fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Sprawa Iwony Cygan: kto zabijał świadków

Paweł K. utrzymuje, że w dniu zabicia Iwony Cygan był w Austrii
KWP Krakow
Śledczy na nowo badają tajemnicze zgony osób mogących pogrążyć zabójców Iwony Cygan ze Szczucina. Prokuratura jest przekonana, że zostali zamordowani.

Przez 19 lat w sprawie bestialskiego mordu na Iwonie Cygan w Szczucinie panowała zmowa milczenia, a świadkowie mogący zdradzić sprawcę tracili życie. Jeden się utopił, chociaż świetnie pływał. Drugi niczym atleta uniósł betonowe płyty i zmiażdżył sobie nimi głowę. Lokalni policjanci uznali, że to nieszczęśliwe wypadki.

Teraz materiały dotyczące zgonów świadków – Tadeusza D. i Marka K. – włączono do głównego śledztwa w sprawie zabójstwa Iwony.

– Obaj mężczyźni posiadali wiedzę na temat okoliczności zabójstwa nastolatki. Podejrzewamy, że zostali zamordowani – mówi „Rzeczpospolitej" prok. Piotr Krupiński, naczelnik Wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie.

Iwona, 17-letnia uczennica liceum, zginęła nocą, w sierpniu 1998 r. Wywabiła ją z domu koleżanka. Nazajutrz martwą znaleziono przy wale Wisły, w Łęce Szczucińskiej. Była pobita, miała złamaną żuchwę, skrępowane ręce, a na szyi pętlę z drutu. Sprawę badali miejscowi policjanci – ginęły im dowody, ze śledztwa wyciekały zeznania świadków.

Bliscy Iwony sugerowali, że związek ze zbrodnią ma Paweł K., majętny mieszkaniec Szczucina. Jednak lokalni śledczy to lekceważyli.

Osoby, które dawały do zrozumienia, że coś wiedzą o zbrodni i chcą o tym mówić, ginęły w dziwnych okolicznościach. Tadeusz D., który feralnego dnia popijał z kompanami na rynku, widział, jak Iwona wsiada do samochodu Pawła K. Po programie „997" gdzie nagłośniono tę sprawę, D. chwalił się, że zgarnie nagrodę za pomoc w ustaleniu zabójcy. Nie zdążył – zaginął, a wkrótce jego ciało wyłowiono z Wisły.

30-letni Marek K. stracił życie w 2014 r. w sposób, którego – jak dzisiaj mówią dziś śledczy – nie wymyśliłaby mistrzyni kryminału Agatha Christie. Znaleziono go martwego, z głową uwięzioną pod betonowym ogrodzeniem. To, że szczupłej budowy mężczyzna podniósł dwie betonowe płyty i przygniótł się nimi, jest nierealne. Lokalni śledczy jednak sprawę umorzyli, uznając, że brak jest „znamion czynu zabronionego", czyli uznano to za wypadek, nie przestępstwo. Podobnie jak zgon Tadeusza D.

– Przez lata mieszkańców Szczucina paraliżował strach. To były ostrzeżenia w rodzaju: milcz, bo spotka cię to samo – mówi mec. Ireneusz Wilk, pełnomocnik rodziny Iwony.

Przełom nastąpił po 19 latach od zbrodni dzięki prokuratorom z Wydziału „PZ" Prokuratury Krajowej w Krakowie i policjantom z Archiwum X.

Podejrzewają, że Paweł K. zamordował Iwonę. W styczniu został zatrzymany w Austrii, a kilka dni temu sąd w Wiedniu dał zgodę na jego ekstradycję. Niebawem K. zostanie przywieziony do kraju i tutaj usłyszy zarzuty. Podejrzanych jest więcej – zarzuty ma ojciec Pawła K., koleżanka Iwony, która wyciągnęła ją z domu, i lokalni policjanci, którzy zamiast szukać zabójcy, mataczyli w śledztwie i ukrywali dowody, by go ochronić. Większość podejrzanych jest w areszcie. Chociaż nie wydają się krezusami, korzystają z pomocy adwokatów z „pierwszej ligi".

Dziwnych działań w sprawie zabójstwa Iwony w ubiegłych latach było więcej: decyzje prokuratury w Tarnowie i Dąbrowie Tarnowskiej, które umarzały śledztwo, odsunięcie od niego na pewnym etapie policjantów krakowskiego Archiwum X, uważanego za najlepsze w kraju. To też wymaga wyjaśnienia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA