fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Hildebrand-Mrowiec: martwią nas możliwe konsekwencje niestabilności prawa

Fotolia.com
Dorota Hildebrand-Mrowiec - Sędzia Sądu Rejonowego w Zamościu

Została pani właśnie wybrana na obywatelskiego sędziego roku 2018. Wyróżnienie cieszy? Jak to się robi?

Dorota Hildebrand-Mrowiec: Bardzo mnie cieszy. Tym bardziej że obywatelskim sędzią zostaje się nie za wydawane orzeczenia, ale za działalność pozaorzeczniczą. Osobiście jestem mocno zaangażowana w ochronę praw dzieci i osób z niepełnosprawnościami. To ludzie, których trzeba godnie traktować, powinien o to zadbać każdy z nas. A bywa z tym różnie. Stowarzyszenie, którego jestem prezesem [Sędziów Rodzinnych w Polsce], bierze udział w różnych debatach, konferencjach i kongresach. Organizujemy także konkursy dla sędziów rodzinnych oraz warsztaty, na których sędziowie uczą się między innymi, w jaki sposób należy wysłuchiwać dzieci. Wszystko po to, by sprostać wyzwaniom. Uczymy się od innych, ale inni uczą się od nas. Na tym właśnie polega praca sędziego rodzinnego. Razem z Fundacją Dajemy Dzieciom Siłę moje stowarzyszenie angażowało się w akcje ,,Dziękuję za wysłuchanie''. Szkolimy sędziów z tak zwanych kompetencji miękkich, bo sama wiedza, nawet na najwyższym poziomie, to za mało. Proszę jednak pamiętać, że obywatelskim sędzią roku zostaje się dzięki pomocy innych osób, bo aby moja działalność była widoczna, muszę mieć ich wsparcie. Dostaję je od osób najbliższych, zarządu i członków stowarzyszenia. W życiu zawodowym i rodzinnym trzeba znaleźć czas na działalność społeczną. Znam bardzo wielu sędziów empatycznych, zaangażowanych w swoją pracę i kreatywnych, z którymi współpracuję.

W uzasadnieniu przyznanej nagrody mówi się, że doskonale pani rozumie dzieci, prowadzi z nimi dialog i dba o ich interesy. To prawda?

W sprawach, które prowadzę, a dotyczą małoletnich dzieci, wysłuchuję je, jeżeli ich wiek i rozwój na to pozwala, aby poznać ich stanowisko. Staram się zapewnić dzieciom poczucie bezpieczeństwa podczas wysłuchania i nie wikłać w spór między rodzicami. Do reprezentowania dzieci w sprawach karnych, w których dzieci występują w charakterze osób pokrzywdzonych, często ustanawiam kuratorami adwokatów, aby profesjonalnie bronili ich praw, i zapoznaję ich z zasadami wykonywania tej odpowiedzialnej funkcji. Na prowadzonym przez stowarzyszenie FB umieszczamy informacje mogące pomóc rodzicom lub ich opiekunom nie tylko w sprawcach sądowych.

Co jest najtrudniejsze w pracy sędziego rodzinnego? Jakie są największe bolączki prawa rodzinnego i procedury rodzinnej?

Ilość spraw, jakie ma w swoim referacie. To powoduje, że nie jest w stanie sprostać wszystkim nałożonym na niego obowiązkom. Są też inne. Jak brak szybkiego dostępu do specjalistów, tj. psychiatrów i psychologów. Na opinie opiniodawczych zespołów sądowych specjalistów czeka się czasem nawet kilka miesięcy. To jeszcze nie wszystkie bolączki. Zajmujemy się też sprawami, w których wydanych orzeczeń bardzo często nie można wykonać, to np. orzeczenie obowiązku leczenia odwykowego. Wykonujemy masę czynności technicznych i organizacyjnych, które odciągają nas od pracy orzeczniczej, zajmują czas, który powinniśmy przeznaczyć na rozpoznawanie spraw. Bardzo bym chciała, aby każdy sędzia dysponował zespołem urzędników, składającym się z sekretarza, starszego sekretarza i asystenta rodziny. Urzędnicy i asystent wykonywaliby czynności niewymagające decyzji sędziego, np. wydawaliby zarządzenia o ponownym wezwaniu strony lub świadków, przyznaniu wynagrodzenia biegłym, świadkom, zatwierdzeniu sprawozdania opiekunów. Bolączką sędziów rodzinnych jest również to, że rodzice często nie szukają rozwiązań swoich konfliktów, tylko zwracają się z tym do sądu. Problem w tym, że później i tak nie respektują naszych orzeczeń np. w sprawach o kontakty z dziećmi.

Jest pani prezesem Stowarzyszenia Sędziów Rodzinnych w Polsce. Stowarzyszenia, które choć może nie tak głośno jak dwa pozostałe, ale także zabiera głos w sprawach dziś gorących dla środowiska... Co dziś najbardziej martwi sędziów?

Cała atmosfera wokół wymiaru sprawiedliwości oparta jest na półprawdach i wyobrażeniach albo pojedynczych sprawach głośnych w mediach. Dlatego stowarzyszenie jest zaangażowane w pokazanie, na czym polega praca sędziów rodzinnych i co należy naprawić w funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości. Wszystkich nas martwią możliwe konsekwencje tego, co się dzieje, w postaci niestabilności stanu prawnego. Ciągle zmieniające się przepisy wprowadzają chaos i zaskakują obywateli. Winą obarczane są potem sądy stosujące prawo. Wszyscy staramy się pamiętać, że jesteśmy tylko do służenia ludziom, a swoją pracę chcielibyśmy wykonywać w atmosferze stabilności.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA