fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Afrykański narkotyk w Polsce

YouTube
Wraz z napływem imigrantów przemycany jest do Polski dotąd prawie u nas nieznany narkotyk o nazwie khat. CBŚ Policji coraz częściej przechwytuje przesyłki z tą narkotyczną rośliną z Afryki.

Khat, czyli czuwaliczka jadalna, uchodzi za naturalny odpowiednik amfetaminy. Działa na układ nerwowy, powodując euforię, rozluźnienie, daje zastrzyk energii, a przy tym uzależnia. Wyglądem przypomina liście zielonej herbaty.

W tym roku policjanci CBŚP już kilkakrotnie wpadli na trop przesyłek zawierających tę narkotyczną roślinę. Są nadawane w Afryce i u nas odbierane. Docelowo trafiają do miejsc, gdzie są duże skupiska imigrantów z państw afrykańskich, np. Belgii czy Holandii.

– Nie spotkaliśmy się z przypadkiem, by rodzimi dilerzy handlowali khatem, to narkotyk u nas bardzo mało popularny. Jednak wraz z napływem imigrantów z rejonów, w których jest uprawiana ta roślina, popyt może wzrosnąć – mówi „Rzeczpospolitej" Katarzyna Balcer, rzeczniczka Centralnego Biura Śledczego Policji.

Najczęściej – w sprawach dotąd ujawnionych przez policję – paczki z khatem przesyłano z Etiopii. Odbierały je osoby mieszkające m.in. na Lubelszczyźnie i na Podkarpaciu.

Kilka dni temu 12 paczek zawierających 47 kg khatu, a wkrótce potem cztery kolejne z 15 kg suszu policjanci przejęli w Krakowie. Według deklaracji w przesyłkach miała być zielona herbata. Zatrzymano dwóch mężczyzn podejrzanych o przemyt: Waldemar G. ostatnio mieszkał i pracował w Danii (trafił do aresztu), drugi to bezrobotny. Według policji narkotyk miał trafić za granicę.

Wcześniej, w maju, policjanci CBŚP przechwycili 25 kg narkotycznej rośliny z Afryki, zatrzymując m.in. dwóch Holendrów – organizatorów przemytu. Paczki z suszem zostały nadane w Etiopii, a odebrało je małżeństwo z Hrubieszowa i mieszkaniec Lublina, zwerbowani przez Holendrów. Za udostępnienie adresów odbiorcy dostawali 100–200 euro od przesyłki.

– Z naszych dotychczasowych ustaleń wynika, że khat miał trafić m.in. do Holandii, gdzie przebywa znaczna grupa imigrantów z Etiopii i Erytrei, krajów, gdzie ten narkotyk jest popularny – mówi prok. Andrzej Jeżyński, szef wydziału ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Apelacyjnej w Lublinie.

Wpadali również kurierzy. 30 kg suszu czuwaliczki odkryli celnicy na lotnisku w Warszawie na początku tego roku w walizkach mężczyzny, który przyleciał z Afryki. Jeszcze więcej: 60 kg (w maju 2014 r.), na tym samym lotnisku znaleźli w paczkach, po które nikt się nie zgłosił. Domniemany odbiorca prawdopodobnie z jakichś powodów wystraszył się wpadki i odleciał za granicę.

Przypadki przemytu khatu – jak mówi jeden ze śledczych – ujawniano także na Dolnym Śląsku oraz w Czechach.

Polska dotąd była traktowana przez przemytników khatu jako kraj tranzytowy – w każdym razie nie ma dowodów na to, że jakaś część kontrabandy trafiła na nasz rynek.

– Ale to kwestia czasu, bo wraz z imigrantami z krajów Afryki, których część będziemy musieli przyjąć, ten narkotyk również się u nas pojawi – prognozuje jeden z naszych rozmówców. Oprócz Etiopii khat występuje bowiem w Somalii, Egipcie i Jemenie, czyli krajach, z których wywodzą się imigranci przybywający do Europy.

Czy narkotyk zainteresuje rodzimych amatorów środków odurzających?

Piotr Jabłoński, dyrektor Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii, ocenia: – U nas wciąż najpopularniejsze są marihuana i dopalacze. Nie mam sygnałów, by wśród rodzimych użytkowników zwiększyło się zainteresowanie khatem – zaznacza.

Za posiadanie czy przemyt khatu grożą takie same kary jak w przypadku pozostałych narkotyków.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA