fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Maciej Gutowski i Piotr Kardas dla RZECZoPRAWIE - Rozdwojenie jaźni ministra

Fotolia.com
Bezpośrednie stosowanie konstytucji pozwala na uelastycznienie prawa.

Pan dr Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości, krytykując wyrok SA we Wrocławiu z 27 kwietnia 2017 r., II AKa 213/16, był uprzejmy stwierdzić, że „podstawą odmowy stosowania przez sąd przepisów ustawowych nie może być zasada bezpośredniego stosowania konstytucji". Uzupełniając ten ekstrawagancki prawniczo wywód rokokowym ozdobnikiem, stwierdził, że „otwarta pozostaje kwestia nie tylko odpowiedzialności dyscyplinarnej, ale i karnej" sędziów, którzy skorzystali z tej formuły. W pełni rozumiejąc ministerialne obawy przed konsekwencjami wynikającymi ze związania konstytucyjną zasadą legalizmu (art. 7), chcielibyśmy przypomnieć, że nawet najbardziej zaskakujące pytania o potrzebę zmiany konstytucji nie zwalniają z obowiązku jej przestrzegania. Zasada lex superior wynika z zasady nadrzędności konstytucji (art. 8 ust. 1), zgodnie z którą konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej, hierarchicznego uporządkowania systemu prawa oraz z zasady spójności (niesprzeczności) systemu. Dlatego właśnie bezpośrednie stosowanie konstytucji sprowadza się również do rozwiązywania w oparciu o reguły interpretacyjne kolizji między jej postanowieniami a normami rekonstruowanymi z aktów prawnych niższego rzędu, w tym przede wszystkim ustaw.

Podzielamy pogląd pana ministra, że abstrakcyjna kontrola konstytucyjności prawa to wyłączna kompetencja TK i że tylko TK może spowodować utratę mocy obowiązującej przepisu ustawowego. Ale czym innym jest model wykładni i stosowania prawa, który za punkt wyjścia musi przyjąć wyrażoną w art. 8 Konstytucji RP zasadę jej nadrzędności oraz bezpośredniego stosowania. Konstytucja RP wskazuje, że na płaszczyźnie abstrakcyjno-generalnej kontrolę konstytucyjności prawa sprawuje Trybunał Konstytucyjny, zaś na płaszczyźnie wykładni i stosowania normy konkretno-indywidualnej sądy powszechne oraz sądy administracyjne. Bo przecież nie mogą stosować niekonstytucyjnych norm. Prawidłowe funkcjonowanie systemu prawa gwarantuje komplementarność i inna funkcja mechanizmów kontrolnych: trybunalskiego i sądowego. Mechanizm bezpośredniego stosowania konstytucji (art. 8 ust. 2) pozwala na uelastycznienie prawa, nasączenie go konstytucyjną aksjologią, wzmocnienie ochrony jednostki przez potwierdzenie realności konstytucji jako aktu normatywnego określającego autentyczne i podlegające rzeczywistej ochronie sądowej konstytucyjne prawa obywateli.

Bliżej obywatela

Bezpośrednie stosowanie konstytucji to stosowanie proobywatelskie (jednokierunkowe). Ponieważ konstytucja to akt normatywny wiążący organy władzy publicznej działające na podstawie i w granicach prawa (zasada legalizmu), w indywidualnych aktach stosowania prawa sądy mogą traktować konstytucję jedynie jako podstawę ochrony praw i wolności jednostki. Nigdy zaś jako podstawę do ich ograniczania. Mechanizm bezpośredniego stosowania konstytucji wykorzystany przeciwko obywatelowi w sposób pogarszający jego sytuację prawną lub prowadzący do pozbawienia jednostki ustawowo przyznanych praw byłby zaprzeczeniem idei państwa prawa, w którym konstytucja wyznacza aksjologiczne ramy systemu prawa. Stwarzałoby to stan bezradności jednostki wobec dowolności stosowania prawa przez organy władzy publicznej. Dotyczy to zarówno wykładni prokonstytucyjnej oraz wykładni zgodnej z konstytucją, jak i ewentualnej odmowy zastosowania przepisu z konstytucją nieuzgadnialnego. O ile stosowanie prokonstytucyjnej i zgodnej z konstytucją wykładni pożądane jest w każdym procesie, w którym występuje problem konstytucyjny, o tyle bezpośrednie stosowanie konstytucji jako reguły kolizyjnej jest narzędziem wyjątkowym.

Reguła lex superior derogat legi inferiori może być stosowana w ostatniej kolejności, po bezskutecznym wyczerpaniu wszelkich prób uzgodnienia normy ustawowej z konstytucją. Orzeczenie sądu w indywidualnej sprawie odmawiające zastosowania niezgodnej z konstytucją normy ustawowej i rozstrzygające sprawę bezpośrednio stosując normę wyinterpretowaną z konstytucji możliwe jest jedynie wówczas, gdyby sąd doszedł do przekonania, że (koniunkcyjnie): (a) stosując sprzeczną z konstytucją ustawową normę indywidualną i konkretną, (b) musiałby wydać orzeczenie niesprawiedliwe i naruszające konstytucyjne gwarancje.

To tylko pomyłka

Najciekawsze jest to, że Sąd Apelacyjny we Wrocławiu reguły walidacyjnej opartej na stosowaniu samej konstytucji w istocie nie zastosował – choć bardzo szczegółowo omówił jej mechanizm w uzasadnieniu – lecz rozstrzygnął sprawę na podstawie wykładni prokonstytucyjnej wspartej zastosowaniem prawa międzynarodowego (EKPC). Wyraźnie bowiem wskazał, że wykorzystanie tych dowodów narusza art. 6 ust. 1 EKPC, zaś zgodnie z art. 91 ust. 2 konstytucji umowa międzynarodowa ratyfikowana za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie ma pierwszeństwo przed ustawą, jeżeli ustawy tej nie da się pogodzić z umową. Nie ma możliwości uzgodnienia z wzorcami konstytucyjnymi, konwencyjnymi i unijnymi sytuacji, w których działające zgodnie z przepisami prawa organy państwa oskarżają jednocześnie wbrew temu prawu i z naruszeniem jego reguł. Takiej wykładni nie da się bowiem przeprowadzić. W tym zatem przypadku o uniewinnieniu zadecydowała zasada pierwszeństwa stosowania umowy międzynarodowej oraz prokonstytucyjna wykładnia. Sąd wydał orzeczenie na podstawie wyraźnej reguły konstytucyjnej, uznanej w orzecznictwie Sądu Najwyższego, Trybunału Konstytucyjnego, Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i w całej doktrynie prawa. Sprawa dość oczywista dla każdego, kto choć trochę rozumie, czym jest prawo. A jest ono sztuką tego, co dobre i sprawiedliwe, co zgrabnie ujął Sąd Najwyższy w wyroku z 23 stycznia 2007 r., III PK 96/06, wskazując, że sąd przy orzekaniu powinien się kierować dobrocią i słusznością i że nic nie straciła na aktualności rzymska paremia ius est ars boni et aequi. Sąd we Wrocławiu to zrozumiał i słusznie wdrożył w życie.

Wierzymy, że i pan minister doskonale to rozumie. I że tylko przez pomyłkę, wiedziony polityczną gorączką, zagroził stosującym konstytucję i konwencje międzynarodowe sędziom sankcjami karnymi i dyscyplinarnymi. W końcu doktorat do czegoś zobowiązuje.

Prof. dr hab. Maciej Gutowski jest adwokatem, dziekanem Okręgowej Rady Adwokackiej w Poznaniu.

Prof. dr hab. Piotr Kardas jest adwokatem, karnistą WPiA UJ.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA