fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Skargi nadzwyczajne raczej nie zleją SN

123RF
Przedsiębiorca, starając się o zainteresowane jego sprawą, będzie musiał wziąć udział w castingu.

Skoro opadł już nieco bitewny kurz po legislacyjnej batalii o kształt polskiego sądownictwa, warto przyjrzeć się regulacji, z którą niektórzy wiążą wielkie nadzieje, a inni uznają ją za wielkie niebezpieczeństwo. Mowa o skardze nadzwyczajnej, która „ma pozwolić na wyeliminowanie z obrotu orzeczeń niesprawiedliwych, wydanych z rażącym naruszeniem prawa, zasad konstytucyjnych bądź też przy całkowicie wadliwej ocenie materiału dowodowego".

Warto się zastanowić, jak skorzystają z niego przedsiębiorcy, którzy nierzadko czuli się pokrzywdzeni wyrokami. Czy nowy środek zaskarżenia wprowadzi, zgodnie z intencją projektodawców, możliwość uzyskania rozstrzygnięcia „sprawiedliwego społecznie", czy przeciwnie, wprowadzi chaos i zamęt orzeczniczy do i tak już mało przyjaznych dla biznesu sal sądowych.

Wbrew powszechnej opinii nie będzie raczej możliwości zalania nowej izby Sądu Najwyższego skargami nadzwyczajnymi. Mało jest bowiem podmiotów, które skargę taką mogą złożyć. Uprawnienie to przysługuje bez ograniczeń prokuratorowi generalnemu, rzecznikowi praw obywatelskich oraz w ograniczonym zakresie prezesowi Prokuratorii Generalnej, rzecznikowi praw dziecka, rzecznikowi praw pacjenta, przewodniczącemu Komisji Nadzoru Finansowego, rzecznikowi finansowemu i prezesowi Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Przedsiębiorca, który zechce, by SN ponownie przyjrzał się jego sprawie, będzie się musiał zwrócić o wsparcie do któregoś z nich.

I tutaj pojawia się pierwszy problem. Można domniemywać, że prokurator generalny i RPO będą głównym celem wszelkiej maści pieniaczy procesowych i zostaną wręcz zarzuceni różnymi efektownymi wnioskami, co skutecznie uniemożliwi im zajęcie stanowiska w sprawach o mniejszym kalibrze medialnym lub politycznym. Wydaje się, że dla przedsiębiorców o wiele lepszym rozwiązaniem byłoby zwrócenie się do któregoś z wyspecjalizowanych skarżących. Przykładowo, w sprawach o naruszenie zasad uczciwej konkurencji pomocny mógłby się okazać prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Z kolei w sporach korporacyjnych, w których uczestniczyły spółki notowane na GPW bądź NewConnect, zainteresowanie mógłby wykazać przewodniczący KNF.

Po drugie, ustawodawca otworzył drogę do zaskarżenia wszelkich prawomocnych orzeczeń z ostatnich 20 lat, co zgodnie z szacunkami Krajowej Rady Sądownictwa może oznaczać potencjalne otwarcie na nowo ok. 180 mln spraw. Wydaje się, że przedsiębiorca, ubiegając się o zainteresowanie któregoś z uprawnionych organów, będzie musiał uczestniczyć w swoistym konkursie piękności. Jeśli bowiem każdy ze skarżących organów nie zwiększy swoich zasobów kadrowych o 1000 proc., możliwe będzie złożenie skarg w bardzo niewielkim wycinku spraw. Radcy prawni i adwokaci będą więc zmuszeni wyjść ze swoich tradycyjnych ról i sporządzić wnioski o złożenie skarg nadzwyczajnych, które nie tylko będą poprawne merytorycznie, lecz również zwrócą na siebie uwagę urzędników dokonujących ich selekcji.

Nie ulega więc wątpliwości, że wnioski o złożenie skargi nadzwyczajnej staną się, niekoniecznie po myśli projektodawców, nowym produktem na rynku usług prawniczych. Oznacza to, że przedsiębiorcy chcący przekonać któryś z organów do złożenia skargi nadzwyczajnej w ich sprawie powinni skorzystać z usług prawników, którzy będą w stanie przedstawić sprawę w odpowiedni sposób i przekonać organ nie tylko do złożenia w sprawie skargi, ale i do złożenia jej zgodnie z wnioskiem. W żadnym bowiem miejscu ustawa o SN nie przesądza, że uprawnione organy są związane wnioskiem bądź interesem wnioskodawcy. Teoretycznie istnieje więc ryzyko, że przedsiębiorca zwróci się do uprawnionego organu, a ten zainteresuje się sprawą i wniesie skargę... na jego niekorzyść. Nie tylko niesie to ze sobą ryzyko pogorszenia sytuacji takiego przedsiębiorcy, gdyby SN zgodził się z przedstawionymi zarzutami, ale również zamknie drogę do skorzystania z tego instrumentu ponownie, tym razem zgodnie z intencją wnioskodawcy. W jednej sprawie można bowiem złożyć skargę nadzwyczajną tylko raz.

Praktyka orzecznicza nowej izby SN będzie więc musiała poradzić sobie z tymi oraz innymi problemami związanymi z nowym środkiem zaskarżenia. Wciąż niejasne pozostają takie kwestie, jak status wnioskodawcy po wniesieniu skargi, zakres prowadzonego postępowania dowodowego, techniczne możliwości sporządzania uzasadnień do wyroków sprzed 20 lat itp.

Warto się także zastanowić nad jeszcze jedną kwestią, która wydaje się całkowicie niezrozumiała z perspektywy celów wprowadzonej regulacji. W uszach przedsiębiorców twierdzenia o sprawiedliwości społecznej czy też poszanowaniu zasad konstytucyjnych nie mogą bowiem brzmieć poważnie w sytuacji, gdy skarga nadzwyczajna swoim zakresem nie może objąć... żadnych rozstrzygnięć podatkowych.

Autor jest radcą prawnym, partnerem w kancelarii Brysiewicz i Wspólnicy sp.k.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA