To, że sędziowie nie są fizycznie na pierwszej linii frontu grożącego Polsce na wschodniej granicy, nie oznacza, że w tej hybrydowej wojnie trwającej już kilka lat sądy nie mogą być wykorzystywane w tej walce. Potwierdziła to choćby bezprecedensowa ucieczka sędziego Szmydta pod opiekę białoruskich władz, sędziego nie pierwszego z brzegu, ale skierowanego m.in. do spraw funkcjonariuszy służb mundurowych. Co ważniejsze i widoczne gołym okiem, ten zżerający Polskę od lat sądowy konflikt przekłada się niszcząco na konstytucyjną i faktyczną kondycję Rzeczypospolitej – vide wstrzymywane przez Brukselę wypłaty z KPO pod hasłem obrony praworządności w naszym kraju.