Przez dekady widzieliśmy na ekranie uczty, które wydawały się odległe. Jak zauważa konsultant scenariuszowy i wykładowca Wydziału „Artes Liberales” Uniwersytetu Warszawskiego dr Michał Oleszczyk, jeszcze 20 lat temu polscy widzowie oglądali sushi czy ramen „zza grubej szyby”. – Wiedzieli, że istnieją, ale nie mieli okazji ich spróbować. Dziś możemy wyjść z kina i zamówić to, co chwilę wcześniej oglądaliśmy na dużym ekranie. To zmienia odbiór: potrawy z filmów stały się realne, dostępne, wpisane w naszą codzienność.