fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Kto uszkodził dowody? Prokuratura: sąd. Sąd: prokuratura

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Płyty CD z nagraniami feralnego, zakończonego wypadkiem, przejazdu kolumny ówczesnej premier Beaty Szydło w Oświęcimiu zostały uszkodzone. Dziś odpowiedzialnością za to przerzucają się sąd i prokuratura - pisze Onet.

O uszkodzeniu dowodów poinformował niedawno TVN24. Uszkodzenie płyt potwierdziło biuro prasowe Sądu Okręgowego w Krakowie, który nadzoruje pracę sądu z Oświęcimia, ale nie wiedział o tym obrońca Sebastiana Kościelniaka, który uczestniczył wówczas w wypadku rządowej kolumny.

Zajechał drogę jednej z limuzyn, bo, jak konsekwentnie utrzymuje, tylko samochód, który wcześniej przepuścił, miał włączone sygnały świetlne i dźwiękowe.

Jak pisała ostatnio "Rzeczpospolita", w aktach sprawy nie było informacji o uszkodzeniu ważnego dowodu. W tej sprawie milczała Prokuratura Okręgowa w Krakowie, która prowadziła śledztwo.

Po ujawnieniu informacji o uszkodzeniu dowodów Sąd Okręgowy w Krakowie poinformował, że do uszkodzenia doszło, zanim dowody do sądu trafiły.

Tymczasem w ubiegłym tygodniu w specjalnym komunikacie Prokuratura Okręgowa w Krakowie zapewniła, że "przekazane sądowi nośniki były nieuszkodzone".

"Przekazane przez prokuraturę sądowi nośniki były nieuszkodzone i zdolne do odtworzenia. Do ich zniszczenia doszło w sądzie" - napisano w komunikacie. Dodano ponadto, że "wszystkie dowody w tym postępowaniu zostały już przeprowadzone". "Wskazane nagrania nie mają żadnej wartości dowodowej dla odtworzenia przebiegu zdarzenia w dnia 10 lutego 2017 r." - cytuje Onet oświadczenie prokuratury.

Sąd Okręgowy w Krakowie twierdzi jednak, że  "płyta została uszkodzona przed przekazaniem akt sprawy do Sądu Rejonowego w Oświęcimiu".

"Powyższe wynika z faktu, że już w opinii sporządzonej przez biegłych z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie Laboratorium Kryminalistyczne z dnia 15.03.2017 r. zawarto informację "płyta posiada widoczne uszkodzenie (pęknięcie) w centralnej części", zaś dalej "ze względu na uszkodzenie płyty nie umieszczono jej w czytniku DVD i nie odczytano jej zawartości" - czytamy w komunikacie.

Obrońca oskarżonego Sebastiana Kościelniaka, mec. Władysław Pociej, zarzuca, że prokuratura i sąd przerzucają się teraz odpowiedzialnością. W ubiegłym tygodniu złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa w tej sprawie.

- Dla mnie jest oczywiste, że te dowody muszą być odzyskane i zregenerowane - mówi Pociej podkreślając, że nie przyjmuje do wiadomości twierdzenia prokuratury, ze zawarte na jednej z płyt nagrania są dla sprawy nieprzydatne. - Jedynym upoważnionym do oceny wartości tego dowodu i przydatności do postępowania jest tylko sąd orzekający. Te zapewnienia prokuratury mogą być szczere, ale ja, jako obrońca, mam obowiązek w nie wątpić - mówi mecenas.

Źródło: Onet
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA