Elektryczne rowery, będące często w rzeczywistości motorowerami lub motocyklami, to plaga na polskich drogach rowerowych, a nawet chodnikach. Pojazdy te, choć nie mogą się poruszać po drogach bez uzyskania homologacji i ich zarejestrowania, są nagminnie wykorzystywane przez dostawców jedzenia, a ostatnio zyskują coraz większą popularność wśród nastolatków.

Rodzice, którzy kupują takie pojazdy swoim dzieciom chyba nie do końca zdają sobie sprawę z powagi sytuacji. Po pierwsze z tego, że taka „zabawka” może być bardzo niebezpieczna zarówno dla ich pociech, jak i osób postronnych, w szczególności pieszych. W odróżnieniu od roweru elektrycznego, którego silnik pozwala na maksymalne wspomaganie do prędkości 25 km/h, niektóre z tych pojazdów mogą pędzić nawet do 75 km/h. Po drugie nadal nie wszyscy dorośli są świadomi, że jest to niezgodne z prawem, za co może ich spotkać wysoka grzywna. Ostatnio głośnym echem odbiła się sytuacja z Białegostoku, gdzie matka czternastolatka, który jeździł po drodze publicznej pojazdem, który należałoby zakwalifikować nie jako rower elektryczny, lecz właśnie jako motorower, została ukarana grzywną w wysokości 5 tys. zł.

Czytaj więcej

5000 zł kary za jazdę hulajnogą lub rowerem. Bezwzględny zakaz do 30 września w Sopocie

Dziecko nie odpowiada za wykroczenie, rodzic jak najbardziej

Zarówno dopuszczenie do prowadzenia pojazdu osoby nieposiadającej uprawnień (art. 96 § 1 pkt 2 kodeksu wykroczeń), jak i pojazdu pomimo braku wymaganych dokumentów stwierdzających jego dopuszczenie do ruchu (art. 96 § 1 pkt 4 k.w.) jest zagrożone karą ograniczenia wolności albo karą grzywny od 1 tys. do 5 tys. zł. Przy czym, w tym akurat przypadku nawet grzywnę w maksymalnej wysokości można nałożyć w formie mandatu karnego. Tak też postąpiła policja w Białymstoku.

Co do zasady dzieci do 17. roku życia nie ponoszą odpowiedzialności za wykroczenie w postępowaniu mandatowym. Mogą jedynie odpowiadać przed sądem rodzinnym, który na podstawie ustawy o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich ma prawo zastosować wobec nich środki wychowawcze. Postępowanie mandatowe może być natomiast zastosowane w stosunku do rodziców. W tym przypadku na podstawie wspomnianego art. 96 k.w.

Czytaj więcej

Od 3 czerwca nowe przepisy dla rowerzystów – mandaty za dzieci zapłacą rodzice

Co ważne, w takich sytuacjach sprawa nie musi się skończyć tylko na wystawieniu mandatu i wniosku do sądu rodzinnego. Policja może też usunąć z drogi taki pojazd, jak w każdym innym przypadku kierowania przez osobę, która nie posiada stosownych uprawnień. By go odzyskać, właściciel musi dodatkowo ponieść koszty związane z transportem i przechowywaniem na policyjnym parkingu.

Elektrycznym motorowerem nie można jeździć po drodze dla rowerów

Gdyby właściciel takiego elektrycznego jednośladu chciał go później legalnie używać na drodze publicznej lub udostępnić do używania np. dziecku, to musiałby wcześniej uzyskać homologację oraz go zarejestrować

– Rodzaj rejestracji pojazdu zależy od jego konstrukcji i mocy silnika elektrycznego. W typowym przypadku, gdy mamy do czynienia z jednośladem o mocy silnika elektrycznego nie większej niż 4 kW, którego konstrukcja pozwala na osiąganie prędkości nie większej niż 45 km/h, pojazd należy zarejestrować jako motorower. W konsekwencji można się nim poruszać po jezdni, a nie drodze dla rowerów, a kierująca nim osoba podlega wszystkim ogólnym zasadom ruchu drogowego, które obowiązują każdego kierującego. Wymagane jest oczywiście ubezpieczenie OC, a do jego prowadzenia niezbędne są uprawnienia – mówi komisarz Mariusz Kurczyk, z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.

W przypadku dzieci będzie to prawo jazdy kategorii AM, które można uzyskać od 14. roku życia  – Co ważne, o czym często zapominamy, do kierowania takim pojazdem niezbędny jest kask – dodaje ekspert.

Za jazdę hulajnogą bez karty rowerowej też odpowiada rodzic

Warto też pamiętać, że aby móc korzystać z hulajnogi elektrycznej lub urządzeń transportu osobistego (UTO) takich jak elektrycznie zasilane deskorolki, segway’e czy monocykle, trzeba mieć ukończone 13 lat oraz posiadać kartę rowerową.

– W sytuacji gdy dziecko jeździ hulajnogą elektryczną, nie posiadając karty rowerowej, rodzic również może ponosić odpowiedzialność z art. 96 § 1 pkt 2 k.w., ponieważ tu też mamy do czynienia z dopuszczeniem do kierowania osoby bez wymaganych uprawnień, co może się skończyć mandatem w wysokości do 5 tys. zł. W takiej sytuacji również istnieje możliwość usunięcia z drogi takiej hulajnogi elektrycznej. Analogiczna sytuacja jest wtedy, gdy hulajnogą elektryczną jedzie dziecko np. 10-letnie – zwraca uwagę Mariusz Kurczyk.

Dodatkowo od 3 czerwca dzieci do 16. roku życia jeżdżąc rowerem, hulajnogą elektryczną czy UTO mają obowiązek jazdy w kasku. Za niedopilnowanie tej kwestii także odpowiada rodzic, na którego zgodnie z art. 89a k.w. można nałożyć mandat w wysokości do 100 zł.

– Co więcej, nie jest to zagrożenie tylko teoretyczne, bo w praktyce działań policji ten przepis w takich sytuacjach jest również stosowany – przestrzega policjant dodając, że narzędzie, które daje kodeks wykroczeń i prawo o ruchu drogowym jest przez policjantów wykorzystywane.

Z kolei często spotykana jazda w dwie osoby na tej hulajnodze elektrycznej, może skutkować mandatem w wysokości 300 zł.

Czytaj więcej

Nowe przepisy dla małoletnich użytkowników hulajnóg elektrycznych już obowiązują

– W toku codziennej służby przeprowadzane są kontrole, zarówno hulajnóg elektrycznych jak i  tych jednośladów elektrycznych, które nie są zarejestrowane, a są  użytkowane przez osoby nie posiadające uprawnień do ich kierowania. W wielu miastach są podejmowane konkretne działania ukierunkowane na te grupy użytkowników dróg. Chociażby w Warszawie podczas jednej z lipcowych akcji policjanci z komendy stołecznej skontrolowali ponad 300 pojazdów, nałożyli mandaty na łączną kwotę ok. 30 tys. zł, a kilka pojazdów zostało usuniętych z drodze – informuje policjant.

Mandat dla rodzica nie zawsze oczywisty

Warto jednak zaznaczyć, że odpowiedzialność karna rodzica ze wspomnianego art. 96 k.w. nie jest automatyczna.

– O ile sam przepis wskazuje, że odpowiedzialności podlega właściciel, posiadacz czy dysponent takiego pojazdu, który umożliwia poruszanie się po drodze osobie nieposiadającej uprawnień, to nie wystarczy ustalić, kto jest właścicielem pojazdu, ale też np. czy w danej sytuacji dziecko nie wzięło pojazdu bez wiedzy i zgody rodzica. W takiej sytuacji może być trudno przypisać odpowiedzialność z art. 96 k.w. W przypadku pojawiających się wątpliwości takie sprawy są rozpatrywane przez sąd, który ma możliwość zbadania wszystkich okoliczności. W szczególnych przypadkach może być także mowa o kwalifikacji czynu jako wykroczenia polegającego na naruszeniu obowiązków rodzicielskich lub opiekuńczych z art. 105 k.w., co również jest zagrożone karą grzywny w 5 tys. zł – tłumaczy kom. Kurczyk.

Policja apeluje do rodziców i opiekunów niepełnoletnich o rozsądek zawczasu.

– Zwracajmy uwagę na to, jakiego rodzaju sprzęt kupujemy swoim dzieciom. Przede wszystkim dbajmy o to, aby były bezpieczne. Nie sztuką jest kupić dziecku pojazd za kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy zł, ale sztuką jest to, aby dziecko wyposażyć w wiedzę o tym, jak bezpiecznie poruszać się po drodze, jakie są przepisy ruchu drogowego oraz w możliwość przewidywania konsekwencji własnego, niestety często niebezpiecznego, postępowania na drodze – podkreśla Mariusz Kurczyk.

– Uczulajmy dzieci, aby nie szukały uznania wśród rówieśników poprzez niebezpieczne zachowania na drodze, ale przez odpowiedzialność, którą się mogą cechować. Dorośli niech dają dobry przykład – bezpiecznie i rozsądnie zachowując się na drodze – podsumowuje.