fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Ile mandatów karnych wystawiła w 2020 roku polska policja?

Osoby ukarane mandatami podczas protestów często bronia się przed karami w sądach
Jakub Kamiński/East News
W 2020 roku policjanci nałożyli aż o 139 tys. więcej mandatów niż w 2019.

Nakaz noszenia maseczek, długie ograniczenia w przemieszczaniu się, zakaz zgromadzeń – nowe pandemiczne obostrzenia przełożyły się na skalę wykroczeń, a co za tym idzie – wystawionych mandatów. Największy, bo 100-proc., wzrost dotyczy ujawnionych wykroczeń „przeciwko porządkowi i spokojowi publicznemu”. Kryje się za tym głównie brak maseczek i zdarzenia ze strajku kobiet.

W ubiegłym roku – jak wynika z danych Komendy Głównej Policji – liczba nałożonych mandatów karnych wzrosła lawinowo – do 3 mln 925 tys. To o 139 tys. więcej niż w roku poprzednim. Z tego dwie trzecie – łącznie 2 mln 587 tys. – dotyczyło naruszeń w ruchu drogowym, a pozostałe 1 mln 338 tys. – całej gamy innego rodzaju wykroczeń.

O ile jednak drogówka była łaskawsza, bo wymierzyła, głównie kierowcom, o kilkanaście tysięcy mandatów mniej, to kar za inne niż drogowe przewinienia było już zdecydowanie, bo o 156 tys., więcej niż o rok wcześniej.

Oporni na maseczki

I tak np. 326 tys. ubiegłorocznych mandatów posypało się za wykroczenia „przeciwko bezpieczeństwu i porządkowi w komunikacji”. Przez część roku ruch na drogach był mniejszy, jednak wielu kierowców z tego korzystało i mocniej wciskało gaz.

– Ponad połowa wykroczeń drogowych dotyczy przekroczenia prędkości, i taka proporcja utrzymuje się od lat – zaznacza insp. Robert Opas z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.

Najlepiej zjawisko obrazuje skala zatrzymanych praw jazdy za przekroczenie dozwolonej prędkości o więcej niż 50 km/h. W ubiegłym roku straciło je (i dostało 10 pkt karnych) ponad 63 tys. kierowców – to jedna trzecia więcej niż rok wcześniej.

Jednak najbardziej, bo o drugie tyle więcej, ujawniono wykroczeń (co skończyło się nałożeniem mandatu) „przeciwko porządkowi i spokojowi publicznemu” – z 85 tys. w roku 2019 do 163 tys. w roku ubiegłym.

Kryje się za tym chociażby zakłócenie ciszy nocnej, ale głównie brak maseczek czy udział w protestach, co w czasie pandemii było zabronione. Tylko w ciągu jednej, przedświątecznej doby mandatami za brak maseczek ukarano 6,5 tys. osób.

– Od początku pandemii m.in. po stwierdzeniu nieprzestrzegania nakazu zasłaniania ust i nosa policjanci nałożyli 391 tys. mandatów i skierowali blisko 57 tys. wniosków o ukaranie do sądu. Blisko 250 tys. osób zostało pouczonych – mówi nam Mariusz Ciarka, rzecznik KGP. Statystyki podniosły m.in. słynne zabawy na Krupówkach w Zakopanem. Policja interweniowała tam ponad 300 razy, nałożyła 164 mandaty, z tego większość właśnie za brak maseczek.

Wielu ukaranych mandatem np. za udział w protestach próbuje bronić się w sądach. Z jakim efektem? – Opracowaliśmy wzór pisma do sądu, by każdy mógł w indywidualnej sprawie go złożyć bez pomocy prawnika. Wiele osób jest na etapie składania pism, więc dziś trudno powiedzieć, jak sądy będą podchodziły do tych spraw. Jednak część osób poinformowała nas, że ma wyznaczone terminy posiedzeń w przedmiocie umorzenia sprawy. To oznacza, że sądy przychylają się do naszej argumentacji: uczestnictwo w zgromadzeniach nie jest nielegalne – podkreśla mec. Karolina Gierdal, adwokat, członkini Kolektywu Szpila.

Protest legalny czy nie?

Ostatnia nowelizacja rozporządzeń przyniosła zmianę – wprost zakazano tam nie tylko organizowania, jak dotąd, ale i uczestnictwa w zgromadzeniach. – Według nas nie wpływa to jednak na sytuację prawną osób protestujących. Nie można ograniczyć wolności zgromadzeń rozporządzeniem – kwituje Gierdal.

Zdaniem części prawników większość rządowych obostrzeń jest niezgodna z prawem – powinny one być wprowadzone mocą ustawy, a nie rozporządzeń, i być zgodne z konstytucją.

Policyjne dane wskazują, że w ubiegłym roku w 302 tys. przypadków – o 4,5 tys. więcej niż rok wcześniej (nie licząc wykroczeń w ruchu drogowym) – policjanci skierowali wnioski do sądu o ukaranie, m.in. z powodu odmowy przyjęcia mandatu.

Mandat po przyjęciu trzeba zapłacić w ciągu siedmiu dni. Potem skarbówka wszczyna działania i ściąga należności – z pensji lub ze zwrotu podatku.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA