fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Zasada jawności a niekonstytucyjność nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego

Adobe Stock
Rządzący zamierzają pozbawić uczestników postępowań cywilnych gwarancji rozpoznania sprawy na posiedzeniu jawnym.

Pod płaszczykiem wprowadzenia licytacji komorniczych online rządzący pozbawiają nas właśnie prawa do jawnego rozpatrzenia sprawy. Nowelizacja kodeksu postępowania cywilnego uderza w fundamentalne prawa stron i może na nas sprowadzić kolejne kłopoty.

Jawność i możliwość przedstawienia swojego stanowiska są gwarantami sprawiedliwego postępowania. Każdy może zostać pozwany lub zmuszony do wytoczenia powództwa. Żeby być spokojnym, że sprawa zostanie rozpoznana sprawiedliwie, musimy mieć możliwość przedstawienia osobiście swojego stanowiska. Nie zawsze tę potrzebę zaspokoi forma pisemna. Tymczasem przy okazji ustawy o licytacjach komorniczych przez internet rządzący zamierzają pozbawić uczestników postępowań cywilnych gwarancji rozpoznania sprawy na posiedzeniu jawnym. Za sprawą niewielkiej modyfikacji art. 15 zzs1 tzw. tarczy antykryzysowej. Strony stracą prawo do osobistego przedstawienia swojego stanowiska na rozprawie. Obywatele zostaną pozbawieni ostatniego narzędzia kontroli trzeciej władzy – zagwarantowanej w konstytucji jawności procesu sądowego.

W styczniu do Sejmu został skierowany rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy – kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw (druk sejmowy nr 899). Jego głównym celem było wprowadzenie e-licytacji i implementacja unijnych przepisów w tym zakresie. Do projektu Ministerstwo Sprawiedliwości dodało m.in. poszerzenie katalogu spraw rozpatrywanych przez składy jednoosobowe oraz pozbawienie stron prawa do sprzeciwu, gdy sąd z braku możliwości przeprowadzenia rozprawy online chciałby rozpoznać sprawę na posiedzeniu niejawnym. Duża część tych propozycji wzbudziła kontrowersje. W trakcie prac w Sejmie upadł pomysł, by doręczać pisma za pomocą e-maili. Niestety w pozostałych aspektach koalicja rządząca nie zgodziła się na poprawki.

Czytaj też:

Procedura cywilna - kilka uwag o zmianach uchwalonych przez Sejm

Najistotniejszą zmianą w obszarze całego postępowania cywilnego, jaką wprowadza ustawa, jest usunięcie niewielkiego fragmentu art. 15 zzs1 mówiącego o tym, że przewodniczący może skierować sprawę na posiedzenie niejawne, o ile „żadna ze stron nie sprzeciwiła się przeprowadzeniu posiedzenia niejawnego w terminie 7 dni od dnia doręczenia zawiadomienia ich o skierowaniu sprawy na posiedzenie niejawne". Oznacza to, że rozwiązania, które z sejmowej mównicy zachwalał przedstawiciel Ministerstwa Sprawiedliwości, już obowiązują. Tyle tylko, że dotąd, jeżeli strona wolała, żeby sprawa odbyła się w sposób tradycyjny, mogła wyrazić swój sprzeciw i mieć pewność, że gdy warunki na to pozwolą, sąd ją wysłucha, a rozprawę będą mogli obserwować przedstawiciele publiczności lub mediów. Teraz zdanie stron nie będzie się liczyć.

Zdecyduje sędzia

Nie ulega wątpliwości, że mając możliwość zarządzenia rozpoznania sprawy na posiedzeniu niejawnym, bez pytania stron o zdanie, wielu sędziów z tej możliwości będzie korzystać. Tym bardziej że decyzja ta będzie w dużej mierze uznaniowa. Nie przewidziano ani jasnych kryteriów skierowania sprawy na posiedzenie niejawne, ani możliwości kontroli tej decyzji.

Sprawia to, że ustawa przyjęta 20 kwietnia 2021 r. przez Sejm jest sprzeczna z Konstytucją RP i Europejską Konwencją Praw Człowieka. Oba dokumenty jako jedną z gwarancji sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy wymieniają jawność postępowania sądowego, odpowiednio w art. 45 i art. 6. Przewidują one wyjątki, ale nie pozwalają na rezygnację z publicznego charakteru postępowania nawet z uwagi na stan epidemii. Tym bardziej z uwagi na problemy techniczne, lokalowe lub z powodu dyskrecjonalnej decyzji sędziego. Poważne zastrzeżenia w swoich opiniach przedstawił z tego względu zarówno Sąd Najwyższy, jak i Prokuratoria Generalna.

Sąd Najwyższy następująco zwracał uwagę, jak daleko idącą ingerencję w zasadę jawności postępowania stanowi ustawa: „W rezultacie ze względu na proponowane uregulowanie art. 15zzs1 pkt 2 [ustawy o zwalczaniu Covid-19 w pierwotnym brzmieniu projektu] zarówno w pierwszej instancji, jak i postępowaniu apelacyjnym sprawa zawsze będzie mogła zostać skierowana na posiedzenie niejawne, a strony zostaną pozbawione możliwości złożenia wiążącego wniosku o przeprowadzenie rozprawy (nawet przy użyciu urządzeń technicznych umożliwiających przeprowadzenie jej na odległość – por. art. 15 zzs1 ust. 1 pkt 1 ustawy o zwalczaniu Covid-19) [w pierwotnym brzmieniu projektu] jest to rozwiązanie bezprecedensowe, trudne do pogodzenia z  zasadą jawności postępowania – tym bardziej że ma ono obowiązywać jeszcze przez rok od odwołania stanu zagrożenia epidemicznego".

Możliwe roszczenia

Prokuratoria zwracała uwagę m.in. na zagrożenie związane z możliwą koniecznością wypłaty odszkodowań przez Skarb Państw w związku z rozwiązaniami przewidzianymi w ustawie.

Upowszechnienie rozpoznawania spraw na posiedzeniach niejawnych to nie tylko zastrzeżenia natury konstytucyjnej czy groźba niezliczonych skarg do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Ustawa będzie miała również niebagatelny wpływ na postrzeganie wymiaru sprawiedliwości przez społeczeństwo. Zgodnie z wynikami badań Eurobarometru odsetek osób pozytywnie oceniających niezależność sądów i niezawisłość sędziów w Polsce spadł z 50 proc. na początku 2017 r. do 34 proc. w 2020. Proponowane rozwiązania jeszcze pogłębią ten trend. Tysiące obywateli zostanie pozbawionych możliwości osobistego przedstawienia własnego stanowiska. Często będą to osoby, które nie są reprezentowane przez profesjonalnych pełnomocników i nie będą umiały skutecznie przedstawić swojego stanowiska na piśmie. Spowoduje to, że nawet jeśli dana sprawa będzie prawidłowo rozpoznana z punktu widzenia sprawiedliwości materialnej, to zarówno w oczach stron i opinii publicznej wyrok będzie budził wątpliwości z powodu niedostatków sprawiedliwości proceduralnej.

Warto również zaznaczyć, że zasada jawności nie służy jedynie stronom postępowania, ale także całemu społeczeństwu. Umożliwia ona społeczną kontrolę władzy sądowniczej. Dzięki jawności postępowań organizacje społeczne są w stanie wspierać obywateli w ich kontaktach z wymiarem sprawiedliwości.

Oczywista jest potrzeba zapewnienia bezpieczeństwa zdrowia i życia uczestnikom postępowania. Zdajemy sobie sprawę ze skali wyzwania, z jakim przyszło się zmierzyć. Rozwiązania przyjęte w ustawie nie stanowią jednak adekwatnej odpowiedzi na to, by jak najskuteczniej ochronić obywateli i jednocześnie nie wypaczyć praw, które im przysługują. Świadczy o tym dobitnie fakt, że przyjęte rozwiązania mają obowiązywać również rok po ustaniu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii ogłoszonego z powodu Covid-19. Jaki sens ma stosowanie tych rozwiązań, gdy zagrożenie już minie?

Trzeba przekonać Sejm, Senat i prezydenta, że rozwiązania przyjęte w ustawie nie tylko są sprzeczne z konstytucją i mogą skutkować odpowiedzialnością odszkodowawczą Skarbu Państwa, ale przede wszystkim, że dotkną ludzi załatwiających w sądach swoje codzienne, życiowe sprawy.

Bartosz Pilitowski jest prezesem Fundacji Court Watch Polska,

Piotr Sołowij jest ekspertem w Sieci Obywatelskiej Watchdog

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA