fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Sędziowie: nie dla zmian w Krajowej Rady Sądownictwa

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Plany reformy „samorządu sędziowskiego" mogą doprowadzić do konfliktu większego niż o TK.

„Wybór sędziów przez Sejm upolityczni organ, który zgodnie z konstytucją strzeże niezależności sądów i niezawisłości sędziów, a to jest zagrożeniem prawa obywatela do sądu" – tak w poniedziałek rządowe plany reformy Krajowej Rady Sądownictwa ocenili sami zainteresowani.

W Warszawie odbyły się specjalnie zwołane zebrania sędziów oraz nadzwyczajne posiedzenie KRS.

Chodzi o jej gruntowną reformę. Dziś w jej 25-osobowym składzie przewagę mają sędziowie wybierani przez sędziowskie zgromadzenia, a wchodzą do niej też m.in. pierwszy prezes SN, prezes NSA, politycy: przedstawiciele prezydenta i parlamentu. Głównym jej zadaniem jest opiniowanie kandydatów na sędziów, przedstawianych później prezydentowi.

Działanie Rady od lat budziło kontrowersje wśród sędziowskich dołów, tj. sędziów sądów rejonowych, których jest 75 proc. pośród 10-tys. sędziowskiej populacji. To oni rozpatrują 90 proc. wpływających do sądów spraw. Radzie zarzucano m.in. oligarchiczność, bo ze względu na tryb wyborczy zasiadały w niej sędziowskie elity (z okręgów i apelacji), głuche na postulaty i problemy większości z rejonów.

Zbigniew Ziobro początkowo wyszedł naprzeciw ich oczekiwaniom, zapowiadając „reset kadrowy KRS" oraz większą demokratyzację przy wyborze jej członków.

Nieoczekiwanie podczas wspólnej konferencji z premier Szydło, przedstawiając plany reformy usprawniającej sądy, przedstawił też bardziej radykalne zmiany w KRS: Rada ma być podzielona na dwa zgromadzenia: „polityczne" i sędziowskie. A sędziowie-członkowie KRS mieliby być wybierani przez Sejm. Tryb ten bliski jest politycznym wyborom sędziów TK, które doprowadziły do największego kryzysu konstytucyjnego w III RP.

Nieoficjalnie się mówi, że wolta ministra to odpowiedź na silną krytykę ze strony sędziowskich elit.

Wojna więc wybuchła, a Ziobro znalazł się w konflikcie nie tylko z prezesami sądów i stowarzyszeń, ale z całym środowiskiem i sędziami, którzy byli przychylni jego planom.

Majstrując przy KRS, podsyca obawy, że nie o dobro sądownictwa tu chodzi. Bo wpuszczenie do KRS polityki może mieć podobne skutki jak w TK.

Narastający konflikt może położyć się cieniem na szerszych planach usprawnienia sądów (zmiany w KRS są tylko elementem większej reformy). Od lat sądy funkcjonują źle i mimo wielu zmian procesy trwają coraz dłużej. Zapowiedzi równomiernego rozłożenia sił w poszczególnych sądach, stałego monitorowania sędziowskich obciążeń, zmuszenie do większej aktywności orzeczniczej tzw. sędziów funkcyjnych, a także powołanie instytucji sędziego pokoju, który miał odciążyć sądy z najdrobniejszych spraw, dawały nadzieję, że to się zmieni.

Po wolcie ministra zamiast merytorycznej dyskusji o reformie, szukania optymalnych rozwiązań, kompromisu czeka nas znowu konflikt i walka o konstytucyjne pryncypia o sile rażenia być może większej niż w przypadku Trybunału. Niestety, to wszystko dla obywatela, który chce mieć prawo do szybkiego i sprawiedliwego procesu, ma niewielką wartość.

Czytaj też:

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA