Oto przegląd najważniejszych wydarzeń, które miały miejsce w nocy z 8 na 9 sierpnia:

Stan wyjątkowy w Kolumbii Brytyjskiej z powodu pożarów

Premier kanadyjskiej prowincji Kolumbia Brytyjska David Eby ogłosił stan wyjątkowy w całej prowincji w związku z szybko rozszerzającymi się pożarami lasów. Nakaz ewakuacji otrzymało prawie 22 tys. osób, a prawie 10 tys. musi przygotować się do opuszczenia domów. „Jeśli otrzymaliście nakaz ewakuacji, wyjeżdżajcie natychmiast” – zaapelował Eby w komunikacie.

Polityk relacjonował doniesienia straży pożarnej o płomieniach o wysokości 60 metrów i ogniu, który tworzy „własny mikroklimat” prowadzący do „samopodsycania” się pożaru.

Czytaj więcej

Ogień szaleje w rezerwacie przyrody. Trwa walka z pożarami na Bałkanach

Poprzedniej nocy 12 tys. osób w dystrykcie Summerland musiało opuścić domy w związku z szybko rozszerzającym się pożarem w rejonie Bald Range na zachód od jeziora Okanagan, na północ od miasta Kelowna. Pożar wykryto w piątek po południu i w ciągu trzech godzin zajął on już obszar ok. 50 kilometrów kwadratowych. Jak podawała w sobotę po południu służba monitorująca pożary w Kolumbii Brytyjskiej, B.C. Wildfire Service, pożar ten obejmował już powierzchnię ponad 103 kilometrów kwadratowych.

Policja federalna, RCMP, podała w sobotę, że prowadzi dochodzenie w sprawie prawdopodobnie jednej śmiertelnej ofiary pożarów.

W całej Kolumbii Brytyjskiej lasy płonęły w sobotę w 105 miejscach, 70 z tych pożarów zaczęło się w minionym tygodniu. Stan wyjątkowy oznacza, że władze prowincji mają dodatkowe uprawnienia ułatwiające szybkie podejmowanie decyzji.

Pożar lasu w pobliżu jeziora Okanagan w Peachland w Kolumbii Brytyjskiej

Pożar lasu w pobliżu jeziora Okanagan w Peachland w Kolumbii Brytyjskiej

Foto: Small Town Heating & Cooling Ltd. via Facebook/Handout via REUTERS

Rosjanie ostrzelali Odessę i Charków

W nocy wojska rosyjskie przeprowadziły atak rakietowy na Odessę. Szef miejskiej administracji wojskowej Serhij Łysak poinformował, że są poszkodowani, a budynki mieszkalne i obiekty infrastruktury zostały uszkodzone.

„W tej chwili wiadomo, że w wyniku ataku wroga na Odessę sześć osób zostało rannych. Udzielamy im wszelkiej niezbędnej pomocy” – napisał w serwisie Telegram. Dodał, że w kilku rejonach miasta doszło do zniszczeń w budynkach mieszkalnych, spłonęły również samochody. „Na miejscu zdarzenia są wszystkie służby ratunkowe i komunalne. Ustalamy szczegóły” – zapewnił Łysak.

W nocy ukraińskie siły powietrzne ostrzegały przed możliwością użycia przez Rosjan pocisków balistycznych. Dodatkowo w obwodzie odeskim ogłoszono alarm powietrzny w związku z zagrożeniem ze strony rosyjskich dronów.

W nocy siły rosyjskie uderzyły także na cele w Charkowie. O sprawie w mediach społecznościowych w serii wpisów informował mer Ihor Terechow. Przekazał on, że atak odnotowano na terenie jednej z dzielnic, w rejonie sałtiwśkim.

Odessa, budynek uszkodzony podczas ostrzału

Odessa, budynek uszkodzony podczas ostrzału

Foto: Press service of the State Emergency Service of Ukraine in Odesa region/Handout via REUTERS

„Według wstępnych informacji, które wymagają wyjaśnienia, wróg zaatakował budynek mieszkalny” – podał, dodając następnie, że doniesienia zostały potwierdzone, zniszczenia odnotowano w rejonie kilku pięter oraz że są poszkodowani.

Później Terechow przekazał jeszcze informacje o dwóch kolejnych uderzeniach. Poinformował, że w jednym z trafionych budynków dwie osoby zginęły, a ok. 10 zostało rannych. „W domu uwięzieni są ludzie, na miejscu rozpoczęła się akcja ratunkowa” – pisał.

Czytaj więcej

Rosjanie ostrzelali przedmieścia Kijowa. Zginął trzyletni chłopiec

Z kolei szef charkowskiej administracji Ołeh Syniehubow podał, że w rejonie sałtiwśkim w wyniku rosyjskiego ataku rakietowego dwie osoby zginęły, a trzynaście zwróciło się o pomoc medyczną. Według niego, trafiony został budynek mieszkalny oraz pobliski biurowiec.

Piloci nie przeżyli katastrofy w Utah

W piątek amerykańska Federalna Administracja Lotnictwa (FAA) informowała, że śmigłowiec strażacki z dwiema osobami na pokładzie rozbił się w pobliżu rozległego pożaru lasu w stanie Utah na środkowym zachodzie USA.

Z wstępnych ustaleń wynikało, że śmigłowiec Sikorsky S-64 rozbił się w piątek około godziny 10.00 czasu lokalnego w okolicy miasteczka Richfield. Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu (NTSB) poinformowała jedynie w poście na platformie X, że prowadzi dochodzenie w sprawie katastrofy. Służba Leśna Stanów Zjednoczonych przekazała na Facebooku, że ekipy ratunkowe zostały wezwane do wypadku z udziałem śmigłowca gaśniczego w pobliżu pożaru Widemouth-2 w Lesie Narodowym Fishlake.

Czytaj więcej

Dramat podczas akcji gaśniczej w Grecji. Zderzyły się dwa śmigłowce

Początkowo brak było potwierdzonych informacji o tym, czy osoby znajdujące się na pokładzie maszyny przeżyły wypadek. Dziennik „Salt Lake Tribune”, powołując się na oficjalne źródła, informował jedynie, że śmigłowiec brał udział w akcji gaśniczej.

Teraz władze oficjalnie potwierdziły, że dwaj piloci śmigłowca zginęli w katastrofie. Tożsamości ofiar nie podano do publicznej wiadomości, ujawniono natomiast, że byli to pracownicy Helicopter Transport Services, działającej na zlecenie Służby Leśnej Stanów Zjednoczonych.

Czytaj więcej

Pożary odsłoniły ślady wojny. We Francji znaleziono setki niewybuchów

Wiadomo, że załoga brała udział w walce z pożarem, który wybuchł na terenie Lasu Narodowego Fishlake. W wyniku wypadku doszło do pojawienia się nowego ogniska pożaru, a ogień rozprzestrzenił się i połączył z istniejącym pożarem, który strawił dotąd ok. 450 kilometrów kwadratowych.

Agencja AP podała, że przeprowadzenie dochodzenia w sprawie katastrofy zajmie NTSB co najmniej rok.