fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Łukasz Warzecha: Postulaty jak z podstawówki

AFP
Na szczęście pani Lempart nie chce przywrócenia cenzury, bo taki felieton już by się nie ukazał.

Wyczekiwałem z niecierpliwością, aż przedstawicielki Strajku Kobiet zaprezentują coś więcej niż tylko eleganckie hasło na „w". No i się doczekałem. Listę postulatów przeglądałem zafascynowany. Szczególnie ujęły mnie punkty takie jak „tworzenie świeckiego państwa" oczywiście powiązane z usunięciem ze szkół religii, likwidacja umów cywilnoprawnych (chyba tak należy rozumieć „odśmieciówkowanie" rynku pracy), a już zwłaszcza podwyższenie finansowania służby zdrowia w ciągu tygodnia do 10 proc. PKB. Niestety, z jakiegoś powodu pani Lempart wraz z koleżankami nie pomyślały o przywróceniu cenzury, aby takie faszyzujące felietony jak ten nie mogły się już ukazywać. Ale wszystko przed nami.

Lista postulatów sprawia wrażenie, jakby sporządziły ją osoby o średniej wieku nieco poniżej tej dominującej na protestach. Czyli nawet nie liceum, ale starsze klasy podstawówki. I to ci z uczniów, którzy mają niespecjalnie wysokie oceny z wiedzy o społeczeństwie. Tylko tacy bowiem mogą nie wiedzieć, że obecność religii w szkołach wynika z konkordatu, trzeba by go zatem renegocjować lub wypowiedzieć, żeby religia ze szkół zniknęła. Tylko oni mogą też sądzić, że z tygodnia na tydzień można, ot tak, przerzucić sobie kilkadziesiąt miliardów złotych z jednego celu na drugi.

Przy czym, co ciekawe, poziom absurdalności postulatów tego zacnego grona jest wprost proporcjonalny do jego arogancji. Panie oznajmiły bowiem, że dają rządowi tydzień na zastosowanie się. Niestety, nie powiedziały, co nastąpi potem. Prawdopodobnie jakaś forma końca świata.

Paradoks protestów spod znaku błyskawicy polega na dwoistości ich natury. Z jednej strony stoi za nimi autentyczna emocja społeczna, która będzie mieć konsekwencje w strategicznym planie. W drugim szeregu protestuje dużo osób nieuważających się wcale za lewicowców, ba – nawet czasami praktykujących katolików. Podglebiem jest narastająca laicyzacja młodego pokolenia, z którą Kościół nie umie sobie poradzić, a którą rządzący jedynie dodatkowo napędzili swoimi siermiężnymi próbami instytucjonalizacji wychowania patriotycznego, zabijając tym samym skutecznie jakąkolwiek spontaniczność. To są zjawiska poważne, ważkie i lekceważenie ich byłoby nieroztropne.

Z drugiej strony twarzami protestu stały się agresywne lewackie bojówki, panie zaś, które ostatecznie ogłosiły postulaty, wyniosły go na niespotykany od dawna poziom groteski: „Zlikwidujcie religię w szkołach, »faszystów«, śmieciówki i podajcie się do dymisji, to może darujemy wam życie".Dla każdej przytomnej protestującej osoby – a takich, zakładam, jednak trochę jest – powinno być jasne, że osoby, które uznały się za jej przedstawicieli, robią właśnie z siebie pośmiewisko. Z siebie, a więc i z tych, których reprezentują. Nie usiądzie i nie powinien z nimi siadać do rozmów żaden rząd, bo nie rozmawia się z ludźmi, których żądania są wzięte z sufitu. Niestety – jest całkiem możliwe, że ta właśnie poetyka paru sprytnym osobom z tego grona pozwoli w przyszłości z sukcesem kandydować do parlamentu.

Autor jest publicystą „Do Rzeczy”

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA