten trend jest coraz silniejszy, wydaje się, że raczej nie ma już od niego odwrotu. To, co prezentujemy w internecie, można określić mianem publicznej przestrzeni prywatnej. To elementy naszego prywatnego życia, które z pełną premedytacją upubliczniamy innym.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA