Reklama

Kardiologia - ważna reforma, na którą może zabraknąć pieniędzy

Na zmiany w systemie leczenia chorych na serce długo czekali zarówno sami pacjenci, jak i lekarze. Ramowe rozwiązania już wypracowano, ale są obawy, czy uda się je skutecznie wdrożyć.

Publikacja: 09.01.2026 14:46

Kardiologia - ważna reforma, na którą może zabraknąć pieniędzy

Foto: AdobeStock

Krajowa Sieć Kardiologiczna (KSK) miała być jednym z najważniejszych systemowych projektów w polskiej ochronie zdrowia ostatnich lat. Po latach pilotaży i sporów w końcu została ujęta w ramy ustawowe, a środowisko kardiologiczne liczyło na jej sprawne wdrożenie. Dziś jednak, mimo formalnych postępów, coraz wyraźniej słychać zaniepokojone głosy, czy reforma rzeczywiście ruszy zgodnie z planem i czy będzie wdrażana w nadchodzącym roku.

Uporządkować ścieżkę pacjenta

Choroby sercowo-naczyniowe pozostają główną przyczyną zgonów i niepełnosprawności w Unii Europejskiej. W Polsce skala tego obciążenia jest szczególnie widoczna: ok. 11 mln osób choruje na nadciśnienie tętnicze, 21 mln ma podwyższony poziom cholesterolu, niemal 2 mln żyje z chorobą niedokrwienną serca, a ok. 1,2 mln pacjentów zmaga się z niewydolnością serca.

Jak wskazują dane Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego, w 2023 r. choroby układu krążenia odpowiadały za blisko 37 proc. wszystkich zgonów, co stanowi wynik wyższy niż średnia unijna. Jednocześnie szacuje się, że łączny koszt związany z ich leczeniem i konsekwencjami społecznymi sięga ok. 56 mld zł rocznie, czyli ok. 1,2 tys. zł na mieszkańca, uwzględniając zarówno bezpośrednie koszty opieki zdrowotnej i społecznej, jak i koszty pośrednie wynikające z opieki nieformalnej oraz utraty produktywności.

Odpowiedzią na te wyzwania ma być reforma systemu opieki kardiologicznej, której podstawę prawną stanowi ustawa o Krajowej Sieci Kardiologicznej, przyjęta przez Sejm na początku maja i podpisana przez prezydenta w połowie czerwca tego roku.

Choć nowe przepisy weszły już w życie, ustawodawca przewidział okres przejściowy. Faktyczne funkcjonowanie Krajowej Sieci Kardiologicznej ma więc rozpocząć się od 2026 r., natomiast rok 2025 został przeznaczony na przygotowania, obejmujące m.in. budowę struktury sieci oraz pierwszą kwalifikację ośrodków do poszczególnych poziomów referencyjnych.

Reklama
Reklama

Ośrodki pierwszego poziomu mają odpowiadać za podstawową diagnostykę, leczenie zachowawcze oraz prowadzenie pacjentów stabilnych. Drugi poziom obejmuje placówki realizujące bardziej zaawansowane procedury i przejmujące chorych wymagających pogłębionej diagnostyki oraz leczenia specjalistycznego. Ośrodki trzeciego poziomu to jednostki najwyższej referencyjności, wykonujące najbardziej złożone procedury kardiologiczne i kardiochirurgiczne.

Jednym z kluczowych założeń ustawy jest uporządkowanie przepływu pacjentów pomiędzy tymi poziomami i odciążenie ośrodków najwyższego stopnia.

Czytaj więcej

Szpitale nie zdążą wydać wszystkich pieniędzy z KPO? Stracić może kardiologia

Sieć na początku drogi

Sama ustawa o Krajowej Sieci Kardiologicznej, jak mówią eksperci, jest dobrze przygotowana i odpowiada na realne potrzeby systemu. Dlatego też kardiolodzy oczekiwali szybkiej finalizacji prac nad jej kształtem oraz sprawnego przejścia do etapu wdrożenia. Pierwsze problemy pojawiły się jednak już na etapie przypisywania ośrodków do poziomów referencyjnych.

– Nie wszystkie placówki aspirujące do udziału w sieci spełniały formalne kryteria, aby w niej być, ale jednocześnie odgrywały istotną rolę w swoich regionach i miały realny potencjał kliniczny. Również wiele z nich wykraczało poza podstawowy poziom referencyjności, ale nie osiągnęło jeszcze wymagań stawianych ośrodkom wyższego stopnia – tłumaczy prof. Robert Gil, kierownik Kliniki Kardiologii Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA. Sytuacja ta została szybko rozwiązana po dokonaniu przez Krajową Radę ds. Kardiologii korekty kryteriów. Mimo to narasta niepokój o dalsze tempo wdrażania Sieci.

– Nie mamy bieżącej informacji o kolejnych krokach ani o harmonogramie dalszych działań. Takie szczegóły najprawdopodobniej zna jedynie Krajowa Rada Kardiologii. Wiadomo było, że do ustalenia są parametry oceny jakościowej procesu leczenia i to się toczy. Poza tym do końca 2026 r. powinny pojawić się w systemie próbne elementy tzw. e-KOK-u, czyli Elektronicznej Karty Opieki Kardiologicznej. Nie ma co ukrywać, że liczyliśmy na pierwsze pilotażowe wdrożenia już pod koniec bieżącego roku. W mojej opinii proces prac nad siecią wyraźnie wyhamował – wskazuje prof. Gil.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Pacjenci kardiologiczni dostaną elektroniczną kartę. Rząd przyjął projekt

Środowisko kardiologiczne liczyło na szybsze wdrożenie KSK również dlatego, że było zgodne co do jej kształtu, a przy tym czerpało z doświadczeń przy tworzeniu Krajowej Sieci Onkologicznej. Obecnie opracowywane są wskaźniki jakości, które mają kluczowe znaczenie dla prawidłowego funkcjonowania sieci. – Znajdują się one już na etapie konsultacji i można zakładać, że w najbliższym czasie zostaną zatwierdzone – mówi prof. Marek Gierlotka, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

To właśnie wskaźniki jakości mają być jednym z najważniejszych elementów odróżniających Krajową Sieć Kardiologiczną od dotychczasowych rozwiązań. Sieć ma zmienić logikę finansowania w kardiologii – odejść od płacenia za liczbę procedur na rzecz płacenia za jakość i długofalowy efekt leczenia.

– Krajowa Sieć Kardiologiczna została pomyślana właśnie po to, by płacić za jakość, która ma przełożyć się na trwalsze i lepsze efekty inwestycji w pacjenta, zarówno na etapie wczesnej diagnostyki, jak i samego procesu leczenia – mówi prof. Gil. Dlatego też, jego zdaniem, należy wprowadzić realne zachęty finansowe dla tych placówek, które spełniają wskaźniki jakości. – Jeżeli oczekuje się od nas lepszej pracy, większego zaangażowania i realnej zmiany sposobu leczenia pacjentów, to muszą za tym iść wymierne efekty związane z jakością naszych działań. A efekt jest prosty: jeśli dotrzymuję ustalonych zasad i osiągam wymagane wskaźniki jakości, powinienem otrzymać za to realną nagrodę – podkreśla prof. Gil.

Na to jednak potrzebne są pieniądze, których w systemie brakuje. Strona rządowa nie ma też pomysłu, co w tej sytuacji zrobić. – Nikt nie powiedział, że będzie więcej pieniędzy w 2026 r.. Coraz częściej słyszę, że w systemie jest ich wręcz za dużo, i że to my nimi źle gospodarujemy. Szukam u siebie w szpitalu, w klinice, co źle z tymi pieniędzmi robię, ale nie znajduję żadnych błędów. Może pieniądze są w systemie źle użytkowane, ale na pewno nie przez biały personel – wskazuje prof. Gil.

Zagrożone wdrażanie sieci

Coraz wyraźniej słychać zapowiedzi ograniczania finansowania niektórych świadczeń kardiologicznych, co rodzi obawy o funkcjonowanie KSK w 2026 r., szczególnie na niższych poziomach referencyjności.

Reklama
Reklama

– Nie jest wcale oczywiste, że przy obecnych problemach finansowych, wszystko uda się sprawnie wdrożyć – mówi prof. Gierlotka. – Należy zadać pytanie, czy przez trudną sytuację finansową przepływy pacjentów nie spowodują, że Krajowa Sieć Kardiologiczna, mimo potencjału, nie spełni swojej roli, ponieważ ośrodki pierwszego i drugiego poziomu nie będą dysponowały wystarczającymi środkami, aby przejmować i leczyć pacjentów? Bez tego sieć nie pokaże swojej efektywności, a jej potencjał zostanie zmarnowany – dodaje. Obecnie nie ma jasnych mechanizmów przesuwania środków finansowych wraz z pacjentem.

Problemy finansowe w ochronie zdrowia najprawdopodobniej najbardziej dotkną leczenie planowane oraz profilaktykę. Są to obszary, gdzie najłatwiej ograniczyć finansowanie, ale jednocześnie to one decydują o długofalowych efektach zdrowotnych, bo pozwalają zapobiegać ostrym przypadkom.

Czytaj więcej

Profilaktyka nowotworów kobiecych w kryzysie. Mniej badań, więcej chorób

– Nie może być tak, że szukając oszczędności i próbując załatać dziurę finansową w Narodowym Funduszu Zdrowia niszczy się inne elementy systemu, które później trudno będzie odbudować. Obecnie potrzebne są dodatkowe środki finansowe. Owszem, system wymaga przeorganizowania i wprowadzenia rozwiązań takich, jak odwrócona piramida świadczeń czy programy kompleksowej opieki, które w dłuższej perspektywie odciążą system. Jednak jeśli teraz odejmiemy zbyt wiele środków, działania, które miały poprawić funkcjonowanie systemu za kilka lat, nie zostaną wdrożone w sposób optymalny – mówi Marek Gierlotka.

Inaczej niż pilotaż

Jednym z najczęściej powtarzanych postulatów jest to, że Krajowa Sieć Kardiologiczna musi zasadniczo różnić się od pilotażu, który trwał w latach 2021-2024 w siedmiu województwach. W ocenie ekspertów nie przyniósł on trwałych zmian systemowych, a jego efekty ograniczyły się głównie do wzrostu liczby wysokospecjalistycznych procedur, bez realnej poprawy koordynacji opieki nad pacjentem. Zdaniem kardiologów, jeśli sieć miałaby działać według podobnej logiki, jej wdrażanie byłoby stratą czasu i pieniędzy. Dlatego kluczowe jest realne premiowanie jakości i stabilne finansowanie. Inaczej KSK może stać się projektem zmarnowanej szansy.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Prof. Michał Zembala: Przeszczepiłem 300 serc
Ochrona zdrowia
Piotr Gałecki, konsultant krajowy ds. psychiatrii: Ratowanie życia nie powinno oznaczać łamania prawa
Ochrona zdrowia
Jak partie chcą ratować system ochrony zdrowia w Polsce
Ochrona zdrowia
Izby porodowe w miejsce likwidowanych porodówek. Co z bezpieczeństwem pacjentek i noworodków?
Ochrona zdrowia
Na ratunek z sercem. Jak działa polski system transplantacji organów
Ochrona zdrowia
Zdrowie żołnierza fundamentem bezpieczeństwa państwa
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama