fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Sposób na okiełznanie potworów - komentuje Anna Nowacka-Isaksson

123RF
Władze są coraz bardziej bezsilne wobec przemocy gangów grożących dzieciom.

Gang naćpanych rówieśników szykanował 13-letniego Filipa z Uppsali. Gdy się o tym dowiedziała przychodnia psychiatryczna dla dzieci i młodzieży, do której zwrócili się rodzice Filipa, reakcja personelu była następująca: nie składajcie meldunku o sprawie policji, bo wszystko pójdzie do diabła. Rodzice z rady jednak nie skorzystali i donieśli policji o prześladowaniach i przemocy wobec ich syna.

Czytaj także: Raper Asap Rocky może dostać rekompensatę za areszt

Policja miała wówczas poradzić im, by Filip unikał sytuacji, w którch byłby pożądanym obiektem rabunku. Ma nie nosić drogich zegarków, smartfonów i ubrań, które kuszą. Mundurowi mieli też powiedzieć, że Filip powinien zagrać psychologicznie i dać gangowi odczuć, że jest zwycięzcą, gdy go znowu napadną (według publikacji w „Svenska Dagbladet", jakkolwiek nieprawdopodobnie to brzmi). Wówczas szykanowanie skończy się szybciej. Policja miała też namawiać rodzinę do przeprowadzenia się do innego miasta, by pozbyć się napastników.

Rodzice Filipa, by uchronić syna przed groźbami, zmienili mu szkołę. Zmiana otoczenia nie okazała się jednak skuteczna, bo w dniu rozpoczęcia nowego roku szkolnego prześladowcy pojawili się na dziedzińcu placówki. Spanikowany chłopak zadzwonił do ojca: „oni są tu – powiedział. On jest z ośmioma innymi i czeka na mnie na podwórzu". Personel szkolny zaryglował wszystkie drzwi i zadzwonił na policję. Ta jednak nie dysponowała żadną furgonetką, by przyjechać.

Teraz zdesperowani rodzice czują się zmuszeni przeprowadzić do innego miasta z powodu gangu prześladującego ich dziecko.

Prawie jednocześnie z publikacją o Filipie, w mediach pojawiła się tragiczna wiadomość o 31-letniej kobiecie, która została zamordowana w biały dzień na ulicy w Malmö. Kobieta szła trzymając na rękach noworodka. Sprawca oddał dziesięć strzałów z bliska przed nosem ojca dziecka. Następnego dnia kraj obiegła wiadomość o kolejnej zabitej kobiecie. Miała 18 lat, jej mąż odsiadywał karę więzienia za poważne przestępstwo.

Motywem morderstw dwóch kobiet mogą być porachunki przestępczych gangów. Do tej jednak pory gangsterzy w swych rozgrywkach nie celowali na ulicy do matki z noworodkiem. Co prawda ofiarami gangów wcześniej były też dzieci (czteroletnia dziewczynka zginęła ze swoim tatą od bomby w aucie, a ośmioletni chłopczyk zginął w ataku granatem rzuconym do mieszkania). Dwa lata temu zamordowano zaś 16-letniego Ahmeda na autobusowym przystanku a trzy lata temu 15- letniego Robina strzałem w głowę. Jego brat porusza się na wózku inwalidzkim (od czterech kul na sztokholmskim przedmieściu).

Nie jest przesadą stwierdzenie, że strzelaniny stały się częścią codzienności w sposób, którego nikt nie był sobie w stanie wyobrazić jeszcze kilka lat temu.

Minister sprawiedliwości i migracji Morgan Johansson nazwał sprawców „tchórzliwymi i ohydnymi potworami". Inni zaś określili ostatnie morderstwa tradycyjnie jako „nieakceptowalne". Do tej pory schwytano 19-latka podejrzanego o współudział w strzelaninie.

W Szwecji bardzo mało przypadków śmiertelnej przemocy trafia do prokuratora. To tylko 23 procent. Niemoc wskazania sprawcy przypisuje się niemożności skłonienia świadków do zeznań. Dlatego politycy oraz częściej mówią o konieczności wprowadzenia anonimowych świadków, specjalnych stref, w których zakazany byłby wstęp dla członków gangów na obrzeżach miast i ustanowienia dla nich podwójnie surowszych kar. Mówi się także o stworzeniu motywacji (pakiecie bodźców, np. w postaci mieszkania i pracy) dla skłonnych do porzucenia swojej kryminalnej kariery. Podniosły się także głosy (choć nie ze strony polityków), by ochroną otoczyć nie tylko świadków, którzy przyczynią się do wskazania sprawcy, ale także policję, oferując jej anonimowość, a jeżeli zajdzie taka potrzeba, także prokuratorów i sędziów w przypadkach brutalnych gróźb.

W dyskursie o gangach niektórzy politycy wnioskują też o obniżenie do 13 lat wieku, po przekroczeniu którego podlega się karze. Problem wszak stanowi zwyczaj wynajmowania przez gangi dzieci do wykonywania różnych funkcji, np. rozwożenia narkotyków i broni. Wiadomo bowiem, że dzieci poniżej 15. roku życia nie ponoszą odpowiedzialności prawnej za popełnione czyny. Przestępstwa w tej grupie wzrosły od 2015 r. o 40 proc. Co będzie, jeśli dzieciom każe się strzelać?

Autorka jest dziennikarką, wieloletnią korespondentką „Rzeczpospolitej" w Szwecji

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA