fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Pierwsza Prezes SN do TK ws. podważania statusu nowych sędziów

Trybunał Konstytucyjny
Fotorzepa / Robert Gardziński
Pierwsza prezes SN Małgorzata Manowska chce od TK, by zablokował możliwość podważania statusu nowych sędziów.

Chodzi o art. 189 kodeksu postępowania cywilnego w zakresie, w jakim w tym trybie sąd mógłby prawnie ustalić istnienie lub nieistnienie nawiązania stosunku służbowego sędziego po powołaniu go przez prezydenta.

Jak dotąd TSUE w wielu orzeczeniach „polskich" kwestionuje niezależność nowych sędziów, ale nie sam fakt bycia sędzią. W krajowych sądach są jednak także pozwy domagające się takiego ustalenia.

Czytaj także:

Status nominatów

W uzasadnieniu wniosku pierwsza prezes SN wskazuje, że powołanie sędziego uprawnia go i zobowiązuje do wykonywania zadań związanych z wymierzaniem sprawiedliwości, co ma wyraźne znaczenie ustrojowe i charakter dożywotni. Te elementy publicznoprawne, zwłaszcza gdy sprawuje władzę sądowniczą, np. prowadzi sprawy, wydaje orzeczenia, mają zasadnicze znaczenie, a pracownicze stają się niejako tłem dla tych pierwszych.

Powołanie sędziego na gruncie konstytucyjnym ma charakter definitywny z chwilą nominacji przez prezydenta, nie może w związku z tym podlegać następczej weryfikacji. Ewentualne dopuszczenie możliwości następczego weryfikowania powołania sędziego w zakresie, w jakim dotyczy działań prowadzonych przez konstytucyjne organy państwa, prowadziłoby do podważenia charakteru prawnego oraz skutków powołania sędziego, o którym stanowi art. 179 konstytucji – konkluduje we wniosku do TK dr hab. Małgorzata Manowska, pierwsza prezes SN.

A jak złożenie wniosku do TK wyjaśnia sędzia i rzecznik SN Aleksander Stępkowski (sam jest jednym z „nowych sędziów")?

– Dożyliśmy czasów, gdy kwestie niegdyś oczywiste przestały być oczywiste dla tych, którzy się mienią obrońcami praworządności i uważają, że w imię forsowania własnych interesów można podważać podstawowe unormowania ustrojowe. Stąd konieczność dokonywania formalnych rozstrzygnięć prawnych tam, gdzie do niedawna kształt norm ustrojowych był uznawany za zbyt oczywisty, by o nim dyskutować. Ponieważ już ponad dekadę temu SN i NSA przesądziły, że nie można badać na drodze sądowej aktu powołania sędziego, nie mogąc podważyć jego stosunku ustrojowego, postanowiono zaatakować jego stosunek służbowy. Stąd wniosek pierwszej prezes SN do TK.

– Trybunał Konstytucyjny jest od badania zgodności ustaw z konstytucją, a nie od rozstrzygania spraw – inaczej patrzy na tę sprawę prof. Maciej Gutowski, adwokat. – Ocena, czy na podstawie art. 189 kodeksu cywilnego można ustalić in concreto istnienie lub nieistnienie stosunku służbowego sędziego, należy do sądu powszechnego w konkretnej sprawie. Praktyka wykorzystywania TK do rozstrzygania spraw sądowych polega na tym, że ubiera oczekiwane lub budzące obawy rozstrzygnięcie w postać bardziej ogólną (przypominającą normatyw) i pyta o jego zgodność z konstytucją.

– A przecież pytanie nie dotyczy treści art. 189 k.c., lecz obaw, że sąd ustali nieistnienie stosunku służbowego nowych sędziów. A to nic innego jak bezpośrednie stosowanie konstytucji przez sądy – dodaje prof. Gutowski.

Kolejna odsłona sporu o sądownictwo

Wniosek pierwszej prezes SN to tylko jedna ze spraw w sporze o sądy. W ostatni czwartek np. rzecznik generalny TSUE Ewgeni Tanczew wydał w jednej z tych spraw opinię, że jedna ze zmian ustawy o KRS, mówiąca, że odwołanie nie przysługuje w sprawach powołania na stanowisko sędziego SN, narusza prawo UE. Opinię rzecznika często się przyjmuje, ale nie zawsze.

Rzecznik SN sędzia Stępkowski odpowiada na to, że Izba Kontroli Nadzwyczajnej (dodajmy: składająca się wyłączne z nowych sędziów) rozpatruje odwołania od wszystkich uchwał KRS, również tych, które dotyczą powołania sędziów SN, a których możliwość zaskarżenia wykluczyła ustawa o KRS. Izba ta w kilku orzeczeniach stwierdziła, że należy brać pod uwagę wyrok TK stwierdzający konstytucyjne prawo osoby nieprzedstawionej do nominacji do odwołania od uchwały KRS. Dlatego odwołania te są rozpatrywane. W samym SN problem ten, czyli kwestionowanie statusu sędziowskiego z powodu pisowskich zmian w sądach, dotyczy bezpośrednio lub pośrednio niemal połowy sędziów, tj. tych wysuniętych do nominacji przez podobnie kwestionowaną obecną KRS, wybraną w lwiej części przez Sejm.

Zastrzeżenia dotyczą jednak już prawie 1000 zaopiniowanych przez tę KRS kandydatów na nowych sędziów lub do awansu w sądach powszechnych. I w przytłaczającej większości są nominowani przez prezydenta.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA