fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Dezubekizacja: emerytury tracą byli szefowie BOR

Fotorzepa/Robert Gardziński
Emerytury tracą byli szefowie BOR, a stowarzyszenia mundurowe odnotowują zgony osób objętych ustawą.

Generał Marian Janicki był szefem BOR w latach 2007–2013. Przygotowywał pielgrzymki Jana Pawła II i był wiceszefem tej służby w trudnym momencie: przejęcia przez BOR w 2002 r. Nadwiślańskich Jednostek Wojskowych. Do niedawna pobierał emeryturę w wysokości około 10 tys. zł, ale dostał już pismo mówiące, że została ona „ponownie ustalona" na poziomie 1,7 tys. zł na rękę.

Wcześniej emeryturę obcięto gen. Mirosławowi Gaworowi, który kierował BOR w latach 1991–2001, a podczas pielgrzymek jeździł z papieżem papamobile. Obniżka nie ominie innych byłych szefów BOR: gen. Grzegorza Mozgawy i gen. Krzysztofa Klimka. Ten drugi był szefem ochrony premierów Jerzego Buzka, Kazimierza Marcinkiewicza i Donalda Tuska.

Powód? BOR znalazło się wśród służb objętych tzw. ustawą dezubekizacyjną, przyjętą 16 grudnia w sali kolumnowej. Szef MSWiA Mariusz Błaszczak argumentował, że „nawet pod koniec lat 80. BOR był zaliczany do SB".

Zdaniem gen. Mariana Janickiego to absurd. – Nieprzypadkowo BOR nie uwzględniono w pierwszej ustawie dezubekizacyjnej z 2009 r. BOR nigdy nie prowadziło czynności operacyjno-rozpoznawczych. Prawo do nich ma zyskać dopiero teraz, po przekształceniu w Służbę Ochrony Państwa – przypomina generał. – Smuci mnie milczenie Kościoła. Szkoda, że nie żyją już bp Jan Chrapek i kard. Franciszek Macharski. Oni mieliby odwagę powiedzieć: zastanówcie się, ci ludzie nie robili nic złego – dodaje.

Jego zdaniem głos Kościoła by się przydał, bo objęcie BOR ustawą, przy pozostawieniu emerytur byłym ZOMO-wcom, jest jawnie niesprawiedliwe. Gen. Janicki dodaje, że ustawa zawiera też szereg absurdów. Po pierwsze, by stracić emeryturę, wystarczy przynajmniej jeden dzień służby przed 1 sierpnia 1990 r. Przykładowo gen. Marian Janicki rozpoczął pracę w BOR w 1988 r. W „Rzeczpospolitej" pisaliśmy już o obniżeniu świadczenia Marka Stańczyka, słynnego instruktora kierowców BOR, który zaczął służbę już po wyborach czerwcowych.

Po drugie, spokojni o świadczenia mogą być ci byli funkcjonariusze BOR, którzy odeszli ze służby w latach 1990–2001. Biuro podlegało wtedy MON, więc pobierają emeryturę wojskową, która nie podlega obniżeniu.

Poszkodowani jednak czują się też przedstawiciele innych służb objętych ustawą. Rząd wyliczał, że ma ona obniżyć emerytury, renty i świadczenia rodzinne 32 tys. osób, głównie policjantów.

Środowa „Gazeta Wyborcza" podała, że ustawa doprowadziła już do zgonów co najmniej ośmiu osób. Po odbiorze decyzji o obniżeniu świadczenia trzy miały popełnić samobójstwo, a pięć zmarło na zawał. Ich historie odnotowane są w „białej księdze", którą prowadzi Federacja Stowarzyszeń Służb Mundurowych RP.

– Spodziewamy się, że zgonów mogło być znacznie więcej, a nasze dane mogą być niepełne – mówi „Rzeczpospolitej" Grażyna Piotrowicz z federacji, która prowadzi „białą księgę". Sama straciła większość emerytury, bo pracowała w sekcji kulturalno-oświatowej szkoły milicyjnej w Legionowie. – Prowadziłam studentów na opery. To taka zbrodnia? – pyta.

Dodaje, że do obniżki emerytury wystarczy sam fakt ukończenia kursów oficerskich w Legionowie. Ich absolwentami byli dwaj z trzech emerytów, którzy mieli popełnić samobójstwo. Grażyna Piotrowicz mówi, że w jednym z tych przypadków niedaleko ciała znaleziono list z decyzją emerytalną.

Mimo to posłowie PiS twierdzą, że uchwalenie ustawy nie było błędem. – To wstyd dla Polski, że dopiero po 27 latach niepodległości wchodzą w życie te przepisy – komentuje poseł PiS Stanisław Pięta. – Prawo musi cechować pewien stopień ogólności, a mechanizm odwoławczy jest wystarczający – mówi.

Zgodnie z ustawą „w szczególnie uzasadnionych przypadkach" cofnąć decyzję może szef MSWiA, czyli Mariusz Błaszczak.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA