fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Marek Domagalski: Rządzenie dopuszcza błąd

Mateusz Morawiecki
Fotorzepa, Roman Bosiacki
Jak lekarz, policjant, urzędnik czy sędzia, polityk też ma prawo do błędu. A o jego ocenie decydują okoliczności.

Błędu ocenianego na moment, w którym nastąpił, a nie po miesiącach – jak decyzja premiera Mateusza Morawieckiego, by Poczta Polska przygotowała wybory korespondencyjne na pierwotny dzień głosowania 10 maja 2020 r.

Podstawą jej wydania była tzw. ustawa antycovidowa z 2 marca, ale w ocenie warszawskiego WSA decyzja naruszała wiele przepisów, w tym kodeks wyborczy, bo wybory w całości korespondencyjne nie gwarantowały równości, bezpośredniości ani tajności. A w tym trybie konstytucja nakazuje narodowi wybierać prezydenta i sposobu wyboru nie można ograniczać przez żadne działanie władzy wykonawczej, które może rodzić choćby zastrzeżenia do prawidłowości wyborów. Stan prawny na dzień decyzji dopuszczał taką możliwość tylko dla osób niepełnosprawnych, podlegających kwarantannie lub izolacji i które skończyły 60 lat.

Przypomnijmy jednak, że był to wtedy co trzeci obywatel – ponad 9 mln osób, a w atmosferze epidemii i sporów o datę wątpliwych konstytucyjnie i raczej mało demokratycznych pomysłów przedłużenia kadencji prezydenta szukano sposobu planu awaryjnego. Senat w tym nie pomagał. I nie tylko Poczta, ale i Państwowa Komisja Wyborcza szykowała się na wybory częściowo pocztowe, i planowała różne warianty, aż je „przesunięto". Co zresztą budziło zastrzeżenia konstytucjonalistów, którzy teraz jakby o tym zapomnieli. Życie toczy się dalej.

Idzie o to, by się toczyło mimo nadzwyczajnych i niespodziewanych sytuacji i popełnionych błędów. Powinni o tym pamiętać ci, co rzucają teraz w czasie względnego spokoju oskarżenia wobec działających w nadzwyczajnej sytuacji.

Może i wyrok WSA jest formalnie OK, ale nie chciałbym, aby władze państwa, gdy np. Wisła przełamuje wały albo wpływają do niej ścieki stolicy, a tym bardziej gdyby kraj dotknął jeszcze większy kataklizm, zakleszczyły się w nieadekwatnych na takie sytuacje przepisach. A przecież luki w prawie ujawniły się kilka razy, nawet w konstytucji. Nie chciałbym, aby dla ratowania wyższego dobra nie podejmowano energicznych działań.

W tym wypadku, na szczęście, wybory przeprowadzono. A że to niesie dodatkowe koszty, to oczywiste. Tak jak w poważnej chorobie idziemy nie do jednego, ale dwóch, a nawet więcej lekarzy, choćbyśmy płacili z własnej kieszeni.

Czy to tak trudno zrozumieć?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA