fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Żołnierze dostaną nowe dokumenty

adobestock
Armia planuje wymianę dokumentów żołnierskich. Papierowe legitymacje zastąpi plastikowa karta z czipem.

Głównym celem przygotowywanych zmian jest uporządkowanie i ujednolicenie wojskowych dokumentów osobistych. Teraz jest ich kilka, wydawane są na podstawie różnych przepisów, mają różne wzory, a także sposoby zabezpieczenia przed fałszerstwem. Wkrótce żołnierze dostaną jednolitą spersonalizowaną wojskową kartę tożsamości.

Propozycje ujednolicenia wojskowych dokumentów pojawiały się od kilkunastu lat, ale żaden projekt nie został dotąd zrealizowany. Nowa karta miałaby zastąpić: legitymację służbową żołnierzy zawodowych, kartę tożsamości określoną w konwencjach genewskich, tzw. natowski paszport (wynikający z umowy NATO SOFA) oraz plastikową przepustkę dającą dostęp do obiektów wojskowych. Pełniłaby także rolę legitymacji pracownika wojska (teraz nie ma takiego dokumentu), a także legitymację żołnierza niezawodowego (np. rezerwisty posiadającego przydział mobilizacyjny) oraz dokumentu potwierdzającego grupę krwi użytkownika. MON zakłada, że karta miałaby „charakter dokumentu publicznego zaliczanego do kategorii dokumentów najistotniejszych dla bezpieczeństwa państwa".

Jakie dane znajdą się na karcie? Z projektu nowelizacji ustawy o powszechnym obowiązku obrony wynika, że znajdą się tam m.in. dane osobowe, stopień wojskowy, data urodzenia, PESEL, rodzaj pełnionej służby wojskowej (w tym informacja, w jakim zakresie ma prawo do ochrony), przydział służbowy, grupę krwi, fotografię i podpis, termin ważności.

Wzór dokumentu, sposób jego zabezpieczenia, a także procedurę wydawania określi w rozporządzeniu minister obrony. Armia zastrzega sobie jednak możliwość wydawania dokumentów papierowych w przypadku ogłoszenia mobilizacji i w czasie wojny, bierze bowiem pod uwagę konieczność dużej rotacji wojskowych dokumentów tożsamości.

Resort obrony zakłada, że cały personel Sił Zbrojnych dostanie wojskową kartę tożsamości w ciągu trzech, czterech lat od wejścia w życie nowych przepisów. Pierwsze karty mogłyby trafić do żołnierzy już w tym roku, a armia zakłada, że w pierwszym rzucie w ciągu roku wydanych byłoby 100 tys. takich dokumentów. Z uzasadnienia do projektu wynika, że „personalizacja kart na poziomie 100 tys. sztuk rocznie pozwoliłaby zarazem, już po trzech latach ich obowiązywania, na wyposażenie w nie również osób przewidzianych do służy pełnionej w razie ogłoszenia mobilizacji i ogłoszenia wojny". Zapytaliśmy Sztab Generalny WP czy to oznacza, że w pierwszym rzucie zmobilizowanych zostanie 300 tys. osób? Ppłk Rafał Zgryziewicz, rzecznik Sztabu Generalnego WP, odpowiedział nam, że liczba żołnierzy rezerwy przewidzianych do powołania w czasie mobilizacji i wojny stanowi informację niejawną.

Ministerstwo szacuje, że w pierwszym roku koszt wprowadzenia wojskowej karty tożsamości wyniesie ok. 900 tys. zł, a w kolejnych – ok. 800 tys. zł. MON zapewnia też, że karty będą odpowiednio zabezpieczone. To ważne, bo kilka lat temu, w trakcie konferencji naukowej zorganizowanej na WAT o kulisach złamania szyfru wykorzystywanego przez rosyjski rząd kryptograf polskiego pochodzenia dr Nicolas T. Courtois z University College London (dokonał tego ataku) zwrócił uwagę na słabe zabezpieczenia niektórych kart, w tym wejściowych do niektórych instytucji wojskowych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA