fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

ENA: TSUE nie będzie oceniał poziomu praworządności w Polsce i szansy na rzetelne postępowanie sądowe

Adobe Stock
Nie praworządność w Polsce będzie oceniana, lecz to, czy przekonanie sądu o jej braku może uzasadniać odmowę wydania obywatela.

Kwestia przekazania obywatela polskiego z Irlandii na podstawie europejskiego nakazu aresztowania (ENA) stanęła przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w Luksemburgu. Trybunał 1 czerwca przeprowadził rozprawę w sprawie C-216/18 Minister for Justice and Equality. Irlandzki sąd skierował sprawę do TSUE w związku z wątpliwościami, czy po przekazaniu podejrzany może liczyć w Polsce na sprawiedliwy proces.

Czytaj także: Nie można pytać TSUE o prawa i obowiązki organów innego kraju

Wbrew podawanym niekiedy opiniom, Trybunał nie będzie oceniał poziomu praworządności w Polsce i szansy na rzetelne postępowanie sądowe. Tej oceny dokonał już sąd irlandzki i jest ona negatywna. Pytanie prawne skierowane do TSUE ma jedynie dać odpowiedź, czy takie przekonanie sądu państwa wykonującego europejski nakaz aresztowania może uzasadniać nieprzekazanie poszukiwanej osoby.

Mogą być ograniczenia

Sąd irlandzki opiera się tu na doniosłym orzeczeniu TSUE w sprawach połączonych C-404/15 Aranyosi i C- 659/15 Caldararu. W wyroku tym, wydanym w kwietniu 2016 r., Trybunał stwierdził, że jeśli w państwie wydającym ENA, a zatem tym, do którego poszukiwana osoba miałaby trafić, grozi jej nieludzkie lub poniżające traktowanie, sąd wykonujący nakaz powinien uzyskać gwarancje, które wykluczyłyby takie ryzyko. Bez nich może umorzyć postępowanie, tj. nie przekazywać osoby poszukiwanej.

W wyroku Aranyosi TSUE odwołał się do twórczej wykładni prawa unijnego. Decyzja ramowa będąca podstawą prawną systemu ENA (z 13 czerwca 2002 r. w sprawie europejskiego nakazu aresztowania i procedury wydawania osób między państwami członkowskimi 2002/584/WSiSW), przewiduje bowiem ścisły i zamknięty katalog przesłanek, które umożliwiają odmowę wykonania nakazu. Obawa nieludzkiego lub poniżającego traktowania nie jest wśród nich wprost wymieniona. TSUE zaznaczył jednak, że zasada wzajemnego zaufania państw członkowskich doznawać może pewnych ograniczeń, zaś jej stosowanie nie może skutkować ograniczeniem praw podstawowych określonych w Karcie Praw Podstawowych UE.

W oczekiwaniu na opinię i wyrok

W Karcie zaś odnajdziemy zarówno zakaz nieludzkiego lub poniżającego taktowania (art. 4), jak i prawo do sprawiedliwego procesu (art. 47). Rozstrzygnięcie w sprawie C-216/18 powinno zatem dać odpowiedź na pytanie, czy państwo wykonujące ENA może zastosować określoną w wyroku Aranyosi zasadę, że w razie niemożności rozwiania wątpliwości, jakie budzą warunki panujące w państwie wydającym nakaz, osoby poszukiwanej można nie przekazywać.

Warto przypomnieć raz jeszcze, że nawet jeśli Trybunał dopuści taką możliwość, to nie do niego będzie należeć określanie poziomu praworządności i prawa do sprawiedliwego procesu w poszczególnych państwach. Tej, jako oceny okoliczności faktycznych, dokonywać będą organy sądowe państw członkowskich decydujące o wykonaniu ENA.

Podczas rozprawy 1 czerwca głos zabrali przedstawiciele Irlandii, Hiszpanii, Węgier, Holandii i oczywiście Polski. Wskazywali, że dla skutecznego funkcjonowania systemu ENA i zwalczania bezkarności konieczny jest automatyzm w wykonywaniu nakazów, oraz że państwa nie mogą oceniać nawzajem poziomu swojej praworządności chociażby z braku dogłębnej znajomości innych systemów prawnych. Jedynie pełnomocnik Komisji Europejskiej podniósł, że sytuacja taka teoretycznie byłaby możliwa, lecz obecnie nie występuje.

Następnym krokiem w postępowaniu będzie sporządzenie opinii przez rzecznika generalnego. Opinia taka ma charakter niewiążący, lecz często stanowi istotną pomoc dla Trybunału, który może oprzeć na niej swoje rozstrzygnięcie. Opinia powinna być gotowa do końca czerwca, zaś samego wyroku można oczekiwać w drugiej połowie lipca.

Czas pokaże

Czego zatem można spodziewać się po decyzji Trybunału?

Z jednej strony wydaje się, że państwa UE zgodnie opowiadają się za ścisłym rozumieniem decyzji ramowej ws. ENA i niemożnością odmowy przekazania osoby w innych przypadkach niż tam wprost wskazane. Z drugiej strony Trybunał potrafi zaskakiwać i orzec w sposób nieoczekiwany. Z takim przypadkiem mieliśmy do czynienia w sprawie Aranyosi, w której nawet opinia rzecznika generalnego wskazywała, że lista okoliczności uzasadniających odmowę wykonania ENA jest wyczerpująca, zaś zapewnienie przestrzegania zakazu nieludzkiego lub poniżającego traktowania (a tym samym i innych praw wynikających z Karty) jest odpowiedzialnością jedynie państwa wydającego nakaz. Trybunał wówczas orzekł odmiennie.

Od wyroku w sprawie Aranyosi upłynęły ponad dwa lata. Najbliższe tygodnie pokażą, czy Trybunał zdecyduje się podtrzymać zainicjowaną nim linię orzeczniczą o charakterze gwarancyjnym, czy też odejdzie od niej na korzyść ścisłego odczytywania zakresu decyzji ramowej ws. ENA.

Piłka jest w grze do ostatniego gwizdka.

Autor jest głównym specjalistą w zespole prawa karnego Biura Rzecznika Praw Obywatelskich

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA