Według nowego projektu prawa sprawca, który osiągnął pełnoletność i popełnił poważne przestępstwo, może zostać skazany na dożywocie.

Zdaniem ministra sprawiedliwości i migracji Morgana Johanssona sprawcami mordów i szantażów są najczęściej młodzi ludzie z siatek przestępczych i to właśnie z myślą o nich reformuje się prawo i z nimi głównie chce się rozprawić rząd.

Czytaj także:

Szwecja szuka rozwiązań prawnych dla młodocianych przestępców

W Szwecji przestępców w grupie wiekowej od 18. do 20. roku życia, nawet gdy popełnili takie zbrodnie jak morderstwo, napad rabunkowy, gwałt, ciężkie pobicie czy szantaż, nie skazuje się na dożywocie. Łagodniejsze kary oparte są na wynikach badań, że młodzi nie są dostatecznie dojrzali, by rozwinąć poczucie odpowiedzialności i analizować konsekwencje swych czynów. W praktyce piętnastolatków skazuje się na jedną piątą wymiaru kary osoby dorosłej skazanej za to samo przestępstwo, osiemnastolatkowi wymierza się połowę kary, zaś dwudziestolatkowi trzy czwarte.

Od 1 stycznia 2022 r. ma się to zmienić, gdy nowe prawo wejdzie w życie.

Inicjatywę zaostrzenia wymiaru kary podjęto w parlamencie już w 2017 r. i projekt, który rok później przedstawiono, przewidywał zniesienie złagodzeń dla młodzieży za wszelkie łamania prawa. Zachował jednak zmniejszenie sankcji dla grupy w wieku od 15 do 17 lat.

W rządowym raporcie prokurator krajowa Petra Lundh analizowała sytuację młodych przestępców w wymiarze międzynarodowym.W Finlandii i Islandii sprawców od 18 do 21 lat traktuje się ulgowo i pod względem sankcji, i warunkowego wypuszczania na wolność. Także w niemieckiej legislacji młodzi w tej grupie wiekowej mają przywileje. W prawie duńskim osoby od 18. do 20. roku życia mogą liczyć na przedterminowe wyjście na wolność z obniżeniem sankcji o jedną trzecią lub nawet o połowę. W Norwegii zaś nie ma specjalnych regulacji dla młodocianych sprawców, jednak generalnie ich wiek uwzględnia się przy wydawaniu wyroków. Szwecja zatem nie jest osamotniona w podejściu do penalizacji młodych osób będących na bakier z prawem.

Prokurator krajowa Lundh zauważa, że sankcja musi być proporcjonalna do powagi przestępstwa i reformie powinna towarzyszyć zasada humanitaryzmu. Częstsze skazywanie na więzienie może nic nie dać. Skazańca za kratami otoczenie może wychować na kryminalistę, przez co zwiększa się jeszcze ryzyko popadnięcia w recydywę.

Mimo to rząd proponuje zniesienie wymogu istnienia szczególnych powodów, by młodzież w wieku od 18. do 21. roku życia mogła być skazywana na więzienie, w tym dożywocie.

Wniosek o likwidację łagodzenia kar dla osób, które osiągnęły pełnoletność i są winne poważnych występków (za które grozi co najmniej rok pozbawienia wolności), wzbudził aprobatę ugrupowań prawicowych, ale nie do końca. Zdaniem bowiem rzecznika ds. polityki prawnej partii Umiarkowanych Johana Forssella rząd powinien znieść ten przywilej w karach za wszelkie przestępstwa, nie tylko te najcięższe. Wolałbym posunąć się jeszcze dalej – tłumaczył Forssell. – Według projektu rządowego osoba skazana za przemoc wobec urzędnika lub za wpływanie na czynności strony procesowej nadal będzie otrzymywała łagodniejszą karę, co uważam za błąd – mówił.

Problematyczne jest także traktowanie młodzieży między 15. a 17. rokiem życia. Zdaniem ekspertów, powinno się zmienić prawo tak, by przestępców z tej grupy można było skazywać na zamknięty ośrodek wychowawczy dla młodocianych. Niedawno media nagłośniły sprawę szesnastolatka mającego somalijskie obywatelstwo, który został oskarżony o gwałt na dwunastolatku i molestowanie jedenastolatka w Upplands Väsby. Sprawca był wcześniej podejrzany o dopuszczenie się 35 przestępstw, m.in. włamania, pobicia i gróźb karalnych. W zeszłym roku został skazany na pobyt w ośrodku wychowawczym dla młodocianych, jednak się tam nie zgłosił. Potem był umieszczany w domach opieki, ale z nich uciekał.

Przesłanie, by osobom niepełnoletnim nie wymierzać równie surowych kar jak dorosłym, wydaje się racjonalne. Społeczeństwo trzeba jednak chronić przed groźnymi przestępcami, nawet jeżeli mają tylko po kilkanaście lat. Sama rozmowa z opieką społeczną nie wystarczy.

Autorka jest dziennikarką, wieloletnią korespondentką „Rzeczpospolitej" w Szwecji