fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Prokuratorzy wznawiają stare śledztwa

Prokuratura chce ponownie zająć się sprawą przeszukania redakcji „Wprost”, które miało miejsce w 2014 r.
PAP, Radek Pietruszka
Kilkadziesiąt spraw, w tym spektakularne, jest badanych od nowa. Dotyczą głównie polityków i reprywatyzacji.

Śledztwa umorzone i takie, gdzie odmówiono wszczęcia, niewiele robiąc, by zbadać, czy doszło do przestępstwa, są powtórnie w zainteresowaniu prokuratorów. Po analizach akt oraz sugestiach Prokuratury Krajowej uznają, że nie wyczerpano wszystkich możliwości ich wyjaśnienia. Według ustaleń „Rzeczpospolitej" w skali kraju dotyczy to co najmniej kilkudziesięciu postępowań – tyle podjęto na nowo.

Dotyczą m.in. majątków polityków, zwrotów cennych nieruchomości w Warszawie czy budzących emocje działań służb.

Prokuratura Regionalna w Katowicach 1 grudnia podjęła umorzone w 2010 r. śledztwo w sprawie tzw. willi Kwaśniewskich. Nowych dowodów brak, dlaczego więc uznano, że sprawę trzeba ponownie zbadać?

– Po analizie materiału oceniliśmy, że umorzenie było przedwczesne. Uznaliśmy za konieczne przeprowadzenie czynności procesowych zmierzających do wyjaśnienia okoliczności nabycia oraz finansowania nieruchomości położonej w Kazimierzu Dolnym – mówi Bożena Jaworek-Kaziród z  Prokuratury Regionalnej w Katowicach. Jakie to czynności, nie zdradza.

Poprzednie śledztwo trwało rok, a prowadzący je wtedy prokurator nie przesłuchał Kwaśniewskich w charakterze świadków, nie zdecydował się też na postawienie zarzutów.

– To nie była indolencja prokuratora, a po części świadome działanie. Wtedy nie było woli politycznej, by dogłębnie wyjaśnić tę sprawę – uważa jeden ze śledczych. Prokurator zostawił jednak prawną furtkę, by móc w przyszłości do niej wrócić, nawet przy braku nowych dowodów. Przepis kodeksu postępowania karnego pozwala podjąć na nowo umorzone śledztwo „jeżeli nie będzie się toczyć przeciw osobie, która w poprzednim postępowaniu występowała w charakterze podejrzanego".

Główny materiał to operacja specjalna CBA – pod biznesmena kupującego willę należącą do przyjaciółki Kwaśniewskich podszył się agent Tomasz Kaczmarek (już nie pracuje w tej służbie). CBA stawiało hipotezę, że pieniądze ze sprzedaży miały rzekomo trafić do Kwaśniewskich – miał je „śledzić" nadajnik w walizce z gotówką. Akcja nie wypaliła, bo sprzedający dom przepakował pieniądze, aby je sprawdzić w kantorze.

Na nowo badana jest także sprawa domniemanego nadużycia uprawnień przez szefostwo ABW (za rządów PO–PSL) i prok. Józefa Gacka nadzorującego przeszukania w tygodniku „Wprost". „Nalot" służb na redakcję miał miejsce 18 czerwca 2014 r. po publikacji przez tygodnik artykułu o tzw. aferze taśmowej (podsłuchach VIP-ów w restauracji Sowa & Przyjaciele). Śledztwo w 2015 r. umorzono, jednak po doniesieniu ministra-koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego ruszyło. Kamiński uważa, że wejście śledczych „mogło mieć na celu zastraszanie dziennikarzy tygodnika, którzy opublikowali zapis nagrań kompromitujących rząd PO–PSL".

– Postępowanie toczy się w sprawie – mówi nam Włodzimierz Krzywicki, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Krakowie. Według informacji „Rzeczpospolitej" prowadzący niebawem wezwie jako świadków byłe kierownictwo ABW oraz prokuratorów, którzy byli w redakcji. Przesłucha ich z tzw. uprzedzeniem, co oznacza, że mogą usłyszeć zarzuty.

Od wiosny tego roku ponownie sprawdzany jest również inny wątek – czy za rządów PO–PSL inwigilowano szefów służb specjalnych podejrzewanych o inspirowanie afery taśmowej. Akurat tutaj śledczych do zajęcia się sprawą zmusił sąd.

Temat w lutym 2015 r. wywołała „Gazeta Wyborcza", pisząc, że tajna grupa działająca w MSW badała, czy za podsłuchiwaniem VIP-ów w restauracji stoją byli szefowie ABW, SKW, BOR i ówczesny szef CBA. O spisek miał ich podejrzewać Bartłomiej Sienkiewicz, wtedy szef MSW (Sienkiewicz zaprzecza tym rewelacjom).

Śledczy wrócili również do spektakularnej historii dotyczącej powoływania się na wpływy i domniemanej korupcji m.in. w Sądzie Najwyższym (miało do niej dojść w związku z pewną sprawą cywilną). Powrót do umorzonego postępowania poleciła latem 2016 r. Prokuratura Krajowa, uznając, że nie wyczerpano możliwości jej wszechstronnego wyjaśnienia. Lubelski wydział zamiejscowy ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej prowadzący to nowe śledztwo planuje m.in. konfrontację zeznań świadków i analizę już zrealizowanych czynności w kontekście obecnych przepisów – w tym przywróconej w tym roku możliwości korzystania z nielegalnie uzyskanych nagrań, bo te występują w sprawie.

Skale podjętych śledztw powiększają te dotyczące reprywatyzacji stołecznych gruntów i kamienic. Po analizie Prokuratury Regionalnej w Warszawie od nowa toczy się 28 z ponad 40 takich spraw z lat 1999–2016. Warte fortunę nieruchomości trafiały np. do handlarzy roszczeniami, a postępowania nagminnie umarzano.

Za niewpisanie do oświadczeń majątkowych wszystkich mieszkań i oszczędności odpowie prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, choć miało mu się upiec. W marcu 2016 r. gdański sąd – na wniosek prokuratora – uznał, że przewinienie można łagodne potraktować i wystarczy warunkowe umorzenie sprawy oraz 40 tys. kary. Po interwencji ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry poznańska prokuratura zmieniła zdanie – twierdzi, że umorzenie nie wchodzi w grę. Na nowo podjęła też śledztwo o zatajenie przez Adamowicza 753 tys. zł dochodów w oświadczeniach z lat 2006-2011.

Opozycja nie wierzy w szczerość intencji śledczych, którzy wracają do zamkniętych postępowań.

– Mamy powtórkę z pierwszych rządów PiS. Po to obecny rząd połączył stanowisko ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, żeby wykorzystywać prokuraturę do politycznych celów – uważa Marek Wójcik, poseł PO.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: i.kacprzak@rp.pl, g.zawadka@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA