fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Kodeks dla sędziów w internecie - upadła inicjatywa Ministerstwa Sprawiedliwości

Adobe Stock
Nowe regulacje miały przeciwdziałać hejtowi w środowisku. Nic z tego. Inicjatywa padła, zanim powstał choćby jej projekt.

W sierpniu 2019 r., tuż po wybuchu afery hejterskiej wśród sędziów powiązanych z Ministerstwem Sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro zapowiedział przygotowanie kodeksu etycznego zachowania sędziów w internecie.

W oficjalnym komunikacie pisał, że zwrócił się do Krajowej Rady Sądownictwa z apelem o przygotowanie kodeksu. Inicjatywa miała oczyścić środowisko sędziowskie z zachowań niegodnych przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości.

Z tych zapowiedzi do dziś nic nie wynikło. Mało tego, w KRS twierdzą wręcz, że żadne oficjalne pismo do niej nie dotarło.

– Tak jest ze wszystkim, co zapowiada Ziobro – mówi „Rzeczpospolitej" sędzia z jednego ze stowarzyszeń. Przypomina o wielkich zapowiedziach reformy wymiaru sprawiedliwości: sędziach pokoju, spłaszczeniu szczebli sądownictwa, ograniczeniu kognicji itd. – Ta sama śpiewka od pięciu lat. W efekcie nic się nie dzieje. Raz na jakiś czas minister lub jego zastępcy pojawiają się w przychylnej rządowi telewizji czy radiu, powtórzą zapowiedzi i na tym koniec. Tak było i z tą inicjatywą – dodaje.

Sięgamy więc do źródła. Leszek Mazur, przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa, potwierdza: żadne oficjalne pismo do nas w tej sprawie nie dotarło.

Twierdzi też, że Rada sama z siebie, słysząc zapowiedzi ministra, nie podjęła się prac nad takim kodeksem.

Powód?

– Zbyt wiele się dzieje – tłumaczy Mazur. Nie ukrywa, że jest sceptycznie nastawiony do takich inicjatyw. Po pierwsze, sam niewiele korzysta z mediów społecznościowych, po drugie, uważa, że naiwnością jest wierzyć, iż nowe regulacje ograniczą niepożądane zachowania w sieci.

Podobnego zdania jest sędzia Barbara Piwnik z Sądu Okręgowego Warszawa-Praga.

– Nie korzystam i nie mam problemów – mówi „Rz".

Sędzia Maciej Mitera, członek KRS i prezes Sądu Rejonowego Warszawa-Śródmieście, bierze udział w dyskusji w sieci i zapewnia, że stara się być powściągliwy.

– Wystarczy mi zbiór zasad, jaki istnieje od lat – zapewnia. Dodaje jednak, że jeśli powstaną regulacje specjalistyczne, to będzie się do nich stosował.

– Sprawowanie godności sędziego to wielki przywilej, ale też ograniczenia. Jednym z nich powinna stać się zasada szczególnej powściągliwości w korzystaniu z mediów społecznościowych – grzmiał w sierpniu Zbigniew Ziobro.

W jego ocenie w kodeksie powinny się znaleźć oczekiwane przez społeczeństwo regulacje, które będą przeciwdziałać łamaniu przez sędziów zasady apartyjności i apolityczności. Zasady etyczne, jak sądzi minister, nie mogą zezwalać na anonimowe angażowanie się sędziów w mediach społecznościowych i komentowanie wyroków, w tym własnych. Obywatele oczekują też, że sędziowie nie będą się posługiwali nienawistnym językiem, używali wulgaryzmów, publikowali obscenicznych zdjęć i przekraczali granic dobrego smaku – wskazywał minister. I przytaczał liczne przypadki wypowiedzi o charakterze manifestów politycznych, jakie padały z ust sędziów: porównanie pracy CBA do metod stalinowskich, przyrównanie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego do Adolfa Hitlera, wzywanie do zemsty na sędziach zaangażowanych w reformę sądownictwa.

Próbowaliśmy ustalić w Ministerstwie Sprawiedliwości, gdzie przepadła inicjatywa ministra. Bezskutecznie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA