fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Na dużych procesach cierpi wizerunek Temidy

123RF
Sprawy, w których jest wielu oskarżonych, trudno zacząć, a jeszcze trudniej skończyć, zanim się przedawnią.

Do trwających latami procesów karnych już się przyzwyczailiśmy. Ze statystyk Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że niektóre trwają osiem, dziesięć, a i 15 lat. Rekord może zostać pobity. Sprawy 700 kibiców Legii zatrzymanych we wrześniu 2008 r. przed meczem z Polonią, podzielone na 20-osobowe procesy, do dziś nie doczekały się wyroku, a niektóre nie zostały rozpoczęte.

Hurtowe zatrzymanie

Zatrzymano ich pod zarzutem czynnej napaści na funkcjonariuszy. Znaleziono u nich jeden... widelec. Prowadząca postępowanie Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście-Północ sporządziła kilka aktów oskarżenia. Jeden z nich – przeciwko 20 kibicom – trafił do sądu w Radomiu. Pozostałe do Poznania, Bielska-Białej itd. Problem w tym, że jest kłopot z ich rozpoczęciem, a karniści wątpią, że kiedykolwiek się one skończą.

10 lat wynosi przedawnienie w sprawach, gdy czyn stanowi występek zagrożony karą do trzech lat pozbawienia wolności

– Osądzenie takich spraw przekracza możliwości polskiego wymiaru sprawiedliwości – uważa adwokat Krzysztof Stępiński.

– W pierwszym terminie wrześniowym radomski sąd nie ruszył z miejsca, bo zabrakło w aktach jednej zwrotki. Kolejny termin zaplanowano na 23 września – informuje adwokat Krzysztof Wąsowski, pełnomocnik jednego z oskarżonych w tej sprawie. I dodaje, że takie sprawy to porażka organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości. A ta za trzy lata się przedawni.

Czy jest sens prowadzić sprawy, w których od ośmiu lat nie udało się rozpocząć procesu?

– Radomski sąd dostał ją do osądzenia i to on podejmie decyzję, czy sprawę podzielić na mniejsze czy nie – tłumaczy sędzia Joanna Kaczmarek-Kęsik, rzecznik Sądu Okręgowego w Radomiu.

63 oskarżonych kibiców Widzewa zasiadło w styczniu tego roku na ławie oskarżonych w Łodzi

Im więcej, tym trudniej

O tym, że duże procesy ciężko się prowadzi, wie sędzia Krzysztof Kasiński z poznańskiego sądu rejonowego, który orzekał w procesie kilkudziesięcioosobowej grupy oskarżonej o handel narkotykami. Proces ruszył w piątym terminie. Czy jest sposób, by temu zaradzić?

– Optymalnego nie ma – twierdzi prof. Zbigniew Ćwiąkalski. – Jeśli sprawy zostaną podzielone na mniejsze, będzie to sporo kosztować. Świadków trzeba będzie bowiem przesłuchiwać kilka razy na tę samą okoliczność. Jeśli do podziału nie dojdzie, proces rzeczywiście może nie ruszyć. Często pomaga determinacja sądu, dyscyplinowanie oskarżonych i świadków, stosowanie takich środków, jak tymczasowe aresztowanie czy przymusowe doprowadzenie na rozprawę – wyjaśnia profesor. Twierdzi też, że determinacja jest potrzebna właśnie teraz, by rozpocząć i zakończyć stare sprawy na starych zasadach.

W nowej procedurze, która obowiązuje od 1 lipca 2015 r. i dotyczy spraw, które trafiły do sądów po tym terminie, udział w rozprawie jest prawem oskarżonego, a nie obowiązkiem. Sprawy mogą więc ruszać bez kompletu na ławie oskarżonych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA