fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Ojciec w furii zabił pięcioletniego Dawida

Fotorzepa, Piotr Guzik
Paweł Ż. pozbawił syna życia w samochodzie, zadając mu kilkanaście ciosów nożem – wynika z sekcji zwłok pięciolatka przeprowadzonej przez biegłych medyków.

Wyniki przeprowadzonej w poniedziałek sekcji zwłok Dawida Żukowskiego są wstrząsające. Ojciec zabił go w sposób wskazujący na działanie w skrajnych emocjach.

– Oględziny i sekcja zwłok wykazały na ciele dziecka liczne rany kłute klatki piersiowej, zadane ostrym narzędziem, któremu odpowiada m.in. nóż – mówi prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, dodając, że narzędzia zbrodni nie odnaleziono.

Oględziny zwłok chłopca w powiązaniu ze wstępnymi wynikami badań skody, którą poruszał się Paweł Ż., pozwalają postawić jeszcze inny wniosek: – Miejsce ujawnienia zwłok nie było miejscem zabójstwa, a dziecko zostało pozbawione życia najprawdopodobniej w samochodzie – wskazuje prok. Łapczyński.

We wnętrzu skody badania DNA ujawniły liczne ślady krwi należącej do chłopca. – Były m.in. na foteliku dziecięcym, osłonie przeciwsłonecznej oraz innych elementach tapicerki – wylicza rzecznik.

Chociaż na odzieży Pawła Ż. nie znaleziono śladów DNA pochodzących od dziecka, to śledczy nie mają wątpliwości, że Dawida zabił jego ojciec. – Biorąc pod uwagę znaczne zaplamienie krwią przekazanych do badań ubrań (co wynikało z tego, że ojciec rzucił się pod pociąg), „materiał biologiczny mógł ulec kontaminacji, a więc nie było możliwe wyizolowanie DNA poszczególnych osób". – Czekamy na opinie biegłych i dopiero one będą rozstrzygające – mówi prok. Łapczyński. I dodaje, że brak jest poszlak wskazujących na udział innej osoby.

Wygląda na to, że chłopiec zginął pomiędzy godz. 18 a 19, a więc krótko po rozmowie telefonicznej, jaką Paweł Ż. odbył ze swoją żoną. To wtedy dowiedział się o rozwodzie i definitywnym końcu związku. Zaraz potem wysłał żonie esemes z dramatycznym przekazem, że „więcej syna nie zobaczy".

Śledczy ustalają motywy działania Pawła Ż., choć najbardziej prawdopodobny to właśnie konflikt rodzinny, z przemocą i hazardem w tle. W jego głowie mógł powstać plan okrutnej zemsty na żonie kosztem syna. – Analizujemy zeznania świadków, relacje rodzinne, sytuację życiową ojca i informacje o jego problemach – mówi Łapczyński.

Przez hazard Paweł Ż. miał ponad 100 tys. zł długu – o takiej sumie śledczym mówi jego rodzina. „Rzeczpospolita" ustaliła, że już dwa lata temu problemy finansowe mężczyzny były na tyle poważne, że zdecydował się na upadłość konsumencką. Wydział Gospodarczy do spraw Upadłościowych i Restrukturyzacyjnych Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy ogłosił upadłość Pawła Ż. – „osoby nieprowadzącej działalności gospodarczej" – w marcu 2017 r. Zgodnie z ówczesnymi przepisami mężczyzna powinien zwrócić część długu – zamiast tego nadal się zadłużał.

– Sądzę, że długi i upodobanie do gier hazardowych doprowadziły do tego, że tego mężczyznę opuściła żona, i to był początek stanu jego depresji. Ostatnia telefoniczna rozmowa z żoną mogła być „kroplą goryczy, która przelała czarę", tym co zadecydowało o jego późniejszym zachowaniu – mówi prof. Brunon Hołyst, kryminolog.

Dziennikarze programu „Uwaga" w TVN ustalili, że Paweł Ż. miał jeszcze córkę z pierwszego małżeństwa, które także się rozpadło –  żona uciekła od niego na Ukrainę.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA