fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Irena Kamińska o uchwałach SN i NSA w sprawie TK

123RF
Irena Kamińska | Coraz bardziej przesuwa się granica, za którą jest już tylko brak poczucia wstydu i przyzwoitości.

Rz: SN i NSA zabrały głos w sprawie stosowania nieopublikowanych wyroków TK. Tak wmieszały się w spór polityczny. Czy potrzebnie?

Irena Kamińska, sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego, prezes Stowarzyszenia Sędziów Themis: Kategorycznie sprzeciwiam się twierdzeniu, że sądy wmieszały się w spór polityczny. To narracja przedstawicieli władzy wykonawczej i ustawodawczej, bardzo wygodna dla zdyskredytowania naszych racji i argumentów. Kwestia czy w Polsce w dalszym ciągu obowiązuje konstytucja, przyjęta w referendum przez cały naród, jest problemem wyłącznie prawnym. Dwa najwyższe trybunały, tj. Sąd Najwyższy i Naczelny Sąd Administracyjny, stoją na straży państwa prawnego i ich podstawowym obowiązkiem jest dbałość o przestrzeganie norm zawartych w ustawie zasadniczej. Snucie innych opowieści jest dowodem niezrozumienia podstawowych reguł demokracji i złej politycznej woli. Mamy do czynienia nie tylko z demolowaniem instytucji, ale i świadomości społecznej.

Przyzna pani jednak, że sędziom nie można mówić, jak mają orzekać...

Każdy sędzia sam będzie oceniał, który z obowiązujących wkrótce w naszym kraju dwóch systemów prawnych powinien zastosować. Proszę jednak pamiętać, że zgodnie z art. 1 ustawy o Sądzie Najwyższym sprawuje on merytoryczny nadzór nad sądami powszechnymi i zobowiązany jest zapewnić jednolitość orzecznictwa. W obecnej sytuacji jak najbardziej uzasadnione było wyrażenie poglądu o mocy obowiązującej wyroków Trybunału Konstytucyjnego.

PiS w kampanii wyborczej przekonywało, że chce poprawić wizerunek sądów. Nazywając sędziów SN zespołem kolesiów, trudno będzie to osiągnąć...

Nie chcę się odnosić do obietnic wyborczych kogokolwiek, bo to jest z pewnością polityka. Mogę tylko wyrazić zdumienie, jak krótkowzroczni są przedstawiciele większości sejmowej, którzy używają w debacie publicznej takich określeń. Skutki będą widoczne przez lata i w pewnym momencie takimi słowami będą nazywani nie tylko sędziowie. Coraz bardziej przesuwa się granica, poza którą jest już tylko brak poczucia wstydu i przyzwoitości. Dewastuje się w świadomości publicznej szacunek dla najważniejszych organów państwa i wyrządzone tym szkody są nie do odrobienia.

Szykują się zmiany w USP. Będzie nowa kara finansowa dla sędziów... A może warto poszerzyć katalog kar? Przecież postępowania dyscyplinarne dotyczą bardzo różnych czynów. Ich katalog jest coraz szerszy...

Może i powinien, chociaż mam wrażenie, że nie zawsze ten dostępny jest prawidłowo wykorzystywany. Propozycję kar finansowych w postępowaniu dyscyplinarnym odbieram jako kolejną szykanę wobec środowiska. Nie dotyczy ona prokuratorów, którzy i tak zostali zwolnieni z odpowiedzialności dyscyplinarnej, jeżeli przekraczając uprawnienia, będą działać „w interesie społecznym". To oceni z pewnością prokurator generalny. Wynagrodzenie jest chronione w Kodeksie pracy i nie widzę powodów, by sędziowie mieli z takiej ochrony być wyłączeni. Częstym powodem postępowań dyscyplinarnych jest przewlekłość postępowania, w tym zwłoka w sporządzaniu uzasadnień. Doprowadzi to do karania finansowego sędziów za kilkudziesięcioletnie zaniedbania władzy ustawodawczej i wykonawczej. Obie nie zrobiły nic, aby ograniczyć kognicję sądów, o czym nasze stowarzyszenie mówi od początku. Ministerstwo Sprawiedliwości, dzieląc przez kolejne lata etaty orzecznicze, doprowadziło do tak nierównomiernego obciążenia sądów i sędziów, że jakiekolwiek pretensje do tych, którym powierzono kilkaset spraw, są żartem. W ich sytuacji terminowe wykonywanie czynności jest po prostu niemożliwe.

Dodam, że kary finansowe mogą być znakomitym sposobem dyscyplinowania sędziów stosujących wyroki TK. Podejmie się wobec nich postępowania dyscyplinarne, zarzucając naruszenie prawa.

Jawne oświadczenia majątkowe mają pokazać, że sędziowie są kryształowi. A oni mówią: nie. Są głosy, że może mają coś do ukrycia.

Nie podoba mi się sposób postawienia tego pytania, bo to retoryka opcji rządzącej. Sędziowie nie mają nic do ukrycia. Ich oświadczenia majątkowe sprawdza kolegium sądu i właściwe urzędy skarbowe. Urząd skarbowy jest organem od sądu niezależnym i podporządkowanym władzy wykonawczej. Może zatem badać oświadczenia wyjątkowo starannie, bezstronnie i zwykle to robi.

Podanie natomiast ogółowi informacji o stanie majątku sędziego, zwłaszcza w małym mieście, może być po prostu niebezpieczne. Chodzi też o ochronę prywatności. Nawet zakładając, że nie korzysta z takiej ochrony sędzia jako osoba publiczna, to nic nie usprawiedliwia pozbawienia jej członków rodziny sędziego. Wskazywał na to w swoich wyrokach TK.

Od miesięcy zapowiadana jest wielka reforma wymiaru sprawiedliwości. Środowisko jest na nią gotowe?

To temat na inne i bardzo długie opowiadanie. Jesteśmy nieustannie reformowani i sami chcemy przedstawić propozycje potrzebnych zmian. Ale już sposób przygotowania przez MS reformy, bez konsultacji i udziału osób znających się na zarządzaniu sądami, świadczy o tym, że jest przeciwko sędziom, a nie dla dobra obywateli. Proszę sobie wyobrazić chaos po formalnym zlikwidowaniu wszystkich funkcjonujących sądów i powołaniu nowych. Co najmniej rok minie, zanim ustali się stan kadrowy i zakres właściwości. A przy tej okazji odwoła się wszystkich prezesów w trakcie kadencji, bez wymaganej zgody KRS. Jeżeli sędzia, jak się zapowiada, będzie „sędzią sądu powszechnego", da się go bez jego zgody posłać z Warszawy do Szczecina, tak jak teraz zbyt samodzielnie myślących prokuratorów. No i wreszcie kuriozalny w świetle obowiązujących reguł konstytucyjnych pomysł powoływania na nowo wszystkich sędziów. Oni są już powołani i nieusuwalni z urzędu. Może znowu chodzi o to, żeby nie wszystkich powołać. Jeśli ktoś powie, że to zbytnie czarnowidztwo, to odpowiem: proszę pokazać te projekty i wszcząć nad nimi publiczną debatę. Ktoś musi powiedzieć obywatelom, że władza zmierza do podporządkowania sądów i że nie ma wzruszać ramionami nad wyrokami sądów rosyjskich, bo u nas może być tak samo. Brak zatem nadziei, a co do strachu, jest to czas próby. Za jakiś czas okaże się, ilu z nas wyszło z niej zwycięsko.

—rozmawiała Agata Łukaszewicz

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA