Rzecz o polityce

Bielecki: Czas na nowe otwarcie z Berlinem

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Narastające spory między Polską i Niemcami mogą wykoleić partnerstwo, które ma fundamentalne znaczenie dla obu krajów. Tylko całościowy deal między Warszawą i Berlinem może temu zapobiec.

Po raz pierwszy od zdobycia władzy trzy lata temu rząd PiS zdobył skuteczne instrumenty nacisku na Republikę Federalną. W przyszłym tygodniu Andrzeja Dudę przyjmie w Białym Domu Donald Trump. Polski prezydent najpewniej będzie namawiał do nałożenia amerykańskich sankcji na konsorcjum budujące Nord Stream 2. Jeśli mu się uda, realizacja tego kluczowego dla Niemców projektu stanie pod znakiem zapytania.

Ale problem jest szerszy. Z powodu narastającego sceptycyzmu wobec USA w Niemczech i Francji, a także marginalizacji Zjednoczonego Królestwa z powodu brexitu, Waszyngton zastanawia się nad nadaniem większej roli Polsce we współpracy transatlantyckiej. Wiosną swoje stanowisko w sprawie budowy stałych amerykańskich baz wojskowych w naszym kraju wyda Kongres. To może podważyć kluczową do tej pory rolę Niemiec w strategii Pentagonu w Europie, a także jeszcze bardziej zniechęcić Polskę do wzmocnienia niezależnej, europejskiej obronności.

Tuż przed spotkaniem Dudy z Trumpem odbędą się wybory regionalne w Bawarii. Jeśli CSU poniesie w nich poważne straty na rzecz eurosceptycznej AfD, koalicja rządowa w Berlinie będzie jeszcze bardziej osłabiona. Kluczem do jej uratowania jest uzgodnienie nowej polityki migracyjnej Unii. Ale trzy lata bezowocnych starań Merkel o wprowadzenie systemu obowiązkowego podziału uchodźców między krajami Wspólnoty pokazały, że Brukseli trudno będzie osiągnąć w tej dziedzinie jakiś postęp wbrew krajom wyszehradzkim, w tym Polsce. To jeden z powodów, dla których prezentowany w środę przez szefa KE Jeana-Claude'a Junckera plan powołania niezależnej, europejskiej straży na granicach zewnętrznych Unii wydaje się z góry skazany na porażkę, podobnie jak lansowany od czerwca przez Francję, Niemcy i Hiszpanię pomysł zbudowania centrów przyjmowania uchodźców uratowanych na morzu.

Niemcy potrzebują także porozumienia z Polską w sprawie narastającej w naszym kraju debaty na temat reparacji wojennych i odszkodowania dla ofiar okupacji. Nie tylko podważa ona wizerunek Republiki Federalnej jako kraju, który rozliczył się z przeszłością, ale też wkrótce może stać się przedmiotem niewygodnej dla kanclerz debaty w samych Niemczech między skrajną prawicą a środowiskami, które poczuwają się do obowiązku sprawiedliwego potraktowania wschodniego sąsiada. W interesie Berlina jest więc znalezienie jak najszybciej politycznego rozwiązania tego problemu, skoro wypłata reparacji czy inne porozumienie prawne, choćby z powodu ogromu kosztów, nie jest możliwe.

W czasie wizyty w ub. tygodniu w Warszawie minister gospodarki i energii Peter Altmaier nie chciał odpowiedzieć na pytanie „Rz", jak próby nakłonienia przez Polskę Amerykanów do nałożenia sankcji na Nord Stream 2 mogą wpłynąć na stosunki między oboma sąsiadami. Po spotkaniu z ministrem inwestycji Jerzym Kwiecińskim wspomniał natomiast o współpracy w sprawie uratowania możliwie dużej części funduszy strukturalnych dla Europy Środkowej w nowym budżecie Unii po 2020 r. To dobry punkt wyjścia, tym bardziej że rozbudowa polskiej infrastruktury za pieniądze Brukseli bardzo służy korzystającym z niej niemieckim koncernom.

Ale do zawarcia dobrego dealu między Berlinem i Warszawą potrzeba znacznie więcej. Manfred Weber, kandydat Angeli Merkel na nowego szefa KE, zasygnalizował w tym tygodniu, że jest przeciwnikiem „karania" Polski w ramach procedury o praworządność. To sygnał, że Niemcy mogą być gotowe na kompromis, oczywiście w ramach szerszego pakietu, obejmującego zapewne ustępstwa Polski w sprawie Nord Stream 2, polityki migracyjnej i reparacji.

Sondaże wyborcze przekonują obserwatorów w Berlinie, że strategia „przeczekania" rządu PiS jest ryzykowna, a obecny układ władzy w Polsce może się utrzymać także po wyborach w 2019 r. Więcej: wyniki wyborów w wielu innych krajach Unii, od Austrii po Włochy i Szwecję, pokazują, że na forum Unii Polska w wielu obszarach przestaje być odosobniona. Dla Merkel to więc dobry moment na porozumienie z Warszawą.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL