fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Komendant Główny Policji: Protesty? Nie działamy miękko

Komendant Główny Policji gen. insp. Jarosław Szymczyk
Fotorzepa, Jakub Czermiński
- Koncentrujemy się przede wszystkim na tym, aby tym, którzy biorą udział w tych - nie czarujmy się, nielegalnych - zgromadzeniach zapewnić bezpieczeństwo - oświadczył Komendant Główny Policji gen. insp. Jarosław Szymczyk, odnosząc się w radiowej Jedynce do działań policji wobec protestów po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego. Poinformował, że w środę w 410 protestach brało udział 430 tys. osób.

Po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji od tygodnia w Polsce trwają protesty, do których dochodzi w czasie obowiązywania obostrzeń wprowadzonych w związku z epidemią koronawirusa, które zakazują organizowania zgromadzeń publicznych liczących więcej niż pięć osób. W kilku miastach podczas protestów doszło do zamieszek i bójek.

W przypadku części protestów organizowanych przed kościołami dochodziło do przerywania mszy św. oraz dewastowania elewacji budynków. Farbą pomalowany został także pomnik Armii Krajowej i Polskiego Państwa Podziemnego w Warszawie.

W Pierwszym Programie Polskiego Radia Komendant Główny Policji był pytany o opinię, że funkcjonariusze reagują zbyt miękko na łamanie prawa. - Nie zgadzam się z tym, że na miękko, bo tam, gdzie obserwujemy przypadki przemocy, agresji, dewastacji czy ataków na osoby bądź na mienie to reakcja policji zawsze jest zdecydowana - powiedział gen. insp. Jarosław Szymczyk.

- Do tej pory zatrzymaliśmy blisko 80 osób w związku z tego typu wydarzeniami, prowadzimy ponad 100 postępowań w sprawach związanych z atakami na obiekty, związanymi z dewastacją i zapewniam, że w każdym tego typu przypadku reakcja policji jest natychmiastowa - dodał.

Komendant zaznaczył, że w Polsce obowiązuje szereg obostrzeń związanych z epidemią. Pytany, dlaczego w związku z zakazem zgromadzeń powyżej pięciu osób funkcjonariusze nie zatrzymują protestujących podkreślił, że chodzi o wykroczenie, a nie przestępstwo. - Wykroczenie nie daje policjantom podstaw do zatrzymania - dodał.

430 tys. osób na ulicach w środę

Szymczyk poinformował, że w środę policja odnotowała w kraju 410 protestów, w których łącznie uczestniczyło ponad 430 tys. osób. Ocenił, że nawet przy 100 tys. policjantów nierealne jest wykonanie "tego typu czynności". - Chcę podkreślić, że policjanci to bardzo doświadczeni dowódcy, z ogromnym doświadczeniem jeśli chodzi o działania przy tego typu zabezpieczeniach w dużych skupiskach ludzkich - stwierdził. Dodał, że w przypadku gromadzącego się spontanicznie tłumu priorytetem dla policji musi być bezpieczeństwo ludzi.

- Koncentrujemy się przede wszystkim na tym, aby tym, którzy biorą udział w tych - nie czarujmy się, nielegalnych - zgromadzeniach zapewnić bezpieczeństwo - oświadczył komendant.

- Skala emocji jest ogromna, deeskalacja tych emocji, żeby nie dopuścić do sytuacji, w których pojawia się przemoc, agresja, ataki i dewastacje jest niezwykle ważnym elementem działań policyjnych związanych z psychologią tłumu - powiedział Szymczyk dodając, że to podstawowe zadania, które stawia teraz przed swoimi ludźmi.

Kolejni ukarani za brak maseczek

- Każdego dnia monitorujemy efektywność pracy funkcjonariuszy policji w zakresie zwalczania wykroczeń związanych z epidemią koronawirusa. W minionej dobie odnotowaliśmy ponad 2 300 tego typu wykroczeń, ponad 2 200 to były przypadki ujawnienia niezasłaniania ust i nos. Wystawiono 1 754 mandaty, 350 wniosków o ukaranie do sądu. To na pewno nie jest obszar, który my całkowicie odpuszczamy, nie będziemy go odpuszczać mając świadomość tego, jakie konsekwencje za sobą niesie niestosowanie się do tych obostrzeń - powiedział w radiowej Jedynce Komendant Główny Policji.

Policja wobec demonstracji

W ubiegłym tygodniu w Warszawie podczas protestu osób sprzeciwiających się obostrzeniom związanym z epidemią, w tym ograniczeniom możliwości prowadzenia działalności gospodarczej, policja użyła gazu i środków przymusu bezpośredniego, zatrzymując ponad sto dwadzieścia osób. Rzecznik stołecznej policji tłumaczył interwencję m.in. naruszeniem przepisów związanych z epidemią.

Tego samego dnia w stolicy demonstrowano przeciw orzeczeniu TK. Wśród zgromadzonych był prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski (PO). Policja nie przerwała zgromadzenia.

Orzeczenie Trybunału i fala protestów

Przed tygodniem Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis pozwalający na przerwanie ciąży, gdy badania prenatalne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, jest niezgodny z konstytucją. Chodzi o art. 4a ust. 1 pkt 2 ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania.

Wyrok TK nie został jak dotąd opublikowany. Pytany o termin publikacji szef Komitetu Wykonawczego PiS Krzysztof Sobolewski powiedział, że według jego informacji publikacja nastąpi w tym tygodniu.

Po decyzji TK w całej Polsce doszło do protestów, organizowanych m.in. przez "Strajk Kobiet". Na ulicach i w mediach społecznościowych powtarzane było jedno z głównych haseł protestu, "wyp...". Demonstracje odbyły się m.in. przed domem wicepremiera i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego oraz przed warszawską siedzibą PiS.

W niedzielę protesty organizowano przed kościołami. Uczestnicy części z nich wchodzili z transparentami do świątyń w czasie mszy. Na murach i drzwiach kościołów malowane były hasła, m.in. "aborcja bez granic".

W poniedziałek w wielu miastach protestujący blokowali ulice. "Hańba", "Myślę – czuję – decyduję", "Aborcja jest OK", "Moje ciało, mój wybór", "Piekło kobiet" - to niektóre z haseł na transparentach niesionych przez przeciwników decyzji TK. Na placu Trzech Krzyży demonstranci zaatakowali osoby związane ze środowiskiem narodowym, broniące dostępu do kościoła pw. św. Aleksandra.

We wtorek premier Mateusz Morawiecki wezwał do uspokojenia nastrojów. Głos w sprawie zabrał także prezes PiS Jarosław Kaczyński, który ocenił, że wyrok TK jest zgodny z ustawą zasadniczą i że w świetle konstytucji innego wyroku w tej sprawie być nie mogło.

Wicepremier wezwał wszystkich członków i sympatyków Prawa i Sprawiedliwości do obrony Kościoła oraz "tego, co dziś jest atakowane i jest atakowane nieprzypadkowo". Ocenił, że trwa atak, który ma zniszczyć Polskę. "Brońmy Polski, brońmy patriotyzmu i wykażmy tutaj zdecydowanie i odwagę. Tylko wtedy można tę wprost wypowiedzianą przez naszych przeciwników wojnę wygrać" - oświadczył Kaczyński.

Opozycja zarzuciła liderowi PiS napuszczanie jednych obywateli na drugich i eskalowanie konfliktu.

"W środę nie idziemy do roboty!" - zaapelował Ogólnopolski Strajk Kobiet, ruch społeczny, który narodził się po tzw. czarnym proteście zorganizowanym 3 października 2016 r. po decyzji Sejmu o skierowaniu do dalszych prac ustawy zaostrzającej przepisy aborcyjne w Polsce.

Dzień wcześniej organizacja zaprezentowała swe postulaty, wśród których jest m.in. dymisja rządu.

Pytany o protesty prezydent Andrzej Duda powiedział, że jest zasmucony sytuacją. - Rozumiem kobiety, które protestują - dodał.

Do protestów w sprawie aborcji dochodzi w czasie obowiązywania obostrzeń wprowadzonych w związku z epidemią koronawirusa, które zakazują organizowania zgromadzeń publicznych liczących więcej niż pięć osób.

Źródło: Polskie Radio
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA